Zapomniana historia. Najgroźniejsi dowódcy U-Bootów w niewoli

Jesienią 1943 roku rozegrał się jeden z najbardziej spektakularnych pojedynków wywiadowczych II wojny światowej. Czterej niemieccy dowódcy U-Bootów planowali ucieczkę z kanadyjskiego obozu jenieckiego, podczas gdy okręt podwodny miał przepłynąć ocean, by zabrać ich do Niemiec. Żadna ze stron nie wiedziała jednak, że przeciwnik zna jej karty.

Asy podwodnej wojny za drutami

Obóz jeniecki numer 30 w Bowmanville nad jeziorem Ontario nie przypominał zwykłego miejsca odosobnienia. Za jego murami przebywała elita niemieckiej floty podwodnej, w tym legendarny Otto Kretschmer – najskuteczniejszy dowódca U-Boota w historii Kriegsmarine. 

Obok niego osadzono Horsta Elfe, Hansa Eya i Hansa Joachima Knebela-Döberitza, oficerów o podobnym doświadczeniu bojowym. Dla admirała Karla Dönitza, dowódcy niemieckich sił podwodnych, odzyskanie tych ludzi miało znaczenie wykraczające daleko poza symbolikę.

Kretschmer nie zamierzał biernie czekać na koniec wojny. Wykorzystując swoją pozycję starszego oficera obozu, opracował plan, który w swojej zuchwałości nie miał precedensu. Zakodowane listy zaczęły wędrować przez Atlantyk do dowództwa Kriegsmarine. Zawierały szczegółowy projekt ucieczki tunelem oraz propozycję przysłania okrętu podwodnego do wybrzeży Kanady. Dönitz, przekonany o wartości tych oficerów, zatwierdził operację i nadał jej kryptonim Kiebitz.

Przez następne miesiące jeńcy prowadzili metodyczne prace ziemne. Kopali trzy tunele jednocześnie, żeby zmylić strażników w razie odkrycia któregokolwiek z nich. 

Inni więźniowie przygotowywali fałszywe dokumenty, cywilne ubrania i mapy. Organizacja działała z wojskową precyzją, a zakodowane raporty regularnie informowały Berlin o postępach. Do sierpnia 1943 roku główny tunel był niemal gotowy.

Gra pozorów obu wywiadów

Kanadyjski wywiad wojskowy przechwytywał i odczytywał każdy list wysyłany przez Kretschmera. Zamiast jednak powstrzymać ucieczkę, podjęto decyzję o rozegraniu własnej partii. Plan nazwano Operation Pointe Maisonnette i zakładał on znacznie więcej niż schwytanie zbiegów. Kanadyjczycy chcieli przejąć lub zatopić niemiecki okręt podwodny, który miał zabrać uciekinierów.

Czytaj również:  Operacja "Rurka". Zapomniana bitwa, która zapowiedziała wojnę totalną

Wzdłuż tunelu zainstalowano mikrofony, dzięki którym strażnicy wiedzieli dokładnie, jak postępują prace. Pozwalano Niemcom kopać, obserwując każdy ich ruch. 

Równocześnie Brytyjczycy, łamiący szyfry Enigmy, przekazali informacje o nadchodzącej misji ratunkowej Królewskiej Kanadyjskiej Marynarce Wojennej. Na wybrzeżu przy zatoce Baie des Chaleurs ustawiono stację radarową.

Tydzień przed planowaną ucieczką fortuna odwróciła się od Niemców. Nocą zawaliła się ziemia w jednym z baraków, co wywołało alarm. Kretschmer przyspieszył termin o jedną dobę, ale następnego dnia runął sufit głównego tunelu. Kanadyjczycy natychmiast aresztowali czterech dowódców. Wydawało się, że cała operacja zakończyła się fiaskiem, ale nie dla wszystkich.

Samotna ucieczka i morska zasadzka

Wolfgang Heyda, inny niemiecki oficer, prowadził równoległe przygotowania do ucieczki. Kretschmer, jako starszy oficer obozu, znał ten plan i go zaakceptował, przekazując jednocześnie informację o nadchodzącym okręcie podwodnym. Gdy jego towarzysze trafili do aresztu, Heyda zdołał wymknąć się z obozu i ruszył w kierunku Nowego Brunszwiku. Jego celem była plaża w Pointe de Maisonnette.

Podróż przebiegała nerwowo. Kanadyjska żandarmeria zatrzymała go dwukrotnie, ale doskonała znajomość angielskiego i fałszywe dokumenty uratowały mu skórę za pierwszym razem. Za drugim został rozpoznany, lecz zamiast aresztowania objęto go dyskretną obserwacją. Kanadyjczycy liczyli, że doprowadzi ich prosto do niemieckiego okrętu. Gdy dotarł na plażę, zatrzymano go i przewieziono na przesłuchanie.

Tymczasem U-536 pod dowództwem Rolfa Schauenburga przebył tysiące mil z francuskiego Lorient. Przetrwał atak brytyjskiego samolotu i dotarł do Zatoki Świętego Wawrzyńca. 

Tam jednak czekała na niego eskadra kanadyjskich okrętów wojennych. Radar namierzył U-Boota, gdy ten oczekiwał na zbiegów przy umówionym miejscu. Schauenburg zdołał zanurzyć się i przez kilka godzin przetrwał bombardowanie, choć część załogi straciła przytomność od skażonego powietrza. Okręt wyrwał się na pełne morze, ale jego los był przesądzony, ponieważ 20 listopada 1943 roku kanadyjskie i brytyjskie niszczyciele zatopiły go u wybrzeży Portugalii.

Czytaj również:  Peszka. Najważniejszy bombowiec ZSRR i jego mroczne początki

O autorze: przez wieki

(Visited 3 682 times, 1 visits today)