Mylono go z Dürerem. Dramatyczna historia Hendrika Goltziusa

W XVI-wiecznej Holandii działał artysta, którego życie mogłoby posłużyć za scenariusz filmu o triumfie talentu nad przeciwnościami losu. Hendrik Goltzius, urodzony w 1558 roku w rodzinie o artystycznych tradycjach, w dzieciństwie doznał poważnego urazu – jego prawa ręka została zdeformowana po upadku na rozżarzone węgle. Ta sama ręka miała później tworzyć dzieła tak doskonałe technicznie, że historycy sztuki stawiają go ponad samym Dürerem.

Ręka mistrza

Rodzina Goltziusa od pokoleń związana była ze sztuką. Pradziadek i dziadek artysty trudnili się malarstwem, ojciec zajmował się tworzeniem witraży. W takim środowisku młody Hendrik wcześnie wykazał talent do rysowania, a pierwszych lekcji udzielał mu właśnie ojciec. Wypadek z dzieciństwa, który mógł przekreślić jego przyszłość, paradoksalnie nie zatrzymał rozwoju artystycznego chłopca.

W 1575 roku siedemnastoletni Goltzius rozpoczął naukę u Dircka Volckertszoon Coornherta, uznanego rytownika działającego w Haarlemie. To właśnie pod jego okiem młodzieniec opanował technikę miedziorytu, która stała się później fundamentem jego sławy. Coornhert przekazał uczniowi nie tylko umiejętności rzemieślnicze, ale też zaszczepił w nim ambicję dorównania wielkim mistrzom przeszłości.

Przełomowy dla kariery Goltziusa okazał się rok 1579. Dwudziestojednoletni artysta poślubił wówczas Margarethę Jansdr., znacznie starszą, ale zamożną wdowę. Małżeństwo to otworzyło przed nim nowe możliwości finansowe. Dzięki posagowi żony mógł założyć własną pracownię grawerską w Haarlemie, uniezależniając się od zleceniodawców i patronów.

Początki twórczości

Wczesna twórczość Goltziusa skupiała się na reprodukcjach dzieł wielkich mistrzów. Artysta kopiował ryciny Albrechta Dürera, Lucasa van Leydena i Rafaela z taką precyzją, że niektóre z nich mylono z oryginałami. Ta zdolność perfekcyjnego naśladowania różnych stylów stała się jego znakiem rozpoznawczym. Jednocześnie wykonywał własne kompozycje, tworząc między innymi cykle ilustrujące historię Rut i Boaza oraz dzieje nieszczęsnej rzymskiej matrony Lukrecji.

Między 1585 a 1590 rokiem Goltzius związał się twórczo z Bartholomeusem Sprangerem, czołowym przedstawicielem manieryzmu północnego. Rytował jego kompozycje, w tym słynne Wesele Kupidyna i Psyche z 1587 roku. Współpraca ta wywarła ogromny wpływ na styl Holendra, który przejął od Sprangera charakterystyczne dla manieryzmu wydłużone proporcje postaci i dramatyczne pozy.

Czytaj również:  Marymont. Dzielnica, która ukrywa królewskie tajemnice Warszawy

Wspólnie z Cornelisem van Haarlemem i Carelem van Manderem Goltzius powołał do życia instytucję, która przeszła do historii jako akademia haarlemska lub Szkoła w Haarlem. Była to pierwsza holenderska akademia sztuki, miejsce wymiany myśli i doskonalenia warsztatu. Działalność tej grupy przyczyniła się do rozprzestrzenienia manieryzmu na terenie Niderlandów i całej Europy.

Podróż i malarstwo

Rok 1590 przyniósł przełom w życiu artysty. Goltzius wyruszył wówczas w podróż do Włoch, przemierzając także Niemcy. Bezpośredni kontakt z dziełami Michała Anioła i innych gigantów włoskiego renesansu wstrząsnął jego dotychczasowymi przekonaniami artystycznymi. Manierystyczne ekstrawagancje, które dotąd uprawiał, zaczęły mu się wydawać sztuczne i przesadzone.

Po powrocie do ojczyzny Holender stopniowo odchodził od manieryzmu na rzecz bardziej klasycznego podejścia do sztuki. Seria wielkoformatowych rycin przedstawiających życie Chrystusa, powstała w latach dziewięćdziesiątych XVI wieku, świadczy o tej ewolucji stylistycznej. Artysta naśladował w niej style różnych mistrzów włoskich i niderlandzkich, demonstrując niezwykłą wszechstronność techniczną. Wśród jego najbardziej rozpoznawalnych prac znalazły się miedzioryt przedstawiający Herkulesa Farnezyjskiego oraz światłocieniowy drzeworyt ukazujący Herkulesa zabijającego Kakusa.

Około 1600 roku, mając już czterdzieści dwa lata, Goltzius podjął radykalną decyzję o porzuceniu rytownictwa na rzecz malarstwa. Historycy przypuszczają, że powodem były narastające problemy ze wzrokiem, które utrudniały precyzyjną pracę nad miedziorytami.

Z ostatnich siedemnastu lat życia artysty zachowało się około pięćdziesięciu obrazów, głównie portretów i scen mitologicznych. Choć jako malarz nie dorównał swojej chwale rytownika, ta późna twórczość stanowi interesujący epilog jego kariery.

Dziedzictwo wirtuoza

Hendrik Goltzius zmarł 1stycznia 1617 roku i spoczął w kościele Świętego Bawona w Haarlemie, jednej z najważniejszych świątyń miasta. Jego technika rytownicza pozostaje do dziś wzorem wirtuozerii. Specjaliści od grafiki podkreślają, że pod względem czystości kreski i precyzji wykonania przewyższył nawet Dürera, którego dzieła tak wiernie kopiował w młodości.

Czytaj również:  Maurycy Saski. Nieślubny syn Augusta II Mocnego

Manierystyczne ekscesy i przesada, które charakteryzowały znaczną część jego twórczości, znajdują przeciwwagę w niezwykłej swobodzie i biegłości wykonania. Goltzius potrafił oddać najsubtelniejsze efekty światłocieniowe, a jego miniatury portretowe wyróżniają się nie tylko wykończeniem technicznym, ale też psychologiczną głębią przedstawianych postaci. Ta umiejętność łączenia wirtuozerii rzemieślniczej z wnikliwością obserwacji czyni z niego postać wyjątkową.

Poprzez swoje ryciny Goltzius wprowadził styl takich artystów jak Spranger czy Annibale Carracci do północnych Niderlandów. Jego reprodukcje dzieł włoskich mistrzów docierały do odbiorców, którzy nigdy nie mieli okazji zobaczyć oryginałów. 

O autorze: przez wieki

(Visited 211 times, 1 visits today)