Thomas Blatt. Chłopiec, który uciekł z piekła Sobiboru

Miał szesnaście lat, gdy nazistowska machina zagłady pochłonęła jego rodziców i młodszego brata. Sam przeżył tylko dlatego, że potrzebowano rąk do pracy w obozowym warsztacie. Tomasz Blatt nie tylko uciekł z Sobiboru podczas słynnego powstania więźniów, ale całe swoje dorosłe życie poświęcił temu, by świat usłyszał głosy tych, którzy zginęli w komorach gazowych.

Chłopiec z Izbicy w piekle Sobiboru

Tomasz Blatt przyszedł na świat 15 kwietnia 1927 roku w Izbicy koło Zamościa, w typowym żydowskim miasteczku przedwojennej Polski. Jego dzieciństwo przerwała wojna, a ostatecznie zniszczyła deportacja w kwietniu 1943 roku. Wraz z całą rodziną trafił do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze, miejsca zaprojektowanego wyłącznie w jednym celu: masowej eksterminacji.

Rodzice i młodszy brat Tomasza zostali zamordowani w komorze gazowej niemal natychmiast po przybyciu. On sam, szesnastoletni chłopak, został wyselekcjonowany do pracy. Niemcy potrzebowali więźniów do obsługi obozowej infrastruktury, co paradoksalnie dawało nikłą szansę na przeżycie kolejnych dni.

W Sobiborze Blatt pracował w warsztacie obozowym, a także wykonywał jedno z najbardziej makabrycznych zajęć: palił dokumenty zamordowanych. Codziennie miał przed oczami dowody istnienia tysięcy ludzi, których życie kończyło się kilkadziesiąt metrów dalej. Ta praca, choć niewyobrażalnie traumatyczna, pozwoliła mu przetrwać wystarczająco długo, by doczekać momentu, który zmienił historię obozu.

Powstanie, które nie miało prawa się udać

14 października 1943 roku w Sobiborze wybuchło powstanie więźniów. Był to akt desperacji, ale też niezwykłej odwagi i precyzyjnego planowania. Więźniowie zdawali sobie sprawę, że obóz zostanie wkrótce zlikwidowany, a oni sami zamordowani jako niechciani świadkowie zbrodni.

Plan był prosty w założeniu, ale niemal niemożliwy w realizacji: zwabić i zabić esesmanów pojedynczo, przejąć broń, a następnie przedrzeć się przez ogrodzenie. Tomasz Blatt był jednym z uczestników tego buntu. Około trzystu więźniom udało się wydostać poza druty obozu. To, co wydarzyło się później, pokazuje jednak pełną skalę tragedii Holocaustu.

Czytaj również:  Operacja "Rurka". Zapomniana bitwa, która zapowiedziała wojnę totalną

Z trzystu uciekinierów wojnę przeżył tylko co dziesiąty. Pozostali zginęli w obławach, zostali wydani przez donosicieli lub nie przetrwali trudów ukrywania się w lasach i na wsiach okupowanej Polski. Blatt należał do tej garstki szczęśliwców, choć słowo szczęście brzmi tu niemal cynicznie. Ukrywał się u polskich chłopów, a pod koniec okupacji dołączył do polskiego podziemia.

Tułaczka ocalałego

Koniec wojny nie oznaczał dla Blatta końca tułaczki. Jego powojenna biografia czyta się jak scenariusz filmu szpiegowskiego, pełna jest nagłych zwrotów akcji i desperackich decyzji. Przez pewien czas pracował w warsztacie ślusarskim w Lublinie, a w kwietniu 1945 roku przeniósł się na Śląsk.

W Gliwicach złożył podanie o pracę w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, a w dokumentach wspomniał o wcześniejszej współpracy z NKWD w 1944 roku. Kim był wtedy dwudziestoletni Tomasz Blatt? Ocalałym próbującym znaleźć miejsce w nowej, komunistycznej rzeczywistości? Człowiekiem szukającym jakiejkolwiek stabilizacji po latach koszmaru?

Odpowiedź przyszła szybko. W grudniu 1945 roku zdezerterował z pracy, zabierając broń służbową. Z pomocą przemytników przedostał się przez Szczecin do Berlina, gdzie został zatrzymany przez Sowietów. Po wyjściu z aresztu rozpoczął wędrówkę między obozami dla uchodźców, typową dla setek tysięcy ludzi szukających swojego miejsca w powojennej Europie.

Strażnik pamięci

W 1957 roku Blatt wyemigrował do Izraela, by ostatecznie osiąść w Stanach Zjednoczonych. Mógł zacząć nowe życie i zapomnieć o przeszłości. Wybrał jednak inną drogę: postanowił zostać strażnikiem pamięci o Sobiborze.

Przez dziesięciolecia zbierał świadectwa, pisał książki i występował jako świadek podczas procesów nazistowskich zbrodniarzy. Jego wspomnienia ukazały się między innymi w publikacjach takich jak Z popiołów Sobiboru: historia przetrwania oraz Sobibór: zapomniane powstanie. Szczególnie ten drugi tytuł oddaje istotę jego misji, bo powstanie w Sobiborze rzeczywiście przez długi czas pozostawało w cieniu innych wydarzeń Holocaustu.

W 1987 roku na podstawie jego wspomnień powstał film fabularny Ucieczka z Sobiboru, który przybliżył tę historię milionom widzów na całym świecie. Blatt konsultował produkcję, dbając o to, by hollywoodzka narracja nie wypaczyła prawdy o tamtych wydarzeniach.

Czytaj również:  Egzekucja Romanowów. Tak zabito ostatnich Romanowów

14 października 2013 roku, dokładnie w siedemdziesiątą rocznicę powstania, Tomasz Blatt przyjechał do Polski po raz ostatni. Otrzymał wówczas Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Dwa lata później, 31 października 2015 roku, zmarł w Santa Barbara w Kalifornii. Miał osiemdziesiąt osiem lat i całe życie za sobą: od chłopca z Izbicy, przez więźnia obozu zagłady, uciekiniera, tułacza i emigranta, aż po człowieka, który nie pozwolił światu zapomnieć o miejscu, z którego nikt nie miał wyjść żywy.

O autorze: przez wieki

(Visited 377 times, 1 visits today)