
Norwegia na przełomie XI i XII wieku dopiero dołączała do grona krajów kultury łacińskiej, schrystianizowana zaledwie od stulecia. Mimo to właśnie stamtąd wyruszył pierwszy europejski monarcha, który odwiedził Jerozolimę po jej zdobyciu przez krzyżowców. Sigurd I miał osiemnaście lat, sześćdziesiąt okrętów i ambicje, które zaprowadziły go przez pół znanego wówczas świata.
Młody jarl
Sigurd znał morze, zanim jeszcze założył królewską koronę. W 1098 roku, gdy jego ojciec Magnus III zajmował archipelagi między Szkocją a Irlandią, trzynastoletni chłopak otrzymał tytuł jarla Orkadów. Ożenił się z córką irlandzkiego władcy, co umocniło pozycję Norwegów na zachodnich wodach.
Pięć lat później Magnus zginął podczas wyprawy do Irlandii, a jego trzej synowie podzielili między siebie królestwo. Sigurd objął północ, Eystein południe, najmłodszy Olaf pozostał zbyt młody na samodzielne rządy i zmarł, zanim je rozpoczął.
Współrządy braci układały się poprawnie, lecz Sigurd najwyraźniej potrzebował czegoś więcej niż administrowanie odległymi fjordami. Wieści o zdobyciu Jerozolimy w 1099 roku docierały na północ powoli, ale gdy dotarły, rozbudziły wyobraźnię. Niecałą dekadę później król przypiął do płaszcza krzyż pielgrzyma i zaczął gromadzić flotę.
Przez Anglię i Hiszpanię
Jesienią 1108 roku sześćdziesiąt statków odpłynęło z zachodnich portów Norwegii. Pierwszym przystankiem była Anglia, gdzie flota spędziła zimę. Wiosną ruszyła dalej na południe, mijając wybrzeża Francji, aż dotarła do Galicji. Tam Norwegowie po raz pierwszy zobaczyli muzułmanów nie jako kupców czy posłów, lecz jako przeciwników w walce.
Okolice Lizbony zostały złupione. Zamek Maurów dominujący nad Sintrą padł pod naporem ludzi z północy. Po przepłynięciu Cieśniny Gibraltarskiej flota skierowała się ku Balearom, gdzie czekało prawdziwe wyzwanie.
Na Formenterze saraceńscy piraci ukryli się w ufortyfikowanej jaskini, licząc na jej niedostępność. Przeliczyli się. Sagi opisują, jak Norwegowie zdobyli twierdzę i wynieśli z niej skarby, które opłaciły dalszą podróż. Ibiza i Minorka również poznały smak północnej agresji, zanim okręty obrały kurs na Sycylię.
Kąpiel w Jordanie
Wiosną 1110 roku norweskie łodzie wpłynęły do portów Jafy i Akki. Arabscy kronikarze odnotowali przybycie nieznanej floty Franków, nie rozróżniając Norwegów od innych przybyszów z Zachodu.
Król Baldwin I przyjął gościa osobiście, co stanowiło wyjątkowy zaszczyt. Dwaj władcy pojechali razem do Jerozolimy, gdzie Sigurd zobaczył miejsca, o których słyszał od misjonarzy chrzczących jego pradziadów.
Pielgrzymia tradycja wymagała obmycia w wodach Jordanu. Sigurd zanurzyć się w tej samej rzece, w której według Ewangelii Jan ochrzcił Jezusa. Baldwin poszedł jeszcze dalej w gestach gościnności.
Według sag islandzkich podarował norweskiemu królowi fragment Krzyża Świętego, relikwię o niezmierzonej wartości symbolicznej. Dla władcy z dalekiej północy, którego dziadkowie składali jeszcze ofiary Odynowi, był to dar przekraczający wszelkie wyobrażenia.
Blokada Sydonu i cena sukcesu
Wizyta w Jerozolimie miała jednak także wymiar militarny. Baldwin potrzebował floty, a Sigurd dysponował najlepszymi okrętami na wschodnim Morzu Śródziemnym. Sydon, portowe miasto kontrolowane przez muzułmanów, stanowiło bazę dla arabskich statków atakujących łacińskie wybrzeża. Dwa lata wcześniej krzyżowcy próbowali je zdobyć, lecz egipska flota Fatymidów przerwała blokadę. Teraz sytuacja wyglądała inaczej.
W październiku 1110 roku rozpoczęło się oblężenie. Norweskie okręty zamknęły port szczelnie. Gdy nadpłynęła egipska odsiecz, musiała zawrócić wobec przewagi przeciwnika. Na początku grudnia muzułmańscy notable otworzyli bramy przed Baldwinem.
Sigurd mógł uznać swoją misję za zakończoną. Odpłynął do Konstantynopola, gdzie podarował okręty cesarzowi bizantyjskiemu w zamian za konie i eskortę do granic cesarstwa. Rok później wrócił do Norwegii z przydomkiem Jorsalfare, podróżnik do Jerozolimy. Przed nim czekały jeszcze wojny ze Szwecją, ustanowienie biskupstwa na Grenlandii i mroczne lata choroby umysłowej, ale to już inna opowieść.
