
W czasie II wojny światowej brak środków finansowych spowalniał działania polskiego podziemia. 12 sierpnia 1943 roku w okupowanej Warszawie żołnierze Armii Krajowej zaplanowali brawurowy atak na konwój bankowy, który przyniósł ogromną sumę pieniędzy niezbędnych do kontynuacji walki. Operacja „Góral” zapisała się jako jedna z najlepiej przeprowadzonych akcji zbrojnych antyniemieckiego ruchu oporu.
Przygotowania do wielkiej operacji
Wiosną 1942 roku podczas odprawy Komendy Głównej AK z udziałem generała Stefana Roweckiego „Grota” podjęto decyzję o przeprowadzeniu akcji zdobycia środków finansowych. Polskie podziemie borykało się z chronicznym brakiem pieniędzy na zakup broni oraz bieżące działania konspiracyjne. Fundusze z rządu londyńskiego docierały nieregularnie, a przedwojenne zapasy gotówki się wyczerpywały.
Plan przejęcia konwoju bankowego powierzono początkowo oddziałowi specjalnemu „Osa”, później przemianowanemu na „Kosa”. Kluczową kwestią było ustalenie tras transportu pieniędzy oraz dat przewozów, gdyż Niemcy zachowywali ścisłą tajemnicę wokół tych operacji. Do współpracy włączono dwóch polskich pracowników banku: Ferdynanda Żyłę „Michała I” oraz Jana Wołoszyna „Michała II”.
Niemcy przewozili gotówkę z warszawskiego oddziału Banku Emisyjnego dwoma możliwymi trasami: ulicami Senatorską i Miodową do Krakowskiego Przedmieścia albo Senatorską wprost na Plac Zamkowy. Ostateczną decyzję o miejscu zasadzki podjęto po zorganizowaniu fałszywych robót drogowych na ulicy Miodowej, co eliminowało jeden z wariantów przejazdu.
Przygotowania do akcji trwały łącznie czternaście miesięcy, podczas których podziemie dwukrotnie zmieniało skład oddziału wykonawczego z powodu dekonspiracji. Ostateczną odpowiedzialność za przeprowadzenie operacji powierzono oddziałowi dyspozycyjnemu Kedywu KG AK „Motor” pod dowództwem porucznika Romana Kiźny „Poli”.
Błyskawiczne uderzenie na ulicy Senatorskiej
12 sierpnia 1943 roku około godziny 11:00 na wąską ulicę Senatorską w centrum Warszawy wtoczono dwukołowy wózek wypełniony owocami i warzywami. Konwój z pieniędzmi musiał zatrzymać się przed przeszkodą, co stało się sygnałem do rozpoczęcia natarcia. W akcji uczestniczyły 42 osoby z Armii Krajowej, w tym obserwatorzy, osłona i łączniczki zabezpieczające trasę odwrotu.
Niemiecką ciężarówkę pilnowały wozy z eskortą oraz dodatkowy samochód z niemieckimi żołnierzami. W momencie zatrzymania pojazdu polscy żołnierze rozpoczęli skoordynowany ostrzał kabiny kierowców i samochodu obstawy. Strzelanina trwała dokładnie 150 sekund, podczas których padło sześciu niemieckich żołnierzy oraz przypadkowy oficer Wehrmachtu znajdujący się w pobliżu.
Niestety, od polskich kul zginęło również trzech pracowników Banku Emisyjnego: Tadeusz Buczek, Władysław Perzanowski oraz Mieczysław Wachniewski. Ich śmierć wzbudziła prawdopodobnie przekonanie wśród okupantów, że był to zwykły akt kryminalny, co uchroniło społeczeństwo przed masowymi represjami. Po stronie Armii Krajowej dwóch żołnierzy odniosło rany, lecz wszyscy uczestnicy zdołali bezpiecznie opuścić miejsce akcji.
Stanisław Matycha „Mile” kierował pojazdem przewożącym worki z pieniędzmi w stronę Woli, zanim na miejsce dotarły niemieckie jednostki Überfallkommando i gestapo. Operacja zakończyła się pełnym sukcesem, a zdobyta suma wynosiła około 105 milionów złotych według kursu okupacyjnego.
Ukrycie skarbu i niemieckie poszukiwania
Tuż przed południem pojazdy akowców dotarły do gospodarstwa ogrodniczego Bronisława Ruchowskiego „Bratka” przy ulicy Sowińskiego 47 na Woli. Przejętą ciężarówkę porzucono w ustronnym miejscu, gdzie została natychmiast „rozszabrowana” przez okolicznych mieszkańców. Worki z gotówką ukryto w dole wykopanym w szklarni, zasypano ziemią i zamaskowano sadzonkami.
Po dwóch dniach wykopano pieniądze i przewieziono je w skrzynkach z warzywami do konspiracyjnego lokalu KG AK przy ulicy Śliskiej 15. Większość zdobyczy stanowiły banknoty Banku Emisyjnego, ale znajdowało się tam także 80 kilogramów niemieckich monet o nominałach od 10 do 50 fenigów. Całkowita wartość przejętych środków odpowiadała milionowi dolarów według czarnorynkowego kursu z sierpnia 1943 roku.
Niemcy natychmiast rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą sprawców i pieniędzy. Na murach okupowanej Warszawy pojawiły się obwieszczenia oferujące nagrodę miliona złotych za wskazanie winnych oraz pięciu milionów za lokalizację skradzionych sum. Kilka osób trafiło na Pawiak w związku ze śledztwem, lecz gestapo nigdy nie zdołało ustalić tożsamości sprawców.
Armia Krajowa odpowiedziała błyskawicznie, organizując akcję dezorientacji przeciwnika. Konspiratorzy naklejali na niemieckich afiszach paski z napisem „10 milionów damy każdemu, kto wskaże następny taki transport”. Wysyłano także prowokacyjne donosy do gestapo, w tym słynny list informujący, że „jedyny naoczny świadek przez cały czas z dużej wysokości przypatrywał się akcji. Plac Zamkowy 1″. Gdy Niemcy przybyli na miejsce, zorientowali się, że chodzi o posąg króla Zygmunta III Wazy na kolumnie.
Znaczenie akcji dla polskiego ruchu oporu
Środki zdobyte w akcji Góral znacznie wzmocniły potencjał Polskiego Państwa Podziemnego i umożliwiły rozbudowę struktur oraz zakupy broni na kolejne operacje. Zdobyta suma pozwoliła na wsparcie finansowe aresztowanych członków podziemia i ich rodzin, wykupywanie więźniów z gestapo oraz finansowanie działań konspiracyjnych wymagających znacznych nakładów.
Akcja miała również ogromny wymiar psychologiczny, demonstrując doskonałą organizację i sprawność polskiego podziemia. Rozmach, precyzja przygotowania oraz bezbłędne wykonanie operacji uczyniły z niej prawdziwą demonstrację siły państwa podziemnego wobec okupanta. Niemcy zostali skutecznie ośmieszeni, co podniosło morale walczących Polaków.
Historyk Tomasz Strzembosz uznał akcję Góral za jedną z najlepiej przeprowadzonych operacji konspiracyjnych w całej okupowanej przez Niemców Europie. Od tej pory kolejne transporty pieniędzy były już lepiej chronione przez wozy pancerne i czołgi, co świadczyło o skuteczności polskiego uderzenia.
O autorze: przez wieki
