
W czerwcu 1940 roku, gdy Francja chyliła się ku upadkowi, a rząd uciekał z Paryża do Bordeaux, grupa młodych kadetów ze szkoły kawalerii w Saumur stanęła do beznadziejnej walki nad Loarą. Ich dwudniowy opór wobec niemieckiej 1. Dywizji Kawalerii, podjęty już po wezwaniu Pétaina do zaprzestania działań zbrojnych, uznawany jest dziś za jeden z pierwszych aktów francuskiego ruchu oporu.
Gra wojenna
Szkoła kawalerii w Saumur od lat organizowała coroczne ćwiczenia, których scenariusz zakładał obronę przepraw na Loarze. Kadeci doskonale znali teren czterech mostów rozciągających się na 40-kilometrowym froncie, teoretycznie wymagającym obsady osiemdziesięciotysięcznej armii z kilkoma dywizjonami artylerii. W czerwcu 1940 roku ta akademicka symulacja miała zamienić się w krwawą rzeczywistość.
Pułkownik Charles Michon, komendant szkoły, już na początku miesiąca wydał rozkazy przygotowawcze zgodnie z instrukcjami generała Weyganda nakazującymi opóźnianie niemieckiego natarcia.
Początkowo nikt nie wierzył, że Wehrmacht dotrze aż nad Loarę. Naloty na dworzec kolejowy w Saumur 8 i 9 czerwca, które zabiły trzy osoby, były pierwszym sygnałem ostrzegawczym.
Tymczasem sytuacja strategiczna Francji ulegała błyskawicznemu pogorszeniu. 13 czerwca Paryż ogłoszono miastem otwartym, a Churchill i Reynaud spotykali się w pobliskim Tours na ostatnich desperackich naradach.
Dzień później rząd francuski uciekł do Bordeaux, a niemieckie wojska wkroczyły do stolicy. 15 czerwca Reynaud podał się do dymisji, przekazując władzę marszałkowi Pétainowi.
Nieliczne siły
Niemieckie siły zbliżające się do Saumur należały do 1. Dywizji Kawalerii dowodzonej przez generała porucznika Kurta Feldmana. Los sprawił, że absolwenci niemieckiej szkoły kawalerii mieli stanąć naprzeciw kadetów francuskiej szkoły kawalerii. Niemcy posuwali się na południe w tempie 70-100 kilometrów dziennie, dysponując około dziesięcioma tysiącami żołnierzy wspieranych przez jednostki zmotoryzowane, samochody pancerne i artylerię.
Francuzi mogli przeciwstawić im zaledwie osiemset młodych kadetów, którzy dołączyli do szkoły zaledwie trzy miesiące wcześniej. Starsi kadeci zostali wcześniej przydzieleni jako oficerowie do walczących pułków. Do obrony stanęli też instruktorzy, którzy nie zdążyli dołączyć do swoich macierzystych jednostek, oraz żołnierze różnych formacji cofający się przed niemieckim natarciem.
Uzbrojenie obrońców było rozpaczliwie niewystarczające. Do 18 czerwca udało się zgromadzić karabiny, dziesięć przestarzałych dział 25 mm, trzydzieści pięć karabinów maszynowych, trzy samochody pancerne pamiętające pierwszą wojnę światową oraz nieliczne moździerze i dwa działa 75 mm. Był to sprzęt, który w starciu z nowoczesną dywizją pancerną wydawał się niemal bezużyteczny.
Algierczycy, czołgi i resztki rozbitych jednostek
W ostatnich godzinach przed bitwą siły pułkownika Michona znacząco wzrosły dzięki napływowi żołnierzy z rozproszonych jednostek. Dwustu algierskich strzelców, wycofujących się z północy, zasiliło szeregi obrońców. Do Saumur dotarło również czterystu pięćdziesięciu ludzi z centrum szkolenia wojsk pancernych, wnosząc bezcenne doświadczenie w walce z bronią pancerną.
Najbardziej wartościowym wzmocnieniem okazał się 1. Groupe Franc kapitana Roberta de Neuchèze. Jego dwustu dziesięciu żołnierzy przybyło z pięcioma czołgami Hotchkiss H39 i trzema samochodami pancernymi Panhard 178. Te stosunkowo nowoczesne pojazdy dawały Francuzom choćby minimalną szansę w starciu z niemiecką bronią pancerną.
Ostatecznie 18 czerwca pułkownik Michon miał do dyspozycji 2190 ludzi przeciwko dziesięciu tysiącom Niemców. Proporcja prawie pięć do jednego na niekorzyść obrońców nie uwzględniała jeszcze przewagi wroga w artylerii, pojazdach pancernych i wsparciu lotniczym. Mimo to kadeci przygotowali się do obrony czterech mostów na Loarze.
Symbol oporu w godzinie kapitulacji
Bitwa rozpoczęła się 18 czerwca, dzień po tym, jak marszałek Pétain wezwał przez radio do zaprzestania walki i zwrócił się do Niemców z prośbą o zawieszenie broni. Kadeci z Saumur zignorowali to wezwanie, decydując się na opór w sytuacji, gdy większość francuskich sił składała broń. Przez dwa dni bronili przepraw pod Saumur, Gennes i Montsoreau.
Dwudniowa obrona nad Loarą nie mogła zmienić losów kampanii francuskiej, która była już przesądzona. Wehrmacht dysponował miażdżącą przewagą, a upadek Francji był kwestią dni. Jednak symboliczne znaczenie bitwy daleko wykraczało poza jej militarny wymiar. Młodzi kadeci udowodnili, że nie wszyscy Francuzi pogodzili się z klęską.
Bitwa pod Saumur jest dziś powszechnie uznawana za jeden z pierwszych aktów francuskiego ruchu oporu. Kadeci, którzy podjęli walkę wbrew rozkazom nowego rządu, stali się symbolem honoru i determinacji w najczarniejszej godzinie Francji. Ich postawa inspirowała późniejszych bojowników Résistance, udowadniając, że duch oporu nie wygasł nawet w obliczu totalnej klęski militarnej.
