Diabeł Łańcucki. Najokrutniejszy szlachcic Rzeczypospolitej

Mordował, palił, okaleczał, gwałcił i prowadził prywatne wojny – tak wyglądało życie Stanisława Stadnickiego, który nazywany był też Diabłem Łańcuckim. Przydomek „Diabeł” idealnie oddawał jego zachowanie. Był brutalny, często nielojalny i interesowało go tylko jego własne dobro. Dziś niewiele osób pamięta o tej postaci, a Stanisław prowadził bardzo bujne i ciekawe życie, które warto przypomnieć.

Nielojalny i kłótliwy szlachcic

Stanisław Stadnicki walczył początkowo u boku Stefana Batorego w Gdańsku (1576-1577) i podczas wyprawy na Moskwę (1577). Król był zadowolony z jego służby, ale nie trwała ona długo. Stanisław obraził się za niewielkie (w jego odczuciu) wynagrodzenie finansowe.

Jego zemsta była bardzo dotkliwa, ponieważ postanowił przejść na stronę wroga. Zamiast dalej wspierać króla, zaczął sprzyjać cesarzowi Rudolfowi II z dynastii Habsburgów. Posiadał typowe dla szlachty wady i nie został dobrze zapamiętany.

Rozkład Rzeczpospolitej szlacheckiej został zapoczątkowany przez postawę szlachty polskiej. Magnaci nie czuli żadnej odpowiedzialności za swój kraj, do prawa podchodzili instrumentalnie, a decyzyjny był ten, który potrafił zdobyć poparcie i miał siłę przebicia. Stadnicki odgrywał istotną rolę, a przecież toczył prywatne wojny, okradał kupców i sąsiadów. Jego występki nie były zupełnie bezkarne, a sam trafił nawet do akt sądowych za napad na Przeworsk (1573-1575).

Stadnicki w Łańcucie

Stanisław początkowo zamieszkał w Łańcucie (1578), ale już 8 lat później kupił tam zamek od Anny Pileckiej. Swoją pierwszą prywatną wojnę (1600) toczył przeciwko właścicielowi Rzeszowa.

Wojna trwała 5 lat, ale na tym nie poprzestał. Pożyczył pieniądze od rodziny Korniaków, a następnie z nimi walczył. Napadał na ich majątek w Głuchowie, w efekcie czego zrzekli się roszczeń.

W trakcie zmagań o koronę polską między Zygmuntem III Wazą a Maksymilianem II Habsburgiem, Stadnicki poparł zdecydowanie tego drugiego. Jednocześnie rozpoczął pustoszenie ziem na terenie województwa krakowskiego. Łańcut zmienił się w twierdzę rozbójniczych żołnierzy. Szacuje się, że mogło być ich nawet 1500.

Czytaj również:  Maryna Mniszchówna – kilkudniowa caryca Rosji

Stadnicki przetrzymywał w lochach zamku wielu więźniów. Był znany z okrutnych tortur, obcinania nóg i rąk, a nawet palenia żywcem. Tym wszystkim morderstwom, gwałtom i napadom, zawdzięcza swoje przezwisko.

Diabeł Łańcucki i jego grzechy

Największą zdobyczą Stanisława był Lwów (1606). Rok później rozpoczął się jego konflikt z Łukaszem Opalińskim (starosta leżajski). Starcia zbrojne trwały bardzo długo i początkowo wydawało się, że Diabeł Łańcucki wygra wojnę.

Jego działania były bardzo brutalne. Napadał na miasta i wioski. Plądrował je i puszczał z dymem. Potrafił wdawać się w konflikty z bardzo błahych powodów, a często kierowała nim zazdrość i zawiść. Wszyscy zdawali się przymykać oko na jego występki.

Ostatecznie Stanisław przegrał z wojskami przeciwnika (1610). Opaliński był wspierany przez księżną Annę Ostrogską z Jarosławia. W ostatniej bitwie walczyło nawet 6000 żołnierzy. Stadnicki został zabity kilka dni później, w trakcie swojej ucieczki na Węgry. Jego zabójcą okazał się tatarski najemnik księżnej Anny.

Krąży wiele legend o Diable Łańcuckim. Jedna z nich mówi, że to przezwisko wzięło się od trudnego charakteru Stanisława. Wierzono, że zaprzedał duszę diabłu, a zbrodnie, których dokonywał, były przerażające.

Podobno duch Stadnickiego straszy turystów, a jego zjawa wyłania się w czasie burzy. Pędzi wtedy konno na bitwę z Opalińskim. Jeszcze inna legenda głosi, że w dniu narodzin Stanisława panowała burza, ale było ciepło mimo zimy. Mówiło się, że jego przyjście na świat otworzyło wrota piekła.

Stanisław miał kilku synów, którzy zachowywali się tak jak on albo i jeszcze gorzej. Jako jedyny w Łańcucie pozostał Władysław. Toczył wojny z sąsiadami i budził postrach w okolicy. Wiele osób chciało się go pozbyć i finalnie podzielił losy ojca. Został schwytany i rozstrzelany, a następnie odcięto mu głowę. Wszyscy odetchnęli z ulgą, bo syn „Diabła” już nikomu nie zagrażał.

Bibliografia

Fronczek Z. W., Z toporem przez wieki. Legendy, podania, sensacje Lubelszczyzny i Podlasia, Lublin 2003.

Czytaj również:  Wielkie odkrycia geograficzne. Jak odmieniły kuchnię Europy

Lisowska N., Gwałcił, palił, mordował. Dzieje Diabła Łańcuckiego [https://naszahistoria.pl/gwalcil-palil-mordowal-dzieje-diabla-lancuckiego/ar/c15-14082051].

 

 

 

O autorze: Karolina Spodarek

Absolwentka Akademii Sztuki Wojennej na kierunku Bezpieczeństwo Międzynarodowe. Duża część programu jej studiów to historie konfliktów, wojen i wielkich władców. To właśnie na studiach zaczęła interesować się historią i postanowiła zgłębiać swoją wiedzę. Zajmuje się na co dzień copywritingiem, a prywatnie jej pasją jest psia psychologia.
(Visited 437 times, 1 visits today)