Malowała ustami. Niepełnosprawna malarka epoki wiktoriańskiej

Sarah Biffin, która nie posiadała rąk ani w pełni ukształtowanych nóg, nie tylko zostanie uznaną portrecistką, ale także symbolem determinacji zdolnej przezwyciężyć konwenanse i fizyczne ograniczenia. Zyska uznanie brytyjskiej elity na równi z najwybitniejszymi twórcami swoich czasów.

Dzieciństwo między trudnościami a nadzieją

Sarah Biffin urodziła się 25 października 1784 roku w East Quantoxhead w hrabstwie Somerset. Była córką kuśnierza i przyszła na świat z fokomelią, bez rąk i z niedorozwiniętymi nogami. Jej wzrost nigdy nie przekroczył dziewięćdziesięciu czterech centymetrów.

Wczesne lata spędziła w skromnej wiejskiej izbie, otoczona liczną rodziną, gdzie mimo ograniczeń nauczyła się podstawowych umiejętności. Czytanie i pisanie opanowała, trzymając ołówek lub szydełko ustami.

Życie dziewczyny zmieniło się drastycznie około trzynastego roku życia, gdy trafiła pod opiekę Emmanuela Dukesa. Ten doświadczony showman uczynił z niej gwiazdę prowincjonalnych jarmarków i cyrków.

Przez następne kilkanaście lat Sarah była główną atrakcją, prezentowaną publiczności jako „ósmy cud świata”. Widzowie płacili, aby zobaczyć, jak wykonuje różne czynności ustami: pisze, maluje, szyje.

Od cyrku do salonów

Dla samej artystki każda miniatura namalowana po przedstawieniu, sprzedawana za trzy gwinee za sztukę, była próbą wydostania się z pułapki cyrkowego życia. Ramy tego świata zaczynały jej coraz bardziej ciążyć, a ona marzyła o czymś więcej niż rozrywka dla gapiów.

Przełom nastąpił podczas spotkania z Georgem Douglasem, hrabią Mortonem, na jarmarku świętego Bartłomieja w 1808 roku. Początkowo nie wierzył, że ktoś może malować bez rąk z taką precyzją.

Gdy jednak osobiście przekonał się o jej niezwykłych umiejętnościach, postanowił zostać jej mecenasem. Opłacił jej profesjonalne lekcje u Williama Craiga, malarza związanego z Royal Academy, i wprowadził ją do londyńskiego świata zamówień portretowych.

Pod opieką hrabiego Sarah wyrwała się z rąk wyzyskującego ją Dukesa i otworzyła własne studio przy Bond Street w Londynie. To była jedna z najbardziej prestiżowych ulic handlowych stolicy, gdzie mieściły się pracownie najlepszych artystów.

Czytaj również:  Podwójne życie pisarza. Żeromski ukrywał to przed wszystkimi

Jej obrazy zaczęły pojawiać się na wystawach Royal Academy, która przyjęła jej prace do swojej kolekcji. W 1821 roku Royal Society of Arts nagrodziła ją medalem za historyczną miniaturę.

Artystka dla królewskich osób

Prawdziwy sukces przyszedł, gdy zaczęła otrzymywać zamówienia od najważniejszych osób w państwie. Król Jerzy IV, Wilhelm IV, a później sama królowa Wiktoria zlecali jej portrety, co zapewniło jej nie tylko przychylność dworu, ale także pozycję autentycznej artystki, a nie tylko cyrkowego popisu.

W tym okresie jej wizerunek całkowicie się zmienił. Z ulicznej atrakcji stała się londyńską celebrytką. Malowała dla arystokracji, podróżowała po Anglii, Szkocji i Belgii, otwierała studia w Brighton, Bath, Cheltenham, Birmingham i Liverpoolu. Wszędzie, gdzie pojawiała się, czekali na nią zleceniodawcy lub ciekawi widzowie.

Sarah udowadniała, że osoba z niepełnosprawnością, kobieta pochodząca z prostego ludu, może być całkowicie niezależna, niezwykle płodna twórczo i zaradna finansowo.

Na każdym kroku musiała jednak mierzyć się z uprzedzeniami, ukrywaną pogardą, oszustwami i wyzyskiem ze strony poprzedniego menedżera, który długo jeszcze próbował czerpać korzyści z jej sławy.

Małżeństwo i finansowe trudności

Związek małżeński z Williamem Stephenem Wrightem w 1824 roku okazał się dla Sarah nieszczęśliwy. Szybko doszło do rozstania, ale mąż przez wiele lat kontrolował jej finanse, wypłacając jej jedynie skromne kieszonkowe z własnych zarobków.

Śmierć hrabiego Mortona w 1827 roku pozbawiła Sarah nie tylko mecenasa, ale także przyjaciela i obrońcy. Popadła w wysokie długi, a wraz z upływem mody na miniatury portretowe jej renoma i dochody zaczęły się kurczyć. Fotografia stopniowo wygryzała tradycyjne malarstwo portretowe, szczególnie w segmencie miniatur, które były specjalnością Sarah.

Mimo trudności nie poddała się. Wróciła do intensywnego malowania, podpisywała swoje prace nazwiskiem męża, otwierała nowe pracownie w różnych miastach. Jej wytrwałość została w końcu doceniona przez filantropa Richarda Rathbone’a, który zorganizował publiczną zbiórkę na jej rzecz. Dodatkowo królowa Wiktoria przyznała jej emeryturę, co pozwoliło jej osiąść na stałe w Liverpoolu.

Czytaj również:  Ignacy Hryniewiecki. Kim był pierwszy polski terrorysta?

Między sławą a zapomnieniem

W ostatnich latach życia Sarah mogła w końcu cieszyć się względnym spokojem i bezpieczeństwem finansowym. Mieszkała w Liverpoolu, gdzie nie przestawała tworzyć aż do śmierci w 1850 roku. Jej pracownia pozostała aktywna, a ona sama malowała z niesłabnącą pasją i precyzją.

Sarah Biffin zdobyła za swojego życia ogromną sławę jako malarka. Do jej klientów należeli najważniejsi ludzie epoki, a jej imię pojawiało się na kartach powieści Charlesa Dickensa i Mary Shelley.

Portrety, które wyszły spod jej ust, znajdowały się w najlepszych kolekcjach i są przechowywane dziś w National Portrait Gallery, w Baltimore i w Somerset. Jej autoportret z 1821 roku został sprzedany za rekordową sumę.

O autorze: przez wieki

(Visited 80 times, 1 visits today)