Nietoperzowe bomby. Najdziwniejszy projekt wojenny USA
Jednym z najbardziej niekonwencjonalnych pomysłów zbrojeniowych drugiej wojny światowej była próba wykorzystania nietoperzy jako żywych nosicieli bomb zapalających. Amerykański projekt, który narodził się z obserwacji przyrody w jaskiniach Nowego Meksyku, miał potencjał zniszczenia japońskich miast zbudowanych głównie z drewna.
Dentysta z wizją wojenną
Atak na Pearl Harbor w grudniu 1941 roku wywołał falę patriotyzmu i chęci zemsty wśród Amerykanów. Wśród osób poszukujących sposobów odwetu znalazł się Lytle S. Adams, dentysta z Pensylwanii, który niedawno wrócił z wycieczki do Parku Narodowego Carlsbad Caverns. Widok milionów nietoperzy zamieszkujących tamtejsze jaskinie zainspirował go do nietypowego pomysłu militarnego.
Adams doskonale zdawał sobie sprawę z dwóch kluczowych faktów. Po pierwsze, nietoperze posiadają zdolność przenoszenia znacznych ciężarów w stosunku do własnej masy ciała. Po drugie, tradycyjna japońska architektura opierała się przede wszystkim na drewnianej konstrukcji budynków. Połączenie tych obserwacji doprowadziło go do koncepcji uzbrojenia tych latających ssaków w małe ładunki zapalające.
W styczniu 1942 roku Adams wysłał list do Białego Domu opisujący swoją wizję. Zakładała ona zrzucanie pojemników wypełnionych nietoperzami nad japońskimi miastami po zmroku. Zwierzęta miały naturalnie poszukiwać kryjówek w budynkach, a następnie podpalać je za pomocą urządzeń zapalających z opóźnionym zapłonem. Prezydent Roosevelt przekazał propozycję szefowi wywiadu z adnotacją, że autor nie jest szaleńcem i pomysł zasługuje na zbadanie.
Naukowe wyzwania projektu
Realizacja koncepcji wymagała rozwiązania szeregu technicznych problemów. Zespół naukowców pod kierownictwem zoologów z Harvardu musiał najpierw wybrać odpowiedni gatunek nietoperza. Po przebadaniu kilku kandydatów zdecydowano się na meksykańskiego wolnosterczyka, niewielkiego ssaka ważącego zaledwie kilkanaście gramów, ale występującego niezwykle licznie w Ameryce Północnej.
Kwestia transportu żywych bomb stanowiła osobne wyzwanie logistyczne. Nietoperze musiały pozostawać w stanie hibernacji podczas przewożenia na miejsce zrzutu. Naukowcy opracowali metodę schładzania zwierząt przy użyciu specjalnych tacek przypominających formy do lodu. Temperatura musiała być precyzyjnie kontrolowana, aby utrzymać ssaki w uśpieniu bez ich zabijania.
Do projektu dołączył chemik Louis Fieser, twórca napalmu. Początkowo planowano wykorzystać biały fosfor, jednak nowo wynaleziona substancja okazała się znacznie bardziej efektywna. Napalm charakteryzował się właściwością niekontrolowanego spalania po zapaleniu, co czyniło go idealnym materiałem zapalającym. Ładunki umieszczano w celuloidowych kapsułkach nazywanych jednostkami H-2.
Testy i nieprzewidziane konsekwencje
Eksperymenty wykazały, że pojedynczy nietoperz ważący około czternastu gramów mógł unieść ładunek o masie piętnastu do osiemnastu gramów. Po przetestowaniu różnych metod mocowania zdecydowano się na przyklejanie kapsułek z napalmem bezpośrednio do ciała zwierząt przy pomocy specjalnego kleju. Rozwiązanie wydawało się proste i skuteczne.
Jednak przeprowadzanie testów z żywymi, uzbrojonymi nietoperzami niosło poważne ryzyko. W maju 1943 roku na poligonie w Nowym Meksyku doszło do incydentu, który nieoczekiwanie potwierdził skuteczność projektu. Kilka uzbrojonych zwierząt uwolniło się przypadkowo i poszukując schronienia, ukryło się pod zbiornikiem paliwa na terenie bazy lotniczej Carlsbad. Rezultatem było całkowite spalenie części infrastruktury wojskowej.
Paradoksalnie ta katastrofa udowodniła potencjał bojowy nietoperzowych bomb. Zwierzęta zachowały się dokładnie tak, jak przewidywali naukowcy, wybierając zaciemnione miejsca jako kryjówki. Problem polegał na tym, że tym razem celem stały się amerykańskie obiekty wojskowe zamiast japońskich budynków mieszkalnych.
Projekt X-Ray i jego koniec
Po serii wypadków i opóźnień cierpliwość wysokich rangą oficerów zaczęła się wyczerpywać. Pod koniec 1943 roku projekt przekazano Korpusowi Piechoty Morskiej, który nadał mu nową nazwę kodową X-Ray. Marines przeprowadzili dodatkowe modyfikacje i kontynuowali testy nad specjalnie zbudowanymi makietami japońskich miast na poligonach w Utah.
Wyniki prób były obiecujące. Symulowane japońskie dzielnice mieszkalne płonęły zgodnie z oczekiwaniami po zrzucie uzbrojonych nietoperzy. Jednak rozwój technologii atomowej ostatecznie przesądził o losach projektu. Bomba jądrowa oferowała znacznie pewniejszy i szybszy sposób zakończenia wojny niż skomplikowana operacja wymagająca hodowli i transportu milionów żywych zwierząt.