Oślepili go i oszpecili. Król, który nigdy się nie poddał

Średniowieczna Norwegia znała wiele brutalnych metod pozbawiania przeciwników politycznych władzy, ale to, co spotkało króla Magnusa IV, przeszło do historii jako szczególnie wyrafinowana forma okrucieństwa. Okaleczony, oślepiony i zamknięty w klasztorze władca miał już nigdy nie stanowić zagrożenia dla swoich wrogów. Problem w tym, że nikt nie przewidział, iż ten pozornie zneutralizowany rywal jeszcze wróci do gry o norweski tron.

Przysięga złożona choremu królowi

Magnus przyszedł na świat około 1115 roku jako jedyny syn króla Sigurda I Krzyżowca, słynnego uczestnika wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej. Był jednak dzieckiem nieprawego łoża – sagi nie zachowały nawet imienia jego matki. Z oficjalnego małżeństwa z kijowską księżniczką Malmfrydą Sigurd doczekał się jedynie córki Krystyny.

Pod koniec życia Sigurd I zaczął tracić zmysły, co natychmiast wykorzystał pewien sprytny przybysz z Irlandii. Harald Gille pojawił się na norweskim dworze w 1127 lub 1128 roku, twierdząc, że jest synem zmarłego w 1103 roku króla Magnusa III Bosego. Innymi słowy, miał być stryjem młodego Magnusa.

Chory psychicznie Sigurd uznał Haralda za brata i wyznaczył go na współspadkobiercę tronu obok własnego syna. Był jednak jeden warunek, Harald musiał bowiem przysiąc lojalność wobec Magnusa. Przysięgę złożył chętnie. Dotrzymać jej nie zamierzał ani przez chwilę.

Błąd, który kosztował oczy 

Sigurd I zmarł w 1130 roku i obaj pretendenci zostali obwołani królami Norwegii. Historycy uznają tę datę za początek wojny domowej, która miała rozdzierać kraj przez kolejne 110 lat.

W królestwie ukształtowały się dwa zwalczające się obozy. Mowa o Birkebeiner dążący do zjednoczenia pod władzą jednego monarchy oraz Baglar, popierani przez biskupów i głoszący, że każdy potomek królewskiego rodu ma prawo do części władzy.

Początkowo fortuna sprzyjała Magnusowi. Jego wojska rozgromiły zwolenników Haralda, zmuszając rywala do ucieczki do Danii w sierpniu 1134 roku. A potem młody król popełnił błąd, który miał go kosztować więcej niż koronę – rozpuścił swoje oddziały. Harald już w następnym roku wrócił z duńskimi posiłkami i bez trudu pochwycił niczego nie podejrzewającego przeciwnika.

Czytaj również:  Aldona Anna Giedyminówna. Przodkini Jagiellonów

Zwycięzca stanął przed dylematem: jak pozbyć się konkurenta, nie plamiąc się królobójstwem? Rozwiązanie okazało się równie proste, co bestialskie. Harald rozkazał oślepić Magnusa, wykastrować go i obciąć mu jedną nogę. Następnie kazał zamknąć okaleczonego rywala w klasztorze Nidarholm jako mnicha. Teoretycznie życie darował, praktycznie odebrał wszystko.

Okaleczony król wraca 

Harald Gille nie cieszył się długo pełnią władzy. Już dwa lata później pojawił się kolejny pretendent – Sigurd zwany przez przeciwników Złym Diakonem, również podający się za syna Magnusa III Bosego. Norweski tron przyciągał rzekome potomstwo zmarłego przed dekadami monarchy niczym magnes. Pod naciskiem opozycji Harald zgodził się podzielić władzę z nowym rywalem.

Ta ustępliwość nie uratowała mu życia. W grudniu 1136 roku Sigurd Zły Diakon zamordował Haralda, otwierając tym samym drogę do najbardziej nieoczekiwanego zwrotu w tej historii. Oślepiony, okaleczony Magnus opuścił klasztor i w 1137 roku ponownie ogłosił się królem Norwegii.

Człowiek bez oczu, bez możliwości spłodzenia potomstwa, z jedną nogą, a mimo to zdołał jeszcze przez dwa lata utrzymywać się w grze o władzę. Zginął dopiero w 1139 roku, pozostawiając po sobie legendę o niezwykłej determinacji i przestrogę dla wszystkich, którzy sądzili, że okaleczenie wystarczy, by trwale wyeliminować politycznego przeciwnika. Norwegowie przez kolejne sto lat mieli się przekonać, że w walce o tron żadna metoda nie gwarantuje spokoju.

O autorze: przez wieki

(Visited 195 times, 1 visits today)