Pił, romansował i strzelał. Tak żył słynny as myśliwski

Berlin wydał w grudniu 1919 roku przyszłego asa, którego temperament od dzieciństwa zapowiadał kłopoty z podporządkowaniem się regułom. Marseille od początku wyróżniał się indywidualizmem, który później przełoży się na rewolucyjny styl walki powietrznej – i permanentny konflikt z dowództwem.

Od cywilnego pilota do myśliwca Afrika Korps

W 1938 roku osiemnastoletni Marseille zdobył cywilną licencję pilota. Rok później szkolił się już w Luftwaffe, gdzie szybko trafił do Jagdgeschwader 52. Problemy zaczęły się natychmiast. Jego talent do pilotażu był oczywisty, ale całkowite lekceważenie hierarchii sprowadziło na niego gniew oficerów. Przeniesienie do JG 27 miało być karą, okazało się początkiem legendy.

Północnoafrykański teatr działań wojennych stał się dla niego idealnym środowiskiem. Pustynne niebo oferowało przestrzeń do manewrów, których w Europie nikt by mu nie wybaczył. Walczył samotnie, atakował z najmniej spodziewanych pozycji, łamał podstawowe zasady formacji. Klasyczna taktyka Luftwaffe w jego wykonaniu zamieniała się w chaotyczny, śmiertelnie skuteczny taniec.

158 zestrzeleń i zero szacunku dla regulaminu

Prawie wszystkie swoje zwycięstwa odniósł nad Afryką. Ta koncentracja sukcesów w jednym rejonie pokazuje, jak bardzo jego metody były dostosowane do lokalnych warunków. Atakował błyskawicznie, strzelał z bliskiej odległości, wykorzystywał słońce i kurz. Przeciwnicy gubili się w jego nieprzewidywalnych ruchach.

Wrzesień 1942 roku przyniósł szczyt formy. Siedem samolotów w jednej misji to wynik, który do dziś budzi kontrowersje wśród historyków lotnictwa. Niemniej oficjalne raporty i zeznania świadków potwierdzają te liczby. Marseille osiągnął wówczas status żywej legendy Afrika Korps, choć jego przełożeni wciąż zaciskali zęby na wieść o kolejnych dyscyplinarnych ekscesach.

Alkohol, kobiety i zero ideologii

Baza w Afryce Północnej przypominała czasem bardziej nocny klub niż jednostkę wojskową – przynajmniej gdy Marseille miał wolne. Pił regularnie, romansował bez umiaru, ignorował próby upomnienia. Koledzy wspominali ekstrawaganckie zachowania, które w każdej innej jednostce skończyłyby się trybunałem.

Czytaj również:  Rzucił wszystko, aby ratować dziecko. Nie uwierzysz co się stało

Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu pilotów Luftwaffe kompletnie nie interesowała go nazistowska propaganda. Obserwatorzy podkreślali jego obojętność wobec ideologii, co w tamtych czasach było rzadkością. Latał, bo kochał latać i wygrywać. Polityka pozostawała poza jego zainteresowaniami.

Śmierć nad pustynią 30 września 1942

Silnik Bf 109 zaczął dymić podczas powrotu z rutynowej misji. Marseille próbował utrzymać maszynę w powietrzu wystarczająco długo, by opuścić ją nad bezpiecznym terenem. Nie zdążył. Katastrofa lotnicza zabrała życie dwudziestodwuletniemu pilotowi, którego skuteczność w walce dorównywała jego niesubordynacji na ziemi.

Jagdgeschwader 27 stracił swojego najbardziej efektywnego – i najbardziej problematycznego – myśliwca jednego dnia. Dowództwo, które przez miesiące balansowało między awansowaniem go a postawieniem przed sądem, nagle stanęło przed pustką. Nikt inny nie umiał zestrzelić siedmiu samolotów przed obiadem.

O autorze: przez wieki

(Visited 186 times, 1 visits today)