Rabacja na zamówienie. Człowiek, który podpalił Galicję

Galicja roku 1846 stała się areną jednej z najbardziej krwawych rozpraw klasowych w dziejach ziem polskich. Około trzech tysięcy szlachciców straciło życie, a dziewięćdziesiąt procent dworów w regionie tarnowskim legło w gruzach. Za kulisami tej tragedii stał austriacki urzędnik, który zamienił chłopską frustrację w narzędzie polityczne.

Urzędnik na prowincji

Józef Breinl przybył do Tarnowa w 1835 roku jako przedstawiciel cesarskiej administracji. Czech z pochodzenia, wcześniej zdobywał doświadczenie jako praktykant przy Gubernium we Lwowie. Prowincjonalne miasteczko w Galicji Zachodniej wydawało się idealnym miejscem do budowania kariery w habsburskiej biurokracji. Młody urzędnik szybko zadomowił się w nowym środowisku, żeniąc się z córką miejscowego rzemieślnika.

Stanowisko starosty dawało Breinlowi znaczącą władzę nad całym cyrkułem tarnowskim. Dwa lata po przybyciu objął dodatkowo funkcję dyrektora miejscowego gimnazjum i studium filozoficznego. Taka kumulacja stanowisk świadczyła o zaufaniu, jakim cieszył się u przełożonych w Wiedniu. Nikt wówczas nie przypuszczał, jaką rolę odegra ten gorliwy administrator w nadchodzących wydarzeniach.

Galicja lat czterdziestych XIX wieku była terenem narastających napięć społecznych. Polscy ziemianie planowali powstanie niepodległościowe, podczas gdy chłopi pańszczyźniani żywili głęboką urazę do swoich panów. Austriacka administracja doskonale zdawała sobie sprawę z tej sytuacji i szukała sposobu, by wykorzystać wewnętrzne podziały polskiego społeczeństwa.

Mechanizm prowokacji

Początek lutego 1846 roku przyniósł niepokojące sygnały dla władz cyrkułu. Dwaj żydowscy piekarze z Ryglic oraz ich wspólnik złożyli donos o planowanym powstaniu szlacheckim. Zgodnie z krążącą plotką ziemianie mieli rzekomo planować masowe mordy na chłopach i Żydach. Breinl natychmiast wykorzystał te informacje, nagradzając donosicieli i przeprowadzając serię rewizji oraz aresztowań.

Kluczowym momentem stało się zebranie zwołane przez starostę na 18 lutego. W siedzibie cyrkułu zgromadziło się około siedemdziesięciu wójtów i przedstawicieli chłopstwa z okolicznych wsi. Breinl przemawiał do nich, obiecując rychłe zniesienie pańszczyzny i poprawę warunków życia. Warunek był jeden – pomoc w schwytaniu powstańców i dostarczeniu ich do Tarnowa żywych lub martwych.

Czytaj również:  Jak Napoleon zablokował powstanie Polaków na Ukrainie w 1812 roku

Starosta nie poprzestał na werbalnych zachętach. Ustanowił cennik, który zamienił przemoc w intratne zajęcie. Za zabitego szlachcica płacono dziesięć florenów, za rannego osiem, za związanego jedynie pięć. Ta makabryczna taryfa skutecznie zmotywowała chłopów do działania. Breinl świadomie utwierdzał ich w przekonaniu, że władze nie będą przeszkadzać w rozprawie z panami.

Cena lojalności

Skutki prowokacji Breinla przerosły najczarniejsze scenariusze. W ciągu kilku tygodni chłopi dokonali masakry na skalę niespotykaną w dziejach regionu. Dwory płonęły jeden po drugim, a ich właściciele ginęli w bestialski sposób. Rabacja galicyjska skutecznie zdusiła plany powstańcze, realizując tym samym główny cel austriackiej polityki.

Wiedeń nie pozostał dłużny swojemu wiernemu słudze. Tuż po zakończeniu zamieszek Breinl otrzymał Order Leopolda, jedno z najwyższych odznaczeń w monarchii habsburskiej. 

Kariera urzędnika nabrała przyspieszenia – przeniesiono go do Brna z awansem na stanowisko radcy gubernialnego. Odległe morawskie miasto pozwoliło mu uciec od złowrogiej sławy, którą zyskał w Galicji.

Przez lata krążyła informacja, że Breinl przed wyjazdem z Tarnowa otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta. Wzmianka w Szematyzmie galicyjskim na rok 1852 budziła zrozumiałe kontrowersje wśród mieszkańców. Dopiero kwerenda archiwalna przeprowadzona w 2019 roku przez Radę Miejską ostatecznie wyjaśniła tę kwestię. Tarnów nigdy oficjalnie nie uhonorował człowieka odpowiedzialnego za jedną z najczarniejszych kart w swoich dziejach.

O autorze: przez wieki

(Visited 212 times, 1 visits today)