
W styczniu 1926 roku Hiszpania zyskała nowego bohatera narodowego. Pilot Ramón Franco Bahamonde właśnie zakończył brawurowy przelot przez Atlantyk, a tłumy na Plaza de Colón w Madrycie skandowały jego imię. Nikt wtedy nie przypuszczał, że zaledwie dwanaście lat później zaginięcie w niewyjaśnionych okolicznościach, walcząc po tej samej stronie co jego brat Francisco, mimo że przez całe życie reprezentował zupełnie odmienne poglądy polityczne.
Lot, który zmienił wszystko
Ramón Franco nie urodził się pilotem. Swoją karierę wojskową rozpoczął jako zwykły oficer piechoty, skierowany do Maroka w 1914 roku. Dopiero sześć lat później przesiadł się do kokpitu samolotu, wstępując do hiszpańskich sił powietrznych. Ta decyzja miała odmienić jego los i zapisać go na kartach historii lotnictwa.
22 stycznia 1926 roku wodnosamolot Plus Ultra wystartował z Palos de la Frontera w prowincji Huelva. Na pokładzie oprócz Franco znajdowali się kapitan Julio Ruiz de Alda Miqueleiz, porucznik marynarki Juan Manuel Duran oraz mechanik Pablo Rada. Przed nimi leżało ponad dziesięć tysięcy kilometrów oceanu i nieznane.
Trasa wiodła przez Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, Pernambuco, Rio de Janeiro i Montevideo. Po 59 godzinach i 39 minutach lotu Plus Ultra wylądował w Buenos Aires.
Hiszpańskojęzyczny świat oszalał z radości. Gazety na całym świecie opisywały wyczyn hiszpańskich lotników, a Ramón Franco z dnia na dzień stał się celebrytą w czasach, gdy to słowo jeszcze nie istniało.
Buntownik w mundurze
Sława nie uczyniła z Franco potulnego sługi reżimu. Wręcz przeciwnie – za czasów dyktatury Miguela Primo de Rivery wielokrotnie publicznie krytykował władzę. Konsekwencje były przewidywalne: spiski, więzienie, ucieczka. Jednak nic nie mogło powstrzymać jego politycznego zaangażowania.
W grudniu 1930 roku Ramón Franco wykonał jeden z najbardziej spektakularnych aktów politycznego nieposłuszeństwa w historii Hiszpanii. Wraz z innymi republikańskimi pilotami przejął samoloty na lotnisku Cuatro Vientos i przeleciał nad Madrytem, zrzucając ulotki. Głosiły one, że w całym kraju wybuchła rewolucja republikańska, i wzywały obywateli do powstania. To było kłamstwo obliczone na wywołanie chaosu.
Plan nie wypalił. Franco musiał uciekać do Portugalii, skąd wrócił dopiero po proklamowaniu Drugiej Republiki Hiszpańskiej. Nowa władza doceniła jego zasługi – w kwietniu 1931 roku objął stanowisko szefa dyrekcji aeronautyki. Kariera urzędnicza trwała jednak tylko dwa miesiące. Niejasna afera w Tabladzie, sugerująca jego udział w kolejnym rewolucyjnym spisku w Andaluzji, zakończyła się dymisją.
Paradoks wojny domowej
Gdy w lipcu 1936 roku wybuchła hiszpańska wojna domowa, Ramón Franco przebywał tysiące kilometrów od ojczyzny. Pracował jako attaché lotniczy w ambasadzie hiszpańskiej w Waszyngtonie. To, co zrobił po powrocie do Europy, zaskoczyło wszystkich, którzy znali jego republikańskie przekonania.
Franco przyłączył się do nacjonalistów – tego samego obozu, któremu przewodził jego brat Francisco. Człowiek, który zrzucał ulotki wzywające do republikańskiej rewolucji, teraz bombardował republikańskie miasta. Awansowany do stopnia podpułkownika, objął dowództwo bazy lotniczej na Majorce. Jego koledzy-lotnicy przyjęli tę nominację z otwartą wrogością. Pamiętali, że Franco był masonem wyrzuconym ze służby – a teraz awansował ponad oficerów z rzeczywistymi zasługami bojowymi.
28 października 1938 roku włoski wodnosamolot CANT Z.506 pilotowany przez Ramóna Franco rozbił się u wybrzeży Majorki, niedaleko Pollençy. Oficjalnie maszyna zmierzała bombardować Walencję kontrolowaną przez republikanów. Ciało pilota wyłowiono z wody, ale okoliczności katastrofy nigdy nie zostały w pełni wyjaśnione.
Natychmiast pojawiły się teorie spiskowe. Siostra Ramóna twierdziła, że został zamordowany przez masonów, którzy podobno załadowali na pokład jego samolotu cegły i zaprawę murarską. Powodem miała być planowana przez niego publikacja antymasońskiej książki.
Niezależnie od prawdziwej przyczyny śmierci, najbardziej wymowna była reakcja jego brata. Francisco Franco, który po zwycięstwie nacjonalistów w 1939 roku objął dyktatorską władzę nad Hiszpanią, zerwał niemal wszystkie kontakty z wdową i córką Ramóna. Rządził krajem aż do swojej śmierci w 1975 roku, ale pamięć o bracie-buntowniku najwyraźniej była zbyt niewygodna, by ją pielęgnować.
