U-47. Najbardziej śmiały atak w historii wojny podwodnej

W nocy z 13 na 14 października 1939 roku niemiecki U-Boot U-47 dokonał jednego z najśmielszych ataków w historii wojny podwodnej. Przedarł się przez zabezpieczenia Scapa Flow, głównej bazy brytyjskiej floty, i zatopił pancernik HMS Royal Oak. Zginęło 833 marynarzy, w tym stu chłopców poniżej osiemnastego roku życia. Ta tragedia obnażyła słabości obrony Wielkiej Brytanii i stała się symbolem bezwzględności nowej wojny.

Forteca, która okazała się iluzją

Scapa Flow na Orkadach uchodziło za najbezpieczniejsze miejsce dla brytyjskiej floty. Naturalna zatoka otoczona wyspami, z wąskimi cieśninami łatwymi do zablokowania, wydawała się nie do sforsowania przez wrogie okręty podwodne. Admiralicja była tak pewna swojego bezpieczeństwa, że HMS Royal Oak stał tam beztrosko na kotwicy, z otwartymi iluminatorami i śpiącą załogą.

Tymczasem Karl Dönitz, dowódca niemieckich sił podwodnych, od pierwszych dni wojny planował uderzeni

e w samo serce Royal Navy. Wywiad lotniczy i agenci wykryli słaby punkt w obronie wschodniej cieśniny Kirk Sound. Dönitz powierzył misję jednemu ze swoich najzdolniejszych dowódców, trzydziestojednoletniemu Güntherowi Prienowi. 8 października U-47 wypłynął z Kilonii na Morze Północne, niosąc ze sobą plan, który wydawał się szaleństwem.

Prien manewrował na powierzchni między zatopionymi wrakami blokującymi cieśninę. Prądy były silne, a margines błędu minimalny. Każdy metr mógł oznaczać zderzenie z przeszkodą lub wykrycie przez patrol. Mimo to U-47 przedarł się przez Kirk Sound i znalazł w sercu brytyjskiej twierdzy, niewidzialny i śmiertelnie niebezpieczny.

Trzynaście minut do katastrofy

O godzinie 0:58 Prien wystrzelił pierwszą salwę czterech torped. Trzy chybiły lub nie eksplodowały, ale jedna trafiła w dziób Royal Oak. Eksplozja wyrwała ze snu Royal Marine’a Horace’a Babera, jednak na okręcie szybko ogłoszono fałszywy alarm. Ktoś uznał, że to prawdopodobnie wybuch w magazynie materiałów łatwopalnych. Baber wrócił do snu, a oficer rozliczeniowy Eardley Maclean poszedł sprawdzić magazyny.

Czytaj również:  Śmierć Kim Ir Sena. Jak zginął dyktator?

To była fatalna pomyłka. O 1:16 Prien wystrzelił kolejne trzy torpedy i tym razem wszystkie trafiły w cel. Seria eksplozji przetoczyła się przez pancernik, rozrywając stalowe poszycie i wpuszczając do środka wodę. Okręt natychmiast przechylił się o piętnaście stopni na prawą burtę, a otwarte iluminatory znalazły się pod wodą.

Baber obudził się w piekle. Płomienie ogarnęły mesę marines, a on sam został odrzucony przez siłę wybuchu. Razem z trzema towarzyszami próbował uciec przez zamknięte pancerne drzwi, podczas gdy woda wdzierała się przez iluminatory. Bili w stal pięściami i narzędziami, aż ludzie z drugiej strony pomogli uchylić drzwi na tyle, by się przecisnąć. Kolejka do drabiny na górny pokład wydawała się trwać wieczność.

Chaos w lodowatych wodach

Gdy Baber wydostał się na górny pokład, zastał scenę totalnego chaosu. Okręt przechylał się coraz bardziej, a marynarze skakali do lodowatego morza pokrytego warstwą wypływającej ropy. Baber ocenił, że brzeg jest zbyt daleko i postanowił pływać w miejscu, czekając na ratunek. Odwrócił się, by spojrzeć na swój dom z ostatnich miesięcy: masa poszarpanych pokładów i stalowych płyt pochylała się ku wodzie, a fale, jak napisał później, zdawały się zachłannie pożerać swoją ofiarę.

Oficer Maclean miał jeszcze więcej szczęścia i pecha jednocześnie. Udało mu się zsunąć po burcie do szalupy ratunkowej, która szybko zaczęła zbierać rozbitków z wody. Problem w tym, że łódź była przepełniona, a dziesiątki kolejnych marynarzy kurczowo chwytały się jej burt, szczękając zębami z zimna. Łódź przewróciła się raz, potem drugi, wyrzucając wszystkich do wody.

Maclean połknął ropę wypływającą z tonącego okrętu. Reszta pływania była koszmarem, jak sam wspominał. Wydawało mu się, że spędził w wodzie ponad godzinę, walcząc o każdy oddech. Gdy w końcu go wyłowiono na pokład HMS Pegasus, nie był w stanie nic zrobić poza drżeniem z zimna. Zaoferowano mu brandy, której nie wypił, gorącą kąpiel i koc.

Czytaj również:  Bitwa pod Stalingradem. Największa pomyłka Hitlera

Cena jednej nocy

O godzinie 1:29, zaledwie trzynaście minut po drugim ataku Priena, HMS Royal Oak zniknął pod powierzchnią zatoki. Z ponad tysiąca dwustu marynarzy uratowało się około czterystu pięćdziesięciu. Wśród 833 ofiar było stu chłopców poniżej osiemnastego roku życia, odbywających szkolenie w Royal Navy. Zginął także kontradmirał Henry Blagrove, który według świadków do końca pomagał w ewakuacji załogi zamiast ratować siebie.

Strata samego okrętu nie była strategiczną katastrofą. Royal Oak był przestarzałym weteranem pierwszej wojny światowej, a Wielka Brytania dysponowała wystarczającą przewagą w pancernikach. Prawdziwy cios był psychologiczny: główna baza floty, symbol brytyjskiej potęgi morskiej, okazała się podatna na atak. Jeśli U-Boot mógł przedrzeć się do Scapa Flow, to gdzie jeszcze mogły dosięgnąć niemieckie torpedy.

Günther Prien wrócił do Niemiec jako bohater. Hitler osobiście wręczył mu Krzyż Rycerski Krzyża Żelaznego, czyniąc go pierwszym oficerem Kriegsmarine uhonorowanym tym odznaczeniem. Propaganda przedstawiała go jako wcielenie niemieckiej odwagi i pomysłowości. Dla Brytyjczyków atak był bolesnym przypomnieniem, że nowa wojna będzie inna od poprzedniej, a żadna twierdza nie zapewni bezpieczeństwa.

Dziś wrak HMS Royal Oak spoczywa do góry dnem na głębokości trzydziestu metrów w wodach Scapa Flow. Został oficjalnie uznany za grób wojenny, a nurkowanie w jego pobliżu bez specjalnego zezwolenia jest surowo zabronione. Co roku, w rocznicę zatopienia, nurkowie Royal Navy składają na rufie wraku brytyjską banderę, oddając hołd tym, którzy pozostali w stalowym sarkofagu.

O autorze: przez wieki

(Visited 616 times, 1 visits today)