
Dwadzieścia sześć lat życia, dwie wojny, trzy pseudonimy i wyrok śmierci wykonany w zimowy poranek 1947 roku. Alfons Olejnik, znany w podziemiu jako Kmicic, Roman lub Babinicz, należał do pokolenia, które dorosłość poznało przez celownik karabinu. Jego losy są mikrokosmosem polskiej tragedii lat czterdziestych, gdy walka o niepodległość płynnie przeszła z oporu wobec Niemców w opór wobec nowego, sowieckiego zniewolenia.
Syn chłopa
Alfons Olejnik przyszedł na świat 5 marca 1920 roku w Skomlinie, małej wsi w powiecie wieluńskim. Jego rodzina należała do zamożnego chłopstwa, co w tamtych czasach oznaczało nie tylko względny dobrobyt, ale też możliwość kształcenia dzieci. Młody Alfons trafił do Podoficerskiej Szkoły Zawodowej w Śremie, którą ukończył tuż przed wybuchem wojny.
Gdy we wrześniu 1939 roku Polska runęła pod ciosami dwóch agresorów, dziewiętnastoletni Olejnik znalazł schronienie u wuja, księdza pracującego w parafii Janki. To właśnie tam, w cieniu kościelnych murów, kontynuował naukę na tajnych kompletach. W 1941 roku zdał maturę w Radomsku, ale dyplom ukończenia szkoły średniej był w okupowanej Polsce przepustką donikąd. Prawdziwa edukacja miała nadejść gdzie indziej.
Wstąpienie do Narodowej Organizacji Wojskowej otworzyło przed Olejnikiem drogę wojskowej kariery w podziemiu. W latach 1942 i 1943 ukończył szkołę podchorążych przy Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ. To właśnie tam, wśród lasów świętokrzyskich, młody człowiek ze Skomlina stawał się zawodowym konspiratorem i żołnierzem formacji, która do dziś budzi kontrowersje historyków.
Między Brygadą Świętokrzyską a Powstaniem Warszawskim
Służba w NSZ trwała do 1944 roku, gdy Olejnik podjął decyzję, która świadczy o jego charakterze. Na własną prośbę przeszedł do 7 Dywizji Piechoty Armii Krajowej, maszerującej na pomoc walczącej Warszawie. Był to gest patriotyzmu przekraczającego podziały organizacyjne, które w polskim podziemiu bywały głębokie i bolesne.
Powstanie warszawskie zakończyło się klęską, a Olejnik powrócił w szeregi NSZ. Trafił do zgrupowania porucznika Kazimierza Wybranowskiego, znanego pod pseudonimem Kret. Walczył aż do wiosny 1945 roku, gdy oddział został rozwiązany. Teoretycznie wojna się skończyła, praktycznie dla ludzi takich jak Olejnik wszystko dopiero się zaczynało.
Przez kilka tygodni ukrywał się w okolicach Częstochowy, próbując odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Polska formalnie była wolna, faktycznie stawała się kolejnym satelitą Moskwy. Dla człowieka, który przez całą wojnę walczył o niepodległość, wybór był prosty. W maju 1945 roku nawiązał kontakt z organizacją Manewr, wchodząc w świat powojennego podziemia antykomunistycznego.
Pierwsza kara i pierwsze rozczarowanie
Wolność w nowym podziemiu trwała krótko. 15 czerwca 1945 roku Olejnik został przypadkowo aresztowany przez częstochowski Urząd Bezpieczeństwa. Wojskowy Sąd Okręgowy skazał go na cztery lata więzienia za przynależność do nielegalnej organizacji. Wydawało się, że historia młodego partyzanta dobiegła końca za kratami komunistycznego więzienia.
Jednak jesienią 1945 roku ogłoszono amnestię. Olejnik wyszedł na wolność i wrócił do rodzinnego Skomlina. Mógł wtedy wybrać spokojne życie, próbować wtopić się w powojenny krajobraz, założyć rodzinę i zapomnieć o konspiracji.
Wybrał inaczej. Niemal natychmiast nawiązał kontakt z Konspiracyjnym Wojskiem Polskim, dowodzonym przez kapitana Stanisława Sojczyńskiego, legendarnego Warszyca.
Początkowo służył jako kwatermistrz w batalionie Motor, stacjonującym w okolicach Radomska. Była to funkcja logistyczna, ale nie na długo. Przeniesiono go w okolice Wielunia z zadaniem tworzenia oddziału partyzanckiego w ramach Pogotowia Akcji Specjalnej. Olejnik znów stawał się dowódcą.
Oddział Oświęcim i walka bez nadziei
Na początku 1946 roku Olejnik nawiązał współpracę z poakowskim oddziałem Tartak, którego dowódcami byli Franciszek Olszówka Otto i Stanisław Panek Rudy. Jako dowódca plutonu prowadził negocjacje mające podporządkować ten oddział strukturom KWP. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, ale 1 kwietnia 1946 roku dowództwo KWP wydało rozkaz utworzenia Oddziału Partyzanckiego SOS w okolicach Wielunia. Na jego czele stanął porucznik Alfons Olejnik.
Oddział początkowo nosił nazwę Jastrzębie, od czerwca 1946 roku przemianowany na Oświęcim. W jego skład weszła część żołnierzy ze zgrupowania Tartak. Teren działania obejmował powiaty wieluński, sieradzki, kępiński i częstochowski, z możliwością odskoku na teren powiatu lublinieckiego. Był to rozległy obszar, ale siły Olejnika nigdy nie były imponujące.
Od maja do sierpnia 1946 roku oddział Oświęcim przeprowadził serię akcji bojowych i rekwizycyjnych. Zlikwidowano posterunki Milicji Obywatelskiej w Lipiu, Praszce i Oleśnie. Przeprowadzono rekwizycje w Praszce i Mierzycach. Stoczono potyczki z oddziałami MO, UB i KBW w okolicach Praszki, Kleśnisk oraz w lasach wróblewskich. Najbardziej spektakularną akcją było zatrzymanie pociągu na stacji Janinów, podczas którego rozbrojono żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego oraz Armii Czerwonej.
Upadek Warszyca i rozpaczliwe próby ucieczki
27 czerwca 1946 roku aresztowano kapitana Sojczyńskiego, komendanta całego KWP. Dla Olejnika była to wiadomość oznaczająca koniec zorganizowanego oporu. 13 sierpnia rozformował swój oddział i podjął pierwszą próbę przedostania się na Zachód. Próba zakończyła się niepowodzeniem.
W październiku 1946 roku Olejnik powrócił w rodzinne strony i reaktywował zgrupowanie. Oddział przeprowadził jeszcze jedną głośną akcję, zatrzymując pociąg relacji Częstochowa do Wielunia między stacjami Janinów i Pątnów Wieluński. Ponownie rozbrojono żołnierzy LWP i Armii Czerwonej. Był to jednak ostatni błysk partyzanckiej aktywności.
Komuniści wzmocnili siły KBW w regionie, czyniąc dalszą walkę niemożliwą. Między 3 a 6 listopada 1946 roku Olejnik po raz drugi rozwiązał oddział. Sam ruszył do Szczecina, planując ucieczkę przez port morski. I ta próba się nie powiodła. Powrócił do Częstochowy, skąd wraz z podkomendnym Janem Wieczorkiem, noszącym pseudonim Hubert, udał się do Warszawy.
Sprawiedliwość po pięćdziesięciu latach
Do Warszawy przybyli 8 listopada 1946 roku. Stolica miała być przystankiem w dalszej ucieczce, stała się pułapką. Olejnik został aresztowany, a podczas zatrzymania postrzelony. Co gorsza, doszło do dekonspiracji, co oznaczało katastrofę dla całej siatki kontaktów.
29 grudnia 1946 roku przewieziono go do Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi. Śledztwo trwało dwa miesiące. 9 stycznia 1947 roku Wojskowy Sąd Rejonowy wydał wyrok śmierci. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok wykonano 18 stycznia 1947 roku. Alfons Olejnik miał dwadzieścia sześć lat. Miejsce jego pochówku do dziś pozostaje nieznane, jak w przypadku tysięcy innych żołnierzy podziemia antykomunistycznego, których ciała komuniści ukryli, by uniemożliwić powstanie miejsc pamięci.
30 lipca 1999 roku Sąd Okręgowy w Łodzi dokonał rewizji wyroku z 1947 roku i zrehabilitował Alfonsa Olejnika. W 2009 roku został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2017 roku pośmiertnie awansowano go do stopnia kapitana. W rodzinnym Skomlinie jedna z ulic nosi dziś jego imię.
