Mitologia Słowian to mit? Szokujące ustalenia naukowców
Półki księgarń i sklepy internetowe pełne są książek opisujących licznych bogów czczonych przez Słowian przed nastaniem chrześcijaństwa. Jest tylko jeden problem: wcześni Słowianie nie znali pisma, najobszerniejsze źródło powstało pół tysiąca lat po chrzcie Polski, a część popularnych "kronik" okazała się zwykłymi falsyfikatami. Skąd więc tak naprawdę wiemy, w co wierzyli mieszkańcy naszych ziem przed 966 rokiem?
Skąd wiemy o słowiańskich bogach?
Boga czczono na obecnych terenach Polski jeszcze przed nastaniem chrześcijaństwa. Bo słowo "bóg" na określenie idei boga zdaniem językoznawców wywodzi się już z czasów plemiennych. Dalej już nie jest tak prosto.
Mikroskopijna część źródeł pisanych na temat wierzeń i mitów Słowian dotyczy obecnych ziemi Polski. Najbardziej obszerne informacje o bogach i rytuałach pochodzą z dzieła Jana Długosza "Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego".
Tyle że żył on ponad pół tysiąca lat po chrzcie Polski. To tyle samo czasu, co dzieli nas od rejsu Kolumba do Ameryki. Mądrości Długosza należy zatem traktować ostrożnie, a niektórzy badacze wręcz sądzą, że nie są one w zasadzie nic warte. Uważają je za wymysły oparte na jego własnych wyobrażeniach.
Jakim cudem historyk nabył tę wiedzę setki lat po 966 roku? Coś w tym jest, bo Długosz częściowo zrównał słowiański panteon z… rzymskim. Poza tym nie znamy żadnych dzieł, z których mógłby korzystać, bo o nich nie wspomina. Jednak jego wizja słowiańskiej religii uruchomiła zbiorową wyobraźnię i odcisnęła silne piętno na pokoleniach badaczy.
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).
Wizja Długosza
Długosz pisze o stawianiu rozlicznym bogom i boginiom świątyń i posągów, o kapłanach, ofiarowaniu darów i "ogłaszaniu" świętych gajów. "Swoim tutaj bogom składali ofiary i całopalenia z bydła i trzód, niekiedy zaś z ludzi wziętych do niewoli, wierząc, że ofiarami ubłagają mnóstwo rozmaitych gminnych bóstw" – czytamy w dziele Długosza.
Według średniowiecznego historyka w ciągu roku odbywały się kilkakrotnie "igrzyska" na cześć bogów. Słowiańska społeczność tłumnie brała w nich udział. Wówczas można było usłyszeć i zobaczyć "bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia, klaskanie i uczynki".
Już wiemy, że sami wcześni Słowianie nie zapisali, jakie czcili bóstwa. Wszystkie informacje pochodzą albo z dzieł obserwatorów – na przykład Prokopiusza z Cezarei czy arabskich podróżników – albo z kronik sporządzonych już po chrystianizacji.
Z reguły to tylko wzmianki (z wyjątkiem Długosza), z których niewiele da się wywnioskować. Bo żaden z tych tekstów nie miał na celu przedstawienia wierzeń Słowian – to był tylko dodatek do opowieści na inne tematy. I co gorsza, niemal wszystkie napisali chrześcijanie, a ci z reguły nie byli pozytywnie nastawieni do innowierców. Co też widać w ich relacjach, które prawie na pewno miały celowo ukazywać pogan w złym świetle.
Bezradność naukowców
"Brak wyraźnych źródeł powoduje, że żadna z dyscyplin badawczych nie ma wystarczająco przejrzystych podstaw do tego, by przedstawić jednolity obraz prasłowiańskich wierzeń. Ani historyk, ani archeolog, ani folklorysta, ani językoznawca sam jednoznacznej odpowiedzi dać nie może. Korzysta więc z osiągnięć innych dyscyplin, a że wszędzie brak wystarczająco przejrzystych źródeł prowadzi do różnych hipotetycznych uogólnień, korzysta z tych, które lepiej tłumaczą jego własne obserwacje. Stąd możliwość powstania wielu, często przeciwstawnych obrazów całości" – zauważył slawista i językoznawca prof. Leszek Moszyński.
Dlaczego zatem w obecnych czasach dziesiątki publikacji, podcastów, książek i artykułów prezentują bogatą mitologię słowiańską? Zacznijmy od spójności, a w zasadzie jej braku. Autorzy opracowań bazują na różnorodnych źródłach – są to szczątkowe zapisy, tradycje, teksty średniowieczne w języku łacińskim czy greckim. I dotyczą Słowian z różnych regionów – od Bałkanów po obecne północne Niemcy.
Z licznych puzzli tworzy się zwartą mitologię. Zupełnie jakby w tym samym czasie i na całym obszarze wierzenia Słowian wyglądały identycznie. Dlatego gdy ktoś wam powie, że znany jest pełen panteon bogów (ba, nawet mitologia na ich temat) dla obszaru Polski sprzed 966 roku, jest to, delikatnie rzecz ujmując, nieprawda.
Sfałszowane źródła
Kolejnym problemem niektórych autorów, którzy opisują bogatą mitologię Słowian, jest bezwstydne manipulowanie czytelnikami. Przytaczają "fakty" ze sfałszowanych źródeł. Wśród nich jest na przykład "Kronika Prokosza". Wypłynęła w formie opracowania w 1825 roku. Jej autorem miał być nieznany krakowski arcybiskup żyjący w X wieku.
Innym tekstem jest "Księga Welesa", która miała się zachować na drewnianych tabliczkach. Znajdziemy tutaj dzieje starożytnych Słowian od… X wieku p.n.e., czyli czasów, w których ten lud nie istniał.
Charakterystyka bogów jest dość wyczerpująca. Pewnie dlatego część rodzimowierców, wbrew opiniom naukowców, uznaje zawarte w tym "dokumencie" opisy bogów za prawdziwe i uważa, że można na nich się wzorować przy rekonstrukcji dawnych wierzeń. "Księga Welesa" miała zostać odkryta w Ukrainie w 1919 roku, a jej treść upubliczniono w 1953 roku w… USA.
"Źródła do religii pogańskich Słowian są tak nieliczne (chodzi o historyczne) lub tak niejasne (ludowe i etnograficzne), że należy pamiętać o nich wszystkich. Najważniejsze jest oczyszczenie nauki ze wszystkich fałszywych źródeł (a jest ich wiele)" – stwierdził dr Sergio Mazzanti, ekspert w dziedzinie słowiańskiej religii.
Folklor i tradycja ludowa
Kolejnymi ważnymi źródłami do poznania bogów są tradycja ludowa i folklor. Na fali patriotycznych uniesień dziewiętnastowieczni intelektualiści spisywali to, co usłyszeli na prowincji od jej mieszkańców na temat lokalnych kultów i zwyczajów. W ocenie ówczesnych badaczy tradycja ludowa miała być silnie zakorzeniona w zwyczajach pogańskich, które sięgały nawet tysiąc lat wstecz, a zatem okresu sprzed nastania chrześcijaństwa.
Zwolennikiem sięgania do takich źródeł etnograficznych był historyk prof. Aleksander Gieysztor, który stwierdził: "Każdego, kto bliżej z nim się zetknie, folklor zdumiewa prawdziwie długim trwaniem mitów ukrytych w obrzędach, bajkach, przysłowiach, nazwach osobowych i miejscowych, a czasem – zbyt rzadko wśród Słowian – w epice ludowej. Nie ma wątpliwości, że tu właśnie tkwią jeszcze niewykorzystane w pełni możliwości poznania słowiańskich wierzeń i praktyk religijnych".
Co do wartości etnografii zdania są jednak podzielone. Bo w jaki sposób można oszacować wiek jakiegoś podania czy zwyczaju? To zadanie karkołomne i często po prostu niewykonalne. Obrzędy znane z tradycji ludowej miały się zrodzić z pogańskich mitów. To było uzasadnienie ich powstania.
Dobrze próbę poznania słowiańskiej religii opisał prof. Leszek Moszyński: "Jest tak wiele niewiadomych, tak wiele możliwości interpretacyjnych, że jest rzeczą zrozumiałą, że w zależności od uprawianej dyscypliny naukowej, przyjętych metod badawczych, uznania stopnia wiarygodności źródeł dojść można do różnych, czasem nawet przeciwstawnych wniosków".
Perun, Swaróg, Świętowit. Co naprawdę wiemy o bogach?
Wśród badaczy jest frakcja, którą można nazwać ostrożnymi optymistami. Uważają oni, że można rekonstruować kształt religii Słowian. Należy do nich archeolog i etnolog dr Paweł Szczepanik. Jak zauważa, lud ten trudnił się głównie rolnictwem i dlatego w ich panteonie dominującą rolę miały odgrywać, niezależnie od miejsca w Europie, bóstwa związane z płodnością i cyklicznością, ale też jednocześnie patronujące działaniom wojennym.
Część badaczy uznaje, że bóstwami ogólnosłowiańskimi były Perun (czasem identyfikowany z Świętowitem), Swaróg (Swarożyc), Dadźbóg (słońce) i Weles. Ale prawda jest taka, że każdy naukowiec tworzy własny panteon z różnych okruchów w zależności od przyjętej metodologii badawczej. Czasem lista bogów jest zbliżona do siebie. Inni badacze twierdzą, że takiego panteonu dla naszych ziem stworzyć się po prostu nie da ze względu na ekstremalnie małą liczbę źródeł lub brak ich wiarygodności.
Perun miał być czczony zarówno na Połabiu, czyli obszarze obecnych północno-wschodnich Niemiec, jak i na Rusi. Ale po drodze znajduje się obecnie Polska, więc raczej i na tym terytorium miał wyznawców. Imię Perun znane jest z opisu panteonu bogów, który książę Włodzimierz Wielki ustawił w Kijowie w 980 roku przed chrystianizacją Rusi. Na jego czele stał właśnie Perun. Jego posąg był zrobiony z drewna, miał srebrną głowę i złote wąsy. Z kolei na Połabiu mamy do czynienia z Proue/Prone lub Jarowitem albo Gerowitem o cechach Peruna z Rusi.
Podobnie jest w przypadku Swaroga/Swarożyca. Tu się dyskutuje, czy to drugie miano nie należy do syna Swaroga czy też jest to jego zdrobnienie. W źródłach na temat Połabia imię Swarożyc, pojawiające się jako Zuarasici lub Zuarasiz, jest bezspornie związane z nazwą Swaroga, kultem ognia i słońca. Zagwozdką jest Świętowit (zwany też Światowidem), który był głównym bogiem w Arkonie na Rugii. Czy był on "wcieleniem" Peruna? Od rozważań nad słowiańskimi bogami może się zakręcić w głowie.
Czy w ogóle istniała jedna religia słowiańska?
Niektórzy badacze sugerują, że w przypadku Słowian nadal nie należy mówić o religii, ale o dość urozmaiconym systemie wierzeń. "Wątpliwe są próby rekonstruowania jakiejś jednej religii czy sakralnej mitologii wspólnej dla wszystkich Słowian, bo podobnie jak u Celtów czy Germanów o kształcie ich wierzeń decydowała tradycja lokalnej wspólnoty, a nie jednolita wykładnia świata pozazmysłowego zobiektywizowana w wersji, której by przestrzegano na większych obszarach" – pisze prof. Przemysław Urbańczyk.
Tu głównym wyzwaniem był brak systemu zapisu. A bez tego elity i osoby o wysokiej pozycji mogły narzucać zmiany w zakresie wierzeń i kultu. Jak wyjaśnia prof. Urbańczyk, wierzenia pogańskie oparte o wielobóstwo "nie sprzyjały budowaniu hierarchii społecznej zwieńczonej najwyższym autorytetem politycznym".
Coś zgoła innego stwierdził dr Jiří Dynda z Instytutu Słowiańskiego Akademii Nauk Republiki Czeskiej: "Idea powszechnej, pierwotnej słowiańskiej religii, mitologii i panteonu w epoce przed rozprzestrzenieniem się Słowian wydaje się do pewnego stopnia całkiem rozsądna, ale nie może być w żaden sposób udowodniona. Nie na podstawie tych informacji i źródeł, którymi aktualnie dysponujemy". Jednocześnie przyznał, że po rozprzestrzenieniu się Słowian występowały znaczne różnice w ich religii w zależności od lokalizacji, dlatego istniało co najmniej kilka "religii słowiańskich".
Syzyfowa praca badaczy
W jakim stopniu możemy dokonać rekonstrukcji wierzeń Słowian? Niektórzy pokusili się o podanie bardzo konkretnych danych liczbowych.
Na pytanie o ewentualną rekonstrukcję historii ewolucji samej religii psycholog, filozof i kulturoznawca prof. Lech Ostasz, który część pracy badawczej poświęcił wierzeniom Słowian, odpowiedział: "Rekonstrukcja jest możliwa – jak oceniam – w około jednej trzeciej. Do tego trzeba dodać uzupełnienia bazujące na religioznawstwie porównawczym i filozofii".
Nie mamy Iliady, Odysei ani Eneidy. Mimo że Słowianie pojawili się na arenie dziejów stosunkowo późno, byli niepiśmienni. W XVIII i XIX wieku powstawały falsyfikaty takich eposów, by Polacy mogli dorównać Germanom czy innym starożytnym ludom.
Przedzieranie się przez warstwy domniemań, zmyśleń i fałszerstw to syzyfowa praca. A kolejne książki na ten temat są kolejnymi interpretacjami, które jeszcze bardziej komplikują, ale i w pewnym sensie również wzbogacają dyskusję o słowiańskiej religii.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026). Książkę, można zamówić, klikając ten link.