Czy Ślęża była świętą górą? Archeologia nie daje pewności
Ślęża góruje nad nizinnym Dolnym Śląskiem, a jej szczyt sięga ponad 700 metrów. Już w XI wieku biskup Thietmar pisał, że odprawiano na niej "przeklęte pogańskie obrzędy". Ta jedna wzmianka rozpaliła wyobraźnię kolejnych pokoleń. Ślęża stała się symbolem słowiańskiej świętej góry. Ale czy archeologia naprawdę to potwierdza?
Góra otoczona czcią
Słowianie modlili się w świętych gajach i na łonie przyrody, o czym czytamy w średniowiecznych tekstach. Powtarza się motyw oddawania czci na górach. Archeolodzy wytypowali kilka miejsc.
Największą sławą cieszy się Ślęża w województwie dolnośląskim. Masyw złożony z kilku gór wyraźnie widać nad nizinnym terenem. Mierzy w przybliżeniu 10 na 5 kilometrów. Z tych gór Ślęża jest najwyższa – 717,5 metra n.p.m.
Niemiecki biskup Thietmar tak pisał w XI wieku: "Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy". Niestety nie pokusił się o ich szczegółowe opisanie, a inni pisarze milczą na temat roli Ślęży w czasach pogańskich.
Od czego jednak mamy archeologów? Badacze najstarszej przeszłości człowieka zidentyfikowali na Ślęży ślady po obecności człowieka sprzed kilku tysięcy lat. Trafili tam łowcy i zbieracze, późniejszej społeczności czasów neolitu i epoki brązu, a ponad 2 tysiące lat temu Celtowie. W końcu w okresie wczesnego średniowiecza – Słowianie.
Jednak pomimo dziesiątków lat badań nie udało się natrafić na twarde dowody świadczące o odprawianych na Ślęży kultach. Nie mamy też żadnej pewnej pradziejowej świątyni. W XII wieku zbudowano na górze klasztor augustianów, co oznaczało kres ewentualnych pogańskich aktywności.
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).
Wały na Raduni. Święty okręg czy owczarnia?
Pośrednim dowodem istnienia wyznaczonej świętej przestrzeni mogą być pozostałości po wałach wzniesionych w obrębie masywu Ślęży. Najpierw przyjrzyjmy się tym z Raduni. Określenie ich wieku to zadanie dość karkołomne.
Ten intrygujący wał biegnie wzdłuż zbocza w centralnej i wschodniej części góry, natomiast zachodnia granica znajduje się kilka metrów od szczytu, pozostawiając najwyższy punkt poza ogrodzeniem. Ich długość wynosiła około 2 kilometrów. Szerokość wałów – kilka metrów, a wysokość – około 60 centymetrów.
Ma być to argumentem przemawiającym za tym, że nie pełniły funkcji obronnej, bo były zbyt niskie. Zatem mur wyznaczał w sposób symboliczny świętą przestrzeń. Chociaż według dr. Patryka Chudzika z Uniwersytetu Warszawskiego, który prowadził wykopaliska na terenie masywu, była to... zagroda dla owiec. O takim przeznaczeniu mówił w XIX wieku też ich pierwszy badacz, Robert Schück.
Jednak kolejny archeolog działający w tym miejscu na początku XX wieku uznał, że ma dowody na funkcje obronne tego założenia. Z kolei po badaniach prowadzonych w latach 50. XX wieku późniejsza profesor Halina Cehak-Hołubowiczowa z Zakładu Archeologii Śląska Instytutu Historii Kultury Materialnej PAN we Wrocławiu przekonywała wszystkich, że to stanowisko archeologiczne jest ewidentnie kultowe.
Nie udało się znaleźć pozostałości z czasów słowiańskich, tylko zdecydowanie wcześniejsze – z czasów neolitu i epoki brązu. "Z faktu braku materiału archeologicznego z pierwszego tysiąclecia n.e. na Raduni można wyciągnąć następujące wnioski. Święty okręg, otoczony kręgiem kamiennym, mógł stać się miejscem dostępnym tylko dla wybranych, strzeżonym przez zakazy kultowe. Możemy również sądzić, że pozostał on i nadal miejscem kultu dla szerszych mas ludności, lecz że obrzędy te przybrały w tym czasie inny charakter i nie pozostawiły po sobie śladów w postaci resztek materialnych" – przekonywała Cehak-Hołubowiczowa.
Kto chce, niech wierzy. Archeologom udało się znaleźć kilka glinianych krążków z dziurką w środku. Niegdyś uważano, że to elementy wózków kultowych, a dziś twierdzi się coraz częściej, że raczej są to ciężarki tkackie. Tak więc badacze przeszłości zeszli na ziemię. W kwestii przeznaczenia wałów na Raduni zatoczono pełne koło.
Kamienne mury na szczytach masywu
W przypadku góry Ślęży mamy do czynienia z kilkoma fragmentami wałów. Na szczycie znajdują się dwa – jeden z epoki brązu. Jest mniejszy niż ten z Raduni i bardzo słabo zachowany – widoczny zaledwie w kilku miejscach. A drugi potężny pochodzi z wczesnego średniowiecza. To był typowy wał grodowy – opowiada dr Chudzik. Najlepiej zachowana część widoczna jest podczas wspinaczki od południa, czyli przełęczy Tąpadła. I w tym przypadku kultowy charakter wałów wzbudza wątpliwości.
Kamienne wały znajdują się także na innych szczytach masywu – na Wieżycy i Gozdnicy. W tym drugim przypadku zachował się do naszych czasów mur o wysokości metra, który zapewne otaczał średniowieczną osadę. Jej relikty zlokalizował w 2007 roku dr Patryk Chudzik.
Z kolei na Wieżycy mamy konstrukcje kamienne wzniesione zapewne już w okresie epoki brązu, ale niewiele o nich wiadomo. Jedyna ich badaczka, Halina Cehak-Hołubowiczowa, była pewna, że otaczały okręg kultowy.
Jak widać po tym przeglądzie, kamienne wały w masywie Ślęży nie musiały wcale być związane z rytuałami odprawianymi w tym miejscu. Nie ma na to w zasadzie żadnego niepodważalnego dowodu – są poszlaki. Być może na przestrzeni wieków wały zmieniały przeznaczenie. Jednak wiele przemawia za ich praktyczną funkcją.
Dodatkowa trudność w identyfikacji założeń kamiennych związana jest ze wznoszeniem w obrębie Ślęży w XIX i na początku XX wieku konstrukcji kamiennych stylizowanych na starożytne. To prawdziwy galimatias dla naukowców.
Zagadkowe rzeźby
Ślęża słynie z zagadkowych kamiennych rzeźb. Na czerwonym szlaku wiodącym na szczyt stoją "Panna z rybą" i "Niedźwiedź" – czy ich twórcy faktycznie chcieli wykonać te postaci, nie jest jasne, ale tak je nazwano w okresie nowożytnym.
Natomiast na szczycie Ślęży tuż obok kościoła jest najsłynniejsza rzeźba – kolejny "Niedźwiedź". Jednak przeniesiono go tutaj z miejsca odkrycia, którym była zdaniem dr. Chudzika droga wiodąca z pracowni kamieniarzy na północnym stoku Ślęży do Strzegomian. Początkowo od 1903 roku stał przy schronisku, a od 1960 roku – już przy chrześcijańskiej świątyni.
Na tułowiu zwierzęcia widoczny jest krzyż. Przypuszczalnie powstał w średniowieczu. Pojawiła się koncepcja, że symbol ten miał określać granice własności. A może w czasie akcji nawracania w ten sposób "schrystianizowano" pogańskiego idola?
Podobnie jak w przypadku wałów na Ślęży, bardzo trudno określić wiek tych rzeźb i funkcję. Szacunki różnią się o całe tysiąclecia. Uważano, że ich twórcami były ludy celtyckie w IV–III wieku p.n.e., ale zdaniem niektórych wykuto je nawet tysiąc lat wcześniej. Czy później czcili je Słowianie? Brak na to wyraźnych dowodów. Nie możemy też wykluczyć, że wykonano je w średniowieczu.
Niezwykłe podpisy
Archeolodzy wskazują też na inne zagadkowe lokalizacje w masywie Ślęży, ale na razie nie przeprowadzono w nich szerszych badań archeologicznych, więc wygląda na to, że wzniesienia te jeszcze długo będą skrywać swoje tajemnice.
Historycy i archeolodzy mogą dalej snuć opowieści o kluczowej roli Ślęży jako ośrodka religijnego Słowian. Tymczasem w powszechnej świadomości nie ma wątpliwości, że Ślęża w dawnych czasach była areną zagadkowych rytuałów.
Nie ma co się dziwić – przy rzeźbach i wałach stoją wykute w kamieniu podpisy: "starożytny wał kultowy" i "starożytna rzeźba kultowa". Trudno z tym dyskutować.
O związkach z kultami związanymi z wodą ma świadczyć nazwa "Ślęży", pochodząca od słowiańskiego słowa "ślęg", oznaczającego wilgoć. A w kilku miejscach w masywie mają się znajdować sztuczne zbiorniki na wodę interpretowane jako miejsca oczyszczania się przed modłami.
Być może górę uznawano za świętą i rytuały odprawiano na jej szczycie i zboczach wśród dzikiej przyrody. Nie były potrzebne świątynie. Ale niestety po takich rytuałach do naszych czasów mogło się nic nie zachować.
– Nie twierdzę, że na Ślęży na pewno nigdy nie odprawiano żadnych praktyk kultowych, ale archeologia tego nie potwierdza – zaznacza dr Chudzik.
Czczono Ślężę czy na Ślęży?
O tym, że być może na Ślęży nie powinniśmy spodziewać się żadnych budowli pogańskich, mówi też Thietmar. Według niego ta góra "doznawała wielkiej czci". Czy masyw był jedną wielką świątynią?
"Część historyków nadaje boski charakter samej górze, część zaś uważa, że chodzi tutaj raczej o cześć oddawaną na jej szczycie. Widzimy więc, że sam przekaz źródłowy nie daje odpowiedzi, czy czczono Ślężę czy na Ślęży" – zauważa dr Kamil Kajkowski w jednej z publikacji.
Ślęża to nie jedyna prawdopodobna święta góra Słowian. Domniemanych wyżynnych ośrodków kultu jest więcej. Wśród nich są Łysa Góra (Święty Krzyż), Góra Dobrzeszowska czy góra Chełm. Jednak dowody archeologiczne potwierdzające ich rytualne przeznaczenie są dyskusyjne, co wynika ze stanu badań.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026). Książkę, można zamówić, klikając ten link.