Porwał ruskiego księcia. Tak palatyn Piotr Włostowic został legendą

Znano go w Niemczech, Czechach, na Rusi, a nawet w dalekiej Francji. Palatyn Piotr Włostowic dorobił się fortuny i sławy dzięki brawurze, której nie powstydziłby się bohater rycerskiej legendy. A jednak ten sam człowiek skończył oślepiony i okaleczony na rozkaz księcia, któremu służył. Zanim jednak doszło do jego upadku, Włostowic był najpotężniejszym możnowładcą w całym kraju.

Piotr Włostowic sprowadza cystersów, obraz Jana MatejkiPiotr Włostowic sprowadza cystersów, obraz Jana Matejki
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Możny, którego znało pół Europy

Piotr Włostowic przyszedł na świat około 1080 roku, choć początki jego kariery giną w mroku. Mistrz Wincenty Kadłubek nazwał go princepsem wielkiego rodu, a na podstawie tego określenia przypisywano mu niekiedy skandynawskie lub ruskie pochodzenie. Jego główną siedzibą był Ołbin, dawna wyspa na północ od Wrocławia.

Zasłynął jako wytrawny i przebiegły polityk. Jego sława wykraczała daleko poza granice Polski, bo znano go nie tylko w kraju, ale również w Rzeszy, Czechach, na Rusi oraz we Francji. W ówczesnej Polsce był postacią pierwszoplanową, możnowładcą, z którym musieli liczyć się nawet panujący książęta.

Zaszczytny tytuł palatyna, czyli wojewody, otrzymał jeszcze za życia Bolesława Krzywoustego. Była to jedna z najwyższych godności w państwie, czyniąca go prawą ręką władcy w sprawach wojskowych i administracyjnych. To właśnie z ramienia Krzywoustego Włostowic dokonał czynu, który okrył go największą sławą.

Brawurowe porwanie księcia Wołodara

W 1122 roku Piotr Włostowic wyruszył na Ruś z niezwykłym zadaniem. Miał pochwycić księcia przemyskiego Wołodara i dostarczyć go do Polski. Szczegóły tej akcji znane są tylko w zarysie, a poszczególne źródła przedstawiają ją odmiennie.

Według późnych, szesnastowiecznych przekazów wielmoża ruszył na wschód z ogromnym wojskiem, które siało spustoszenie, zanim dotarło do celu.

Zupełnie inaczej opisał to Herbord, biograf świętego Ottona z Bambergu, piszący znacznie wcześniej. Jego zdaniem Włostowic udał się do Przemyśla z doborowymi siłami, by udawać zbiega i w ten sposób uśpić czujność księcia, którego potem w dogodnym momencie pochwycono i wywieziono do Polski.

Najbardziej sugestywny obraz tych wydarzeń pozostawił Wincenty Kadłubek. W jego barwnej relacji Włostowic podczas uczty pochwycił Wołodara, wywlókł go za włosy, obalił na ziemię i związanego porwał niczym orzeł porywający koguta.

Schwytanego księcia, wciąż w książęcym stroju, palatyn – jak czytamy w źródle – ofiarował następnie Krzywoustemu jako znakomity dar. W ten sposób, jak ujął to kronikarz, odciął głowę buntu i z narażeniem własnego życia zapewnił ojczyźnie bezpieczeństwo.

Kadłubek dodał przy tym, że wdzięczny Bolesław serdecznie objął palatyna w obliczu senatu i nawet oferował mu najwyższe dostojeństwa, których ten jednak nie przyjął, by nie wyglądało, że szukał nagrody, a nie bohaterstwa. Ten wyidealizowany obraz skromnego rycerza rozmija się jednak z rzeczywistością.

Fortuna zbita na książęcej wdzięczności

Wbrew zapewnieniom Kadłubka o bezinteresowności palatyna, Włostowic został za swój wyczyn sowicie wynagrodzony. Krzywousty nie tylko przekazał mu wszystkie skarby zrabowane Wołodarowi, ale też oddał na własność liczne włości w kasztelanii skrzyńskiej, między górną Pilicą a Radomką.

Sam palatyn jeszcze powiększył swój majątek, żeniąc się z ruską księżniczką Marią, która wniosła w posagu ogromną fortunę. Dzięki temu Włostowic stał się jednym z najbogatszych ludzi w państwie, dysponującym rozległymi dobrami i znaczną liczbą zbrojnych.

Jego pozycja była tak silna, że przetrwał nawet zmianę na tronie. Po śmierci Bolesława Krzywoustego w 1138 roku Piotr zachował swój urząd i pełnił funkcję palatyna już na dworze nowego seniora, Władysława Wygnańca. To właśnie wtedy zaczęły się jednak komplikacje, które ostatecznie doprowadziły do jego zguby.

Niebezpieczna gra na dwa fronty

Po śmierci Krzywoustego Piotr Włostowic wystąpił w roli obrońcy testamentu zmarłego księcia. Z tego powodu dystansował się od polityki Władysława Wygnańca, który dążył do złamania ojcowskiego podziału kraju i przejęcia pełni władzy.

Palatyn biernie obserwował narastający konflikt między seniorem a juniorami, nie opowiadając się jednoznacznie po żadnej ze stron.

Ta dwuznaczna postawa okazała się niebezpieczna. Podczas kampanii 1145 roku Włostowic przebywał w Niemczech, gdzie u arcybiskupa magdeburskiego zabiegał o relikwie świętego Wincentego dla Wrocławia.

Część historyków podejrzewa, że podróż ta miała charakter nie tylko religijny, ale i polityczny. Możliwe, że palatyn spotkał się wówczas z królem Konradem III, by pozyskać jego pomoc dla młodszych braci w walce z seniorem.

Opinia ta nie znajduje wprawdzie potwierdzenia w źródłach, lecz nie można wykluczyć, że właśnie tak odczytał te działania sam Władysław Wygnaniec. Dla podejrzliwego władcy nawet bierność palatyna mogła uchodzić za zdradę.

Dowodem na to, że senior uznał Włostowica za zdrajcę, jest rodzaj kary, jaka go później spotkała, czyli oślepienie i wygnanie, tradycyjnie wymierzane właśnie za zdradę.

W istocie zdradą mogło być dla księcia nawet to, czego palatyn nie zrobił, a czego po nim oczekiwano. Włostowic, balansując między zwaśnionymi obozami, sam ściągnął na siebie podejrzenia. A gdy do politycznych rozgrywek dołączył osobisty konflikt z dumną żoną Władysława, los najpotężniejszego możnowładcy w Polsce został przypieczętowany.

Źródło

Okładka książki KRYMINALNE DZIEJE PIASTÓW © Licencjodawca

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie