Milczenie kronikarza
Mieszko Bolesławowic, jedyny syn króla Bolesława Śmiałego, zginął otruty na początku 1089 roku podczas uczty. Trucizna dosięgła wyłącznie jego, choć kilku biesiadników ledwo uszło z życiem. Zbrodnię zaplanowano więc z chłodną precyzją.
Najwięcej o tym wydarzeniu wiemy z relacji Galla Anonima. Co znamienne, kronikarz pisał o Mieszku w samych superlatywach i wiedział o nim zdecydowanie więcej niż o wielu innych Piastach. Mimo to w jego dziele nie znajdziemy ani słowa o tym, kto zlecił otrucie.
To milczenie samo w sobie jest wymowne. Możliwe, że Gall znał prawdę, lecz nie odważył się jej zapisać, by nie narazić się komuś wpływowemu. Możliwe też, że sam jej nie znał.
Tak czy inaczej, brak wskazania sprawcy otworzył pole dla historyków, którzy od pokoleń próbują rozwikłać tę zagadkę. Z grona podejrzanych wyłaniają się trzy postacie.
Podejrzany pierwszy. Czeski król Wratysław II
Część badaczy odpowiedzialnością za zbrodnię obarczała czeskiego króla Wratysława II. Na pierwszy rzut oka brakuje jednak przekonujących argumentów na poparcie tej tezy. Trudno wskazać powody prawne czy polityczne, dla których władca Czech miałby uknuć spisek przeciwko synowi Bolesława Śmiałego.
Jako północny sąsiad Czech Mieszko nie stanowił praktycznie żadnego zagrożenia dla Wratysława, uchodzącego za jednego z wybitniejszych władców tego kraju. W razie ewentualnego konfliktu czeski król mógł liczyć na pomoc cesarza Henryka IV, a wobec koalicji czesko-niemieckiej siły młodego Piasta zostałyby zmiażdżone.
Z drugiej strony jeden szczegół każe spojrzeć na sprawę inaczej. W 1085 roku Wratysław II został koronowany w Moguncji przez Henryka IV na króla Czech i Polski. Było to niecodzienne wydarzenie, podkreślające aspiracje południowego sąsiada do rozciągnięcia wpływów na ziemie piastowskie.
W tym kontekście usunięcie Mieszka jako syna króla mogło mieć dla Wratysława praktyczne znaczenie, bo eliminowało potencjalnego rywala do polskiej korony.
Słabym punktem tej teorii jest jednak czas. Wratysław miałby zwlekać z zamachem aż cztery lata, podczas których Mieszko wrócił do kraju, dostał dzielnicę, ożenił się i zbudował zaplecze polityczne. Gdyby czeskiemu królowi naprawdę zależało na jego śmierci, zapewne uderzyłby wcześniej.
Podejrzany drugi. Wszechwładny palatyn Sieciech
Druga teoria wskazuje na palatyna Sieciecha, czyli prawą rękę księcia Władysława Hermana. Gall Anonim poświęcił tej postaci wiele miejsca i wyraźnie jej nie znosił, przypisując Sieciechowi najgorsze cechy. Według kronikarza palatyn miał nawet dążyć do wytępienia rodu Piastów i założenia własnej dynastii.
Gdyby tak rzeczywiście było, pozbycie się Mieszka przybliżałoby Sieciecha do celu. Problem w tym, że śmierć królewicza niczego by nie załatwiała. Przy życiu pozostawaliby przecież Władysław Herman i jego potomstwo.
Gdyby palatyn naprawdę chciał rozprawić się z dynastią, jego pierwszą ofiarą musiałby paść sam panujący książę, a o żadnej próbie zamachu na Hermana źródła nie wspominają.
Można rozważyć wersję, w której Sieciech podał truciznę, lecz działał na zlecenie kogoś innego, czyli możnowładców określanych przez Galla mianem "wrogów" Mieszka albo samego Hermana. Tu jednak pojawiają się kolejne przeszkody.
Sieciech był bowiem na początku rządów Hermana postacią stosunkowo nową, której pozycja rosła dopiero z czasem. Nic nie wiadomo też o jego udziale w buncie przeciwko Bolesławowi Śmiałemu, nie miał więc powodu, by wspierać dawnych wrogów króla i jego syna.
Co więcej, z kroniki Galla wyłania się obraz palatyna znienawidzonego przez innych możnych. Trudno zatem założyć, że zawiązał z kimkolwiek spisek wymierzony w Mieszka. Sieciech działał raczej samodzielnie, opierając się wyłącznie na własnym rodzie.
Pozostaje trzeci podejrzany
Po odrzuceniu czeskiego króla i wszechwładnego palatyna jako mało prawdopodobnych zleceniodawców pozostaje jeszcze jedna postać. Ktoś, kto na śmierci Mieszka zyskiwał najwięcej, a ryzykował przy tym stosunkowo niewiele.
Tą osobą był sam stryj zmarłego, książę Władysław Herman, panujący wówczas władca Polski. To właśnie on miał najsilniejszy motyw, by usunąć bratanka, i to jemu historycy poświęcają najwięcej uwagi w tej mrocznej sprawie.
Źródło
Więcej o Władysławie Hermanie jako zleceniodawcy zamachu na Mieszka Bolesławowica piszę w książce "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (wyd. Znak, Kraków 2026).
Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym w empiku pod tym linkiem.