Europa oszalała na punkcie tej przyprawy. Zyski były niewiarygodne

Na początku XVII wieku na gałce muszkatołowej można było zarobić fortunę. Przyprawa kupowana u źródła niemal za bezcen po dotarciu do Europy potrafiła być warta setki razy więcej. Nic dziwnego, że wizja takich zysków rozpalała wyobraźnię kupców i władców, którzy byli gotowi ryzykować ogromne pieniądze, statki, a nawet życie załóg, by zdobyć dostęp do wysp, na których rosła.

Paolo Antonio Barbieri, „Sklep z przyprawami”, 1637 r. Paolo Antonio Barbieri, „Sklep z przyprawami”, 1637 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Pięć wysp na całym świecie

Źródłem tej gorączki była przede wszystkim geografia. Drzewo goździkowe rosło pierwotnie na zaledwie kilku niewielkich wyspach północnych Moluków: Ternate, Tidore, Moti, Makianie i Bacanie.

Jeszcze mniejszy zasięg miał muszkatołowiec korzenny. Jego ojczyzną były Wyspy Banda, położone około dwóch tysięcy kilometrów na wschód od Jawy. Z owoców jednego drzewa pozyskiwano przy tym dwie przyprawy: gałkę muszkatołową, czyli nasiono, oraz otaczającą je czerwoną osnówkę, po wysuszeniu nazywaną kwiatem muszkatołowym.

Przez stulecia właśnie te niewielkie wyspy pozostawały jedynymi naturalnymi źródłami goździków i gałki muszkatołowej. Stamtąd przyprawy wędrowały tysiące kilometrów do Indii, świata arabskiego, Chin i Europy.

Łańcuch, na którym zarabiali pośrednicy

Europejczycy długo nie znali dokładnego miejsca pochodzenia najcenniejszych przypraw. Między plantatorem na Molukach a kupcem w Wenecji znajdował się cały łańcuch pośredników.

W handel angażowali się miejscowi kupcy, Malajowie, Jawajczycy, Hindusi, Arabowie i Chińczycy. Towar trafiał najpierw do wielkich portów Azji, między innymi Malakki, a następnie przez Ocean Indyjski, Morze Czerwone lub Zatokę Perską docierał do Bliskiego Wschodu i Egiptu. Stamtąd przejmowali go między innymi Wenecjanie.

Każdy etap oznaczał koszty transportu, cła, podatki i zarobek kolejnych kupców. Zanim gałka czy goździki trafiły na europejski stół, ich cena mogła wzrosnąć wielokrotnie.

Różnica cen, w którą trudno uwierzyć

Portugalczycy dotarli do Wysp Korzennych na początku XVI wieku. Po zdobyciu Malakki w 1511 roku ruszyli dalej na wschód i już rok później znaleźli się w rejonie Wysp Banda i Moluków.

Na początku XVII wieku dziesięć funtów gałki muszkatołowej kosztowało u źródła około jednego pensa. W Londynie za tę samą ilość płacono aż 600 pensów.

Z tej ceny sprzedaży trzeba było pokryć koszty statków, załóg, wielomiesięcznych rejsów, ceł oraz ogromne ryzyko utraty ludzi i towaru. Sama różnica cen wystarcza jednak, by zrozumieć skalę pokusy.

Dla porównania wykwalifikowany robotnik w piętnastowiecznym Londynie mógł zarabiać około ośmiu pensów dziennie. Gałka muszkatołowa należała więc w Europie do najbardziej luksusowych produktów.

Lekarstwo na dżumę i ból zęba

Popytu nie napędzała wyłącznie kuchnia. Goździki i gałkę wykorzystywano również jako lekarstwa. Gałka muszkatołowa pojawiała się w środkach mających chronić przed dżumą. Aromatyczne przyprawy wkładano także do pomanderów i pachnideł noszonych w przekonaniu, że ich zapach zabezpiecza przed "morowym powietrzem".

Goździki stosowano między innymi przy bólu zębów. W tym przypadku dawne obserwacje nie były całkowicie chybione. Głównym składnikiem olejku goździkowego jest eugenol, związek o działaniu między innymi przeciwbólowym i przeciwbakteryjnym, do dziś wykorzystywany w stomatologii.

Przyprawy były też symbolem prestiżu. Obfite doprawianie potraw kosztownymi korzeniami pozwalało gospodarzowi demonstrować własną zamożność.

Dlaczego wypływano w nieznane?

Ogromne zyski z handlu przyprawami stały się jednym z głównych motorów europejskiej ekspansji oceanicznej. Kolumb w 1492 roku ruszył na zachód, szukając nowej drogi do Azji. Vasco da Gama sześć lat później opłynął Afrykę i dotarł do Indii.

Jeszcze dalej poszła wyprawa Ferdynanda Magellana, która miała dotrzeć do Moluków od zachodu. Sam Magellan zginął na Filipinach, lecz podróż trwała dalej. We wrześniu 1522 roku do Hiszpanii wróciła tylko "Victoria", jedyny z pięciu statków, który ukończył rejs dookoła świata.

Na pokładzie znajdowało się zaledwie kilkunastu ludzi, ale także około 26 ton cennego ładunku, przede wszystkim goździków. Ich wartość mogła pokryć koszt całej wyprawy.

Nic dziwnego, że Moluki i Wyspy Banda stały się wkrótce przedmiotem brutalnej rywalizacji Europejczyków. W ślad za kupcami przybyły tam forty, działa i żołnierze.

Źródło

Niniejszy tekst powstał na podstawie najnowszej książki Rogera Crowleya "Walka o przyprawy. XVI-wieczna rywalizacja, która ukształtowała nowożytny świat" (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).

Roger Crowley "Walka o przyprawy" (wyd. Rebis, Poznań 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić, klikając ten link.

Wybrane dla Ciebie