Juliusz Cezar przed śmiercią. Czy znał szczegóły spisku?

Juliusz Cezar miał usłyszeć ostrzeżenie przed Idami Marcowymi, zlekceważyć niepokojący sen żony, zignorować złowróżbne znaki, a w drodze na posiedzenie Senatu otrzymać wiadomość ujawniającą spisek. Kilkadziesiąt minut później leżał martwy u stóp posągu Pompejusza.

Zabójstwo CezaraZabójstwo Cezara
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Vincenzo Camuccini

Rzym zaczął obawiać się Cezara

W marcu 44 roku p.n.e. Cezar nie miał w Rzymie rywala zdolnego zagrozić jego pozycji. Zwyciężył w wojnie domowej, a niedługo przed zamachem otrzymał tytuł dictator perpetuo.

Niepokój budził nie tylko sam urząd. Cezara otaczano zaszczytami kojarzonymi dotąd z monarchią. Podczas Luperkaliów Marek Antoniusz publicznie ofiarował mu diadem. Dyktator go odrzucił, lecz podejrzenia pozostały. Część senatorów obawiała się, że republika istnieje już tylko z nazwy.

Właśnie w tym środowisku zawiązał się spisek. Według Swetoniusza uczestniczyło w nim ponad sześćdziesięciu ludzi.

Najważniejszą rolę odgrywali Marek Juniusz Brutus, Gajusz Kasjusz Longinus i Decymus Juniusz Brutus Albinus. Postanowili zaatakować podczas posiedzenia senatu 15 marca.

Ostrzeżenie Spurynny

Najsłynniejszą przestrogę miał przekazać Cezarowi wieszcz Spurynna. To jemu przypisuje się słowa: "Strzeż się id marcowych", choć ich znane dzisiaj brzmienie zawdzięczamy przede wszystkim Szekspirowi.

Starożytne przekazy są mniej teatralne. Swetoniusz i Plutarch pisali, że Spurynna ostrzegł Cezara przed niebezpieczeństwem, które miało nadejść najpóźniej 15 marca.

W dniu zamachu obaj mieli spotkać się ponownie. Cezar zauważył podobno z uśmiechem, że idy marcowe już nadeszły, a on nadal żyje. Spurynna odpowiedział natomiast, że nadeszły, ale jeszcze nie minęły.

Trudno rozstrzygnąć, czy taka rozmowa rzeczywiście się odbyła. Plutarch i Swetoniusz pisali wiele pokoleń po śmierci Cezara. Mogli korzystać ze starszej tradycji, lecz zapisana przez nich wymiana zdań brzmi raczej jak dopracowana scena literacka niż wierne odtworzenie krótkiego spotkania.

Noc pełna złych znaków

Wieczorem 14 marca Cezar gościł na kolacji u Marka Emiliusza Lepidusa. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat śmierci. Ktoś zapytał, jaki jej rodzaj byłby najlepszy. "Nagły i niespodziewany" — miał odpowiedzieć Cezar. Następnego dnia słowa te nabrały złowieszczego znaczenia.

Tej samej nocy Kalpurnia, żona Cezara, miała niepokojący sen. Starożytni autorzy różnie opisywali jego szczegóły, lecz w każdej wersji zapowiadał on nieszczęście. Rankiem Kalpurnia błagała męża, aby pozostał w domu. Jej obawy wzmogły niepomyślne wyniki składanych tego dnia ofiar.

Cezar zaczął się wahać. Według Plutarcha był bliski odwołania posiedzenia senatu i chciał wysłać Marka Antoniusza z odpowiednią wiadomością. Wtedy zjawił się Decymus Brutus — jeden ze spiskowców, a zarazem człowiek cieszący się zaufaniem dyktatora. Przekonywał, że senatorowie już czekają, a rezygnacja z obrad z powodu snu Kalpurnii narazi Cezara na drwiny i podważy jego powagę.

Cezar dał się przekonać. Opuścił dom i wyruszył na posiedzenie, z którego już nie wrócił.

Wiadomość, której nie przeczytał

Ostatnie ostrzeżenie miało dotrzeć do Cezara w drodze na obrady. Plutarch wymienił Artemidora z Knidos, który znał niektórych spiskowców i dowiedział się o przygotowywanym zamachu. Napisał wiadomość, po czym próbował przekonać Cezara, aby przeczytał ją natychmiast.

Dyktatora otaczał jednak tłum ludzi podających mu prośby i pisma. Artemidor nalegał, lecz Cezar nie zdołał zapoznać się z wiadomością. Według jednej wersji wszedł do budynku, nadal trzymając ją w dłoni.

Inni autorzy przedstawiali tę scenę nieco inaczej. Swetoniusz nie podał nazwiska człowieka, który wręczył Cezarowi pismo. Appian twierdził natomiast, że Artemidor przybył za późno, a ostrzeżenie przekazał ktoś inny.

Szczegóły się różnią, lecz sam motyw powraca w kilku przekazach: tuż przed zamachem ktoś próbował uprzedzić Cezara. Nie wiadomo tylko, czy wiadomość rzeczywiście zawierała nazwiska spiskowców i czy trafiła do jego rąk.

Śmierć u stóp Pompejusza

Senatorowie zebrali się tego dnia w kompleksie Teatru Pompejusza. Kiedy Cezar przybył na miejsce, spiskowcy byli już gotowi.

Marka Antoniusza zatrzymano na zewnątrz pod pretekstem rozmowy. Wewnątrz grupa senatorów otoczyła Cezara, udając, że chce przedstawić mu petycję. Tilliusz Cymber chwycił go za togę. Był to umówiony znak do ataku.

Pierwszy cios zadał Casca. Po chwili dołączyli pozostali. Cezar otrzymał 23 rany i upadł u stóp posągu Pompejusza — dawnego rywala, którego pokonał kilka lat wcześniej w wojnie domowej. Dla starożytnych pisarzy trudno było wyobrazić sobie bardziej symboliczną scenerię.

Wybrane dla Ciebie