WAŻNE
TERAZ

Tyran na polskim tronie. Zostawił kraj w ruinie i zgliszczach

Czczono go pod wieloma imionami. Zagadka słowiańskiego Peruna

Kazał przywiązać go do końskiego ogona, zawlec nad rzekę i okładać kijami, aż nurt porwał drewnianego bożka. Tak książę kijowski Włodzimierz rozprawił się z Perunem, gromowładcą, któremu jeszcze niedawno sam wznosił posągi. Skąd wziął się ten bóg, dlaczego jego imię brzmi jak polskie słowo oznaczające błyskawicę i co łączy go z hetycką skałą oraz nordyckim Torem? Oto historia najbardziej zagadkowego bóstwa dawnych Słowian.

Ukraińscy rodzimowiercy oddający cześć PerunowiUkraińscy rodzimowiercy oddający cześć Perunowi
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | .Boryslav Javir

Perun na Rusi Kijowskiej

Perun zajmował czołowe miejsce w panteonie pogańskiej Rusi. W 980 roku książę Włodzimierz, jeszcze przed przyjęciem chrztu, kazał ustawić na wzgórzu obok swojego dworu w Kijowie posągi kilku bóstw. Na ich czele stanął właśnie Perun, którego wizerunek miał mieć srebrną głowę i złoty wąs.

O randze tego boga świadczą także traktaty zawierane przez Ruś z Bizancjum. Podczas układów z 907 i 945 roku pogańscy Rusowie przysięgali na Peruna oraz na własną broń. Złamanie takiej przysięgi miało ściągnąć na wiarołomcę karę gromowładcy, co pokazuje, jak poważnie traktowano jego moc.

Wszystko zmieniło się w 988 roku, gdy Włodzimierz przyjął chrzest i przystąpił do niszczenia dawnych świętości. Posąg Peruna zrzucono ze wzgórza i zawleczono nad Dniepr, a idącym za nim ludziom nakazano bić bożka kijami, dopóki rzeka nie uniesie go daleko od miasta. Podobnie postąpiono z wizerunkiem stojącym w Nowogrodzie Wielkim.

Kult zniknął z oficjalnego życia, lecz nie z ludzkiej pamięci. Wiele jego cech przejął z czasem święty Eliasz, prorok, którego chrześcijańska tradycja wiązała z ogniem i burzą. W ten sposób dawny władca gromu przetrwał w wierzeniach ludowych pod nowym, chrześcijańskim imieniem.

Słowiański gromowładca?

Wokół pochodzenia Peruna od dawna toczy się spór. Część badaczy wywodzi jego imię wprost z podstawy słowiańskiej i łączy je z wyrazem piorun, co wydaje się oczywiste dla każdego, kto zna język polski. Inni uczeni twierdzą natomiast, że zarówno imię, jak i cały kult zostały zaszczepione na Rusi przez skandynawskich Waregów.

Waregowie to skandynawscy wojownicy i kupcy, którzy w IX wieku zapuścili się w głąb wschodniej Europy i dali początek państwu Rurykowiczów. Ich obecność w Kijowie była na tyle silna, że drużyna książęca długo zachowywała wyraźnie nordycki charakter. Wraz z nimi mogły przywędrować wierzenia znad Bałtyku.

Zwolennicy tej koncepcji wskazują na Tora, zwanego u Germanów kontynentalnych Donarem. Podobieństwa między nim a Perunem są uderzające, bo obaj władali gromem, obaj byli bóstwami wojowniczymi i obaj uchodzili za obrońców porządku świata. Dla przybyszów ze Skandynawii słowiański gromowładca musiał być postacią łatwą do rozpoznania.

Nawet jeśli odrzucić wareską genezę kultu i uznać go za rodzimy, wpływ skandynawski na jego rozwój pozostaje prawdopodobny. Wierzenia mieszkańców Rusi kształtowały się bowiem w tyglu, w którym spotykali się Słowianie, ludy bałtyjskie, koczownicy ze stepu oraz właśnie przybysze z północy.

Ślad prowadzący do epoki indoeuropejskiej

Najciekawsze jest to, że korzenie Peruna sięgają znacznie głębiej niż początki Rusi. Wskazują na to zarówno badania religioznawcze, jak i językoznawcze, które każą szukać jego genezy w czasach praindoeuropejskich, a więc kilka tysięcy lat przed powstaniem kijowskiego posągu.

Kluczem okazuje się rdzeń per- oraz perk-, obecny w wielu językach indoeuropejskich. Hetyckie perunaš oznaczało skałę, litewski gromowładca nosił imię Perkunas, a w mitologii nordyckiej Fjörgyn była żoną Odyna i matką Tora. Greckie keraunós znaczyło piorun, łacińskie quercus dąb, a albańskie Perëndi określało Boga i niebo.

Dąb pojawia się w tym zestawieniu nieprzypadkowo. To właśnie potężne dęby, najczęściej trafiane przez pioruny, uchodziły u wielu ludów indoeuropejskich za drzewa poświęcone bóstwom gromu. Sam wyraz nazywający skałę lub kamień również prowadzi ku wyobrażeniom o niebiańskim ciosie rozłupującym twardą materię.

Wybitny językoznawca Stanisław Urbańczyk podkreślał, jak ogromną drogę przebyły w tym czasie wyobrażenia Słowian, skoro od hetyckiej skały doszły do w pełni upersonifikowanego Peruna.

Zwracał też uwagę, że zniknięcie tego imienia u części Słowian, w tym u Polaków, można tłumaczyć prawem tabu, czyli zakazem wypowiadania imienia bóstwa wprost.

Ubogie wierzenia i krwawe ofiary

Wbrew temu, co można by sądzić po okazałym posągu, pierwotna treść wierzeń o Perunie była zapewne uboga. Zdaniem Urbańczyka trudno ją dziś zrekonstruować poza zasadniczym związkiem bóstwa z gromem, burzą i pogodą, czyli z żywiołami decydującymi o losie rolnika.

Uczony ten uważał również, że kult miał początkowo charakter bezpostaciowy, bez rzeźbionych wizerunków. Posąg kijowski byłby zatem stosunkowo późną innowacją, a jego opis w latopisie nie musi odpowiadać rzeczywistości, bo mógł powstać pod wpływem opisów pogańskich bogów zawartych w Psałterzu.

Znacznie bardziej prawdopodobne wydaje się natomiast składanie Perunowi ofiar z ludzi. Ruska kronika przekazuje wstrząsającą opowieść o chrześcijańskim Waregu, który w 983 roku odmówił wydania syna na ofiarę dla bogów. Rozwścieczony tłum zabił wówczas obu, a Kościół uznał ich później za pierwszych męczenników Rusi.

Materialnym śladem takich praktyk może być stanowisko odkryte na Peryni pod Nowogrodem Wielkim. Archeolodzy natrafili tam na miejsce ofiarne w postaci kręgu otaczającego słup lub posąg, a sama nazwa miejscowości wskazuje wprost na związek z gromowładcą.

Wiele twarzy jednego boga

Badacze przypuszczają, że pod różnymi imionami czczono w rzeczywistości to samo bóstwo. Kilka postaci ze słowiańskiego panteonu bywa uznawanych za tak zwane hipostazy perunowe, czyli lokalne wcielenia gromowładcy przybierające odmienne imiona i formy kultu.

Do grona takich postaci zalicza się ruskiego Jaryłę oraz połabskiego Jarowita. Wskazuje się nawet na Świętowita, głównego boga Słowian połabskich czczonego w Arkonie na Rugii, którego rytuał zawierał wiele cech typowych dla gromowładcy i wojownika, na czele ze świętym koniem oraz poczwórnym obliczem posągu.

Taką interpretację przyjmował Aleksander Gieysztor, autor klasycznej już Mitologii Słowian. Przychylał się on do koncepcji rosyjskiego uczonego Władimira Toporowa, nawiązującej do teorii trójdzielnej struktury bóstw indoeuropejskich, sformułowanej przez francuskiego religioznawcę Georges'a Dumézila.

Trudno o lepszy dowód na to, jak niewiele wiemy o wierzeniach naszych przodków. Nad Perunem, bogiem, który przez wieki budził grozę i któremu przysięgali książęta, pozostało dziś głównie pole do naukowych domysłów. Jedyne, co przetrwało bez zmian, to zwykłe polskie słowo oznaczające błyskawicę.

Źródło

Okładka książki Jerzego Strzelczyka © Licencjodawca

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki prof. Jerzego Strzelczyka "Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian" (wydawnictwo Rebis, Poznań 2026). Książkę można zamówić, klikając w ten link.

Wybrane dla Ciebie