Pogańska stolica Polski. Czy w Gnieźnie pochowano protoplastę Piastów?
Pod świętą Górą Lecha, niedaleko gnieźnieńskiej katedry, kryje się kamienna konstrukcja z czasów pogańskich. Założyciele naszego państwa, zamiast ją zniszczyć, przysypali ziemią, a następnie, jak twierdzą niektórzy badacze, zbudowali w tym miejscu pałac dla samego Mieszka I. Co takiego znajdowało się w tym kamiennym kopcu, że nie odważono się go rozebrać? Archeolodzy spierają się o to od dekad. Czy możliwe, że w tym miejscu spoczywa legendarny protoplasta rodu Piastów?
Góra Lecha
Sztandarową lokalizacją, jeśli chodzi o wczesną polską historię, jest Gniezno. To z nim związane są legendarne początki dynastii Piastów. Tutaj Lech miał założyć swoją siedzibę, w miejscu, gdzie orzeł uwił gniazdo na rozłożystym dębie. Stąd też nazwa – Gniezno. Szczególnie interesujący jest najwyżej wypiętrzony teren miasta określany dziś jako Góra Lecha. Pod powstałymi później kościołami i w ich rejonie archeolodzy odkryli szereg zagadkowych reliktów.
Wśród badaczy zajmujących się wczesnym średniowieczem w Polsce panuje przekonanie, że ośrodki kultu pogańskiego istniejące przed przyjęciem chrztu w 966 roku znajdowały się często dokładnie tam, gdzie później wzniesiono kościoły. W ten sposób kapłani chrześcijańscy mieli w praktyczny sposób nawracać miejscowe plemiona.
Czy mamy na to jakieś dowody? Wszystko zależy od interpretacji znalezisk. Najciekawsza i najlepiej rokująca jest kamienna konstrukcja z Gniezna, którą badał archeolog Tomasz Sawicki z Muzeum Początków Państwa Polskiego.
Na szczycie Góry Lecha kilkadziesiąt lat przez chrztem w 966 roku wznosił się olbrzymi wydłużony kamienny kurhan o długości 21 metrów i szerokości około 5 metrów. W planie był to rozciągnięty owal. Wykonano go z nieobrobionych kamieni polnych. Nie stosowano żadnej zaprawy. Zamiast niej archeolodzy natknęli się między kamieniami na kilkadziesiąt fragmentów naczyń ceramicznych. Na ich podstawie wiek konstrukcji określono na od około połowy IX do około połowy X wieku.
Należy zaznaczyć, że jest sporo wątpliwości co do wyglądu kurhanu, bo w miarę upływu lat został zniwelowany, częściowo zniszczony i przysypany kilkumetrową warstwą ziemi. A poza tym nie da się przeprowadzić pełnych wykopalisk ze względu na znajdujący się obok Kościół Świętego Jerzego. Do jego badania zastosowano w 2016 roku georadar, by niepotrzebnie nie naruszać ziemi otaczającej świątynię.
Nie był to pierwszy raz, kiedy wykorzystano na Górze Lecha metody nieinwazyjne, chociaż wówczas nie przyniosły większych rezultatów naukowych. Tak się też stało w sąsiedztwie kościoła w 1984 roku.
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026).
Tajemniczy szyb i ślady ofiar
Pozostałości zagadkowej konstrukcji znajdują się około 50 metrów od gnieźnieńskiej katedry. Najbardziej frapującą częścią budowli jest jej centralna część. Kamienie wkopane w głąb wzgórza tworzą szyb głęboki na 7-8 metrów. Nadal nie udało się dokopać do jego dna.
Wokół tajemniczej budowli odkryto naczynia ceramiczne, niegdyś wypełnione kośćmi warchlaków. Zabijanie młodych świń nie było częstą praktyką. Zdecydowanie częściej ich ubój odbywał się później, gdy nabierały odpowiedniej tuszy.
Z kolei odkryte kości wołów i owiec lub kóz pochodziły od młodych i starszych zwierząt. Zdaniem badaczy kurhanu może to świadczyć o składaniu w tym miejscu ofiar.
"Mięso było dzielone na drobne porcje i rozdawane między uczestników uczty (obrzędu) lub/i składane jako dary na obrzeżu obiektu kultu" – pisze Tomasz Sawicki.
O jakichś obrzędach świadczyć mają też ślady spalenizny znalezione na obrzeżach kurhanu. Miejscami ich grubość sięgała kilkunastu centymetrów. A paręnaście metrów na północ od budowli udało się wykryć ślady po rowie, co ma dodatkowo przemawiać za kultowym charakterem założenia.
Między sacrum a profanum
"Święte miejsca musiały być wydzielone ze zwykłej przestrzeni najczęściej poprzez niewielkie, mające symboliczne znaczenie, rowy lub wały. Oddzielały profanum od sacrum" – przekonuje Sawicki. Jako dowód podaje przykłady tak zwanych swiatiliszcz, czyli miejsc kultowych odkrywanych przez badaczy na obecnych terenach Ukrainy.
Czym była ta zagadkowa konstrukcja? Przypuszczenia są różne. Być może czczono na tym wzgórzu bogów lub przodków. Albo spotykano się w celu podjęcia kluczowych dla grupy decyzji. Mogła być to potrzeba wyboru nowego przywódcy.
A może pochowano tutaj protoplastę rodu Piastów? Czyżby na dnie szybu spoczywał zatem legendarny Piast lub nie mniej zagadkowy Siemowit?
Archeolog prof. Zofia Kurnatowska, specjalizująca się we wczesnym średniowieczu, stwierdziła wprost: ta "święta góra" była ponadlokalnym ośrodkiem kultowym. Zdaniem Sawickiego odgrywała ważną rolę i była punktem centralnym dla lokalnej społeczności.
Ołtarz ofiarny i tajemnica Świętego Jerzego
Podsumowując dotychczasowe badania zagadkowej konstrukcji, archeolodzy prof. Artur Różański i dr Łukasz Kaczmarek stwierdzili, że jest to miejsce o charakterze obrzędowo-symbolicznym, będące "być może również przejawem pewnych tradycji wyróżniających je w lokalnym krajobrazie kulturowym we wczesnym średniowieczu. Materiały źródłowe, głównie zespoły ceramiczne wraz z ich zawartością, traktować należy jako świadectwa bliżej nieokreślonych czynności sprawowanych w trakcie obrzędów odbywających się w tym szczególnym miejscu".
Za rytualną i symboliczną funkcją tego miejsca, odwołującą się do mitów kosmologicznych, opowiada się też archeolog i etnolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Paweł Szczepanik. Ta budowla miała być rodzajem ołtarza ofiarnego.
Według badacza nieprzypadkowe jest też wezwanie, pod którym wzniesiono późniejszy kościół w tej samej lokalizacji. Święty Jerzy znany jest z zabicia smoka. Ten wybór w ocenie archeologa nie był przypadkowy.
Zdaniem części badaczy Święty Jerzy był "symbolicznym następcą" Peruna, który według słowiańskich wierzeń miał cyklicznie zabijać smokokształtną postać z podziemi. Czy to tylko przypadek?
Pałac Mieszka I nad pogańskim kurhanem
Co ciekawe, po 966 roku kurhan nie został rozebrany. Pokryto go kilkumetrową warstwą ziemi. A nad nim zdaniem części badaczy prawdopodobnie powstał pałac Mieszka I. W ostatnich latach archeolodzy zbierają dowody na jego obecność.
O specjalnym przeznaczeniu Góry Lecha ma też świadczyć znalezisko na jej drugim, niższym wyniesieniu – kilkuwarstwowa platforma wykonana z kamieni.
"Być może nasyp kamienny był objęty jakimś tabu (np. miejsce kultu lub grób założycieli rodu?), co można by odnieść do głęboko zakorzenionych wierzeń pogańskich i związanych z tym przesądów oraz przekazywanej przez pokolenia legendy dynastycznej" – opisuje gnieźnieńską budowlę Sawicki.
W jego ocenie miejsce było wyjątkowe, na co wskazuje jego położenie: szczyt wzgórza, obok jezior i strumienia. Z dużym prawdopodobieństwem jest to miejsce ofiarne.
Sceptycy kontra zwolennicy kultowej teorii
Krytycy uważają, że ta konstrukcja z Gniezna może być pozostałością po sporej studni lub po prostu miejscem gromadzenia budulca kamiennego. Jednym z większych sceptyków, jeśli chodzi o sakralną rolę kopca, jest historyk prof. Dariusz Andrzej Sikorski. Podkreśla, że nie są znane żadne inne podobne obiekty z regionu Słowiańszczyzny, które można interpretować w ten sposób.
"Trudno przyjąć, że zachowano by obiekt kultu pogańskiego tuż obok katedry wzniesionej na grobie św. Wojciecha. Bardziej zrozumiała byłaby chęć zachowania miejsca pochówku jakiejś ważnej dla lokalnej wspólnoty osobistości. Przyjęte z chrześcijaństwem zasady nie wymagały niszczenia grobów pogańskich przodków" – zauważa prof. Sikorski.
Dużo wyjaśniłoby odkopanie szybu. Czy na dole spoczywa założyciel rodu? A może znajdziemy tam złożone w darze bogom zwierzęce kości i naczynia ceramiczne?
Wzniesienie tej kamiennej budowli było sporym wyzwaniem. A konstrukcja musiała robić ponad tysiąc lat temu spore wrażenie i być widoczna z daleka. Wokół niej raczej nie było innych struktur, więc rzucała się w oczy i wyróżniała. To sugeruje – zdaniem Sawickiego – że miała "specjalne przeznaczenie".
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że pierwszy gród w Gnieźnie powstał około 940 roku, ale poza Górą Lecha. Później, za czasów Mieszka I, wałami obronnymi otoczono również to wzniesienie. Ale za czasów pogańskich góra ta była w zasadzie wypiętrzoną wyspą wśród otaczających ją wód i mokradeł.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment książki Szymona Zdziebłowskiego Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa (Wydawnictwo Rebis, Poznań 2026). Książkę, można zamówić, klikając ten link.