Dwaj bracia i wojna o jedno państwo
Zbigniew i Bolesław Krzywousty byli przyrodnimi braćmi, synami księcia Władysława Hermana. Po śmierci ojca w 1102 roku podzielili między siebie Polskę, lecz żaden z nich nie potrafił pogodzić się ze współrządzeniem.
Bolesław dążył do jedynowładztwa i konsekwentnie zmierzał do usunięcia starszego brata z gry. Między synami Hermana wybuchła krwawa, kilkuletnia wojna domowa, w której obaj nasyłali na siebie obce armie i łamali zawierane układy. Ostatecznie górą okazał się młodszy, bardziej zdecydowany i bezwzględny Bolesław.
Na przełomie lat 1107 i 1108 Krzywousty pokonał Zbigniewa ostatecznie i wygnał go z kraju. Starszy brat, pozbawiony ziem i władzy, musiał opuścić Polskę i szukać schronienia za granicą.
Wydawało się, że to definitywny koniec jego politycznej kariery. Jak się jednak okazało, historia ta miała jeszcze ciąg dalszy, znacznie bardziej ponury niż samo wygnanie.
Tułaczka wygnańca
Po usunięciu z Polski Zbigniew przez kilka lat wałęsał się po obcych dworach, szukając możnego protektora. Pozbawiony ziem i władzy, stał się politycznym tułaczem zdanym na łaskę cudzych władców.
Najpierw bawił krótko u Pomorzan i Czechów, a potem pojawił się u króla Henryka V. Tego ostatniego namówił do zbrojnej wyprawy przeciwko państwu Bolesława Krzywoustego w 1109 roku. Była to ostatnia, desperacka próba odzyskania utraconej pozycji przy pomocy obcego oręża.
Plan jednak spalił na panewce. Bolesław nie dał się pokonać najeźdźcom, bohatersko broniąc Bytomia Odrzańskiego, Głogowa oraz Wrocławia. Skuteczny opór zmusił Henryka V do opuszczenia zaatakowanych ziem i ostatecznego porzucenia sprawy wygnanego księcia.
Zamiast odzyskać tron, Zbigniew znów zaznał goryczy klęski. Nie mając już czego szukać w Rzeszy, po raz drugi znalazł się w Czechach, skąd bezskutecznie zabiegał o powrót w rodzinne strony. Jego sytuacja wydawała się beznadziejna.
Powrót owiany tajemnicą
Nad Wisłę Zbigniew powrócił najpóźniej w 1112 roku. Okoliczności tego wydarzenia pozostają niejasne, a opinie historyków wykluczają się nawzajem. Źródła nie potwierdzają tezy o jakichś międzynarodowych pertraktacjach, które umożliwiłyby wygnańcowi swobodny powrót.
Brak też podstaw dla przypuszczenia, że Bolesław Krzywousty przywołał brata pod naciskiem jego dawnych zwolenników. Niektórzy sądzili nawet, że polskim możnym zaczęły już doskwierać rządy wojowniczego i wymagającego znacznych poświęceń Bolesława, którego po cichu zamierzano zastąpić ugodowo usposobionym Zbigniewem. Te domysły pozostają jednak w sferze spekulacji.
Najwięcej do myślenia dają sprzeczne relacje dwóch kronikarzy. Według Kosmasa z Pragi, tworzącego na dworze Przemyślidów, inicjatywa powrotu Zbigniewa należała do samego Bolesława, który planował zgładzenie tułacza w niedalekiej przyszłości.
Z kolei zdaniem Galla Anonima, piszącego dla Piastów, to Zbigniew prosił brata o możliwość powrotu, zapewniając go o swojej służalczości i lojalności.
Obaj kronikarze tylko pozornie sobie przeczą. Najprawdopodobniej Kosmas znał jedynie końcowy wynik rokowań, czyli oślepienie brata, i z niego wywnioskował zły zamiar Bolesława. Gall wiedział natomiast nieco więcej i przedstawił dodatkowo okoliczności samego powrotu.
Niezależnie od tego, czyja była inicjatywa, nad całą sprawą unosi się cień podejrzenia, że Zbigniew wracał prosto w zastawione sidła.
Wasal zamiast współrządcy
Bolesław Krzywousty, jak podaje Gall Anonim, uzależnił powrót brata od narzucenia mu statusu wasala. Oddał Zbigniewowi do dyspozycji, jeśli wierzyć Kronice wielkopolskiej, zaledwie kilka grodów na ziemi sieradzkiej. Warunki te oznaczały w praktyce faktyczne wydziedziczenie starszego brata.
Na inne rozwiązanie Krzywousty nie zamierzał się godzić. Oddanie Zbigniewowi nawet niewielkiego, lecz samodzielnego księstwa oznaczałoby powrót do stanu sprzed kilku lat, a tym samym ryzyko wybuchu kolejnej wojny o jedynowładztwo. Bolesław nie chciał powtórki z rozrywki, bo nie mieściło się to w jego planie budowy silnego, jednolitego państwa pod rządami jednego władcy.
Możliwe jednak, że Krzywousty miał wobec brata także uczciwsze intencje. Zbigniew stracił już bowiem jakąkolwiek nadzieję na obcą interwencję w swojej sprawie, bo zawiedli go kolejno Niemcy, Czesi i Pomorzanie. Wyznaczenie mu nadziału w głębi kraju mogło być też przemyślanym posunięciem. Otaczając brata własnymi dzielnicami, Bolesław utrudniał mu ewentualne kontakty z dawnymi zagranicznymi sojusznikami.
Tak czy inaczej, warunki były jasne. Zbigniew miał wrócić jako pokorny lennik, a nie współrządca. I właśnie sposób, w jaki starszy brat zachował się przy powrocie, miał przesądzić o jego dalszym, tragicznym losie. Bo zamiast okazać pokorę, Zbigniew popełnił błąd, który rozwścieczył porywczego Krzywoustego.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.