Jan Szychowski. Polak, który podbił Argentynę

Kiedy w 1900 roku jedenastoletni chłopiec z galicyjskiego Borszczowa wsiadał na statek płynący do Argentyny, nikt nie przypuszczał, że stanie się legendą południowoamerykańskiego przemysłu. Jan Szychowski, późniejszy król yerba mate, rozpoczynał życie jako pomocnik kowala w zapyziałej osadzie pośród tropikalnej dżungli.

Podróż w nieznane

Przełom XIX i XX wieku przyniósł falę emigracji z ziem polskich, przy czym nie wszyscy kierowali się ku Stanom Zjednoczonym. Argentyna, borykająca się z problemami demograficznymi, oferowała przybyszom konkretną pomoc w postaci zakwaterowania, opieki medycznej i wsparcia w znalezieniu miejsca do osiedlenia. Julian Szychowski, młynarz z Galicji, zdecydował się skorzystać z tej szansy i wraz z żoną Karoliną oraz dziećmi opuścił rodzinne strony.

Po dotarciu do Buenos Aires rodzina trafiła do słynnego Hotelu Imigrantów, lecz stolica nie była ich celem ostatecznym. Przed nimi leżała jeszcze podróż w górę rzeki Parany, blisko tysiąc kilometrów na północ, a następnie trzytygodniowa wędrówka wozami do osady Apóstoles. Tam czekała ziemia, którą należało dopiero ucywilizować.

Warunki okazały się nieporównywalnie trudniejsze niż w Europie. Zamiast znajomych zbóż osadnicy musieli uprawiać maniok i słodkie ziemniaki. Mrówki oraz kapibary przez dwa lata niszczyły każde zasiewy kukurydzy. W takich okolicznościach młody Jan musiał porzucić naukę i stanąć do pracy.

Samouk z warsztatu kowalskiego

Brak formalnej edukacji nie powstrzymał Szychowskiego przed rozwijaniem talentu technicznego. Jako nastolatek terminował u miejscowego kowala, poznając tajniki obróbki metalu. 

W wieku osiemnastu lat otworzył własny warsztat, w którym wykonywał wszelkie prace przy powozach. Te charakterystyczne wozy, znane z Polski, zyskały w Argentynie własną nazwę i były znane jako carros polacos.

Przełomem stała się podróż do Buenos Aires około 1914 roku. Szychowski zobaczył tam precyzyjne maszyny tokarskie i dokładnie przestudiował ich konstrukcję. Po powrocie postanowił odtworzyć te urządzenia własnymi siłami. Najpierw zbudował prostą tokarkę z drewna, a następnie przy jej pomocy przez trzy lata konstruował wersję metalową. Była to pierwsza tokarka w całości wykonana w Argentynie.

Czytaj również:  Emma Darwin. Kobieta, bez której nie byłoby teorii ewolucji

To osiągnięcie otworzyło przed wynalazcą nowe możliwości. Dysponując własnym warsztatem mechanicznym, mógł produkować dowolne części i urządzenia. 

W kolejnych latach powstały maszyny do czyszczenia ryżu i kukurydzy, młyn do przetwarzania manioku na skrobię oraz urządzenia do cięcia liści yerba mate. Każda z tych konstrukcji przyczyniła się do rozwoju całego regionu.

Energia dla społeczności

Szychowski myślał jednak szerzej niż tylko o własnym przedsiębiorstwie. Pod koniec 1920 roku sporządził szczegółowy plan warstwicowy pobliskiej doliny i zaprojektował tamę na potoku Chimiray. Konstrukcja spiętrzyła wody, tworząc sztuczne jezioro, a wykopany kanał o długości siedmiuset metrów doprowadzał wodę do fabryki. Początkowo napędzała ona wielkie koło młyńskie, później zastąpione turbiną Kaplana produkującą energię elektryczną.

Co istotne, z dobrodziejstw elektryfikacji korzystali wszyscy mieszkańcy okolicy, nie tylko rodzina właściciela. Podobnie było z linią telefoniczną, którą Szychowski poprowadził z odległego o dwadzieścia kilometrów Apóstoles. W przedsiębiorstwie La Cachuera każdy Polak znajdował zatrudnienie, a miejscowa diaspora trzymała się razem.

Argentyńczycy nazywali go Don Juanem i darzyli ogromnym szacunkiem. W 1936 roku władze II Rzeczypospolitej przyznały mu Brązowy Krzyż Zasługi za przedsiębiorczość i sukcesy polskiego osadnika. Dwadzieścia lat później National Geographic Society uhonorowało go członkostwem honorowym za wytrwałość i pomysłowość. Lokalny rząd odznaczył go natomiast orderem Yerba Mate.

Jan Szychowski zmarł w 1960 roku, pozostawiając czterech synów i cztery córki oraz przedsiębiorstwo, które synowie przekształcili w firmę Amanda. Nazwa ta stała się synonimem argentyńskiej yerba mate na całym świecie. Charakterystyczne biało-czerwone opakowania, nawiązujące do polskich barw narodowych, pozostały niezmienione do dziś.

O autorze: przez wieki

(Visited 492 times, 1 visits today)