
Gdy 6 stycznia 1940 roku fiński porucznik Jorma Sarvanto wzbił się w powietrze nad lotniskiem Utti, nie wiedział jeszcze, że za kilka minut dokona czegoś, co przejdzie do legend lotnictwa wojskowego. Samotny pilot na holenderskim myśliwcu Fokker D.XXI miał przechwycić siedem sowieckich bombowców wracających właśnie z nalotu na fińskie miasto. To, co wydarzyło się potem, stało się symbolem fińskiego oporu podczas wojny zimowej.
Nalot na bezbronnych
Poranna mgła nad Finlandią wydawała się tego dnia sojusznikiem agresorów. Sowieckie bombowce DB-3 wykorzystały złą pogodę, by zaatakować Kuopio – miasto pozbawione jakiejkolwiek obrony przeciwlotniczej i bez żadnych celów wojskowych. Dla Stalina bombardowanie fińskich miast było elementem wojny totalnej, mającej złamać morale małego narodu, który ośmielił się stawiać opór Związkowi Radzieckiemu.
Pierwsza próba przechwycenia bombowców zakończyła się połowicznym sukcesem. Porucznik Per Sovelius zdołał zestrzelić jedną maszynę, ale sam musiał lądować na uszkodzonym samolocie. Siedem pozostałych DB-3 dotarło nad Kuopio i zrzuciło ponad siedem ton bomb na dzielnice mieszkalne, niszcząc kilkadziesiąt budynków. Potem eskadra majora Wasilija Majsterenki wzięła kurs na południe, w stronę macierzystej bazy.
Major popełnił jednak kardynalny błąd – postanowił wracać tą samą trasą. Nie przypuszczał, że pogoda dramatycznie się zmieni i że na jego drodze stanie jeden z najzdolniejszych pilotów myśliwskich tej wojny.
Cztery minuty, które przeszły do historii
Tuż przed południem wiatr rozgonił mgłę, odsłaniając błękitne niebo. Warunki do walki powietrznej stały się niemal idealne. Sarvanto wystartował samotnie, ponieważ jego skrzydłowy nie mógł ruszyć z powodu awarii silnika. To, co dla wielu pilotów byłoby powodem do odwołania misji, dla Fina stało się początkiem legendy.
Bombowce leciały w ciasnym szyku, co dawało im przewagę ogniową, ale ograniczało możliwość manewru. Sarvanto podszedł od tyłu, wznosząc się ponad formację. Sowieci zauważyli go dopiero, gdy zbliżył się na trzysta metrów. Tylni strzelcy wszystkich maszyn natychmiast otworzyli ogień. Pociski uderzały o kadłub fińskiego Fokkera, ale pilot nie zawrócił.
Z dystansu stu metrów Sarvanto otworzył ogień do skrajnego lewego bombowca. Seria przeorana przez kadłub i skrzydło zapaliła silnik. Pierwsza maszyna runęła w dół. Nie czekając na reakcję pozostałych, Fin przeniósł ogień na następny cel. Zbliżał się do sowieckich samolotów nawet na dwadzieścia metrów, strzelając krótkimi, precyzyjnymi seriami. Jeden po drugim bombowce spadały, znacząc niebo krechami czarnego dymu.
Bilans niemożliwego
Gdy Sarvanto wyczerpał amunicję, za jego plecami płonęło sześć wraków sowieckich bombowców. Na siódmego po prostu zabrakło pocisków. Z dwudziestu czterech członków załóg zestrzelonych maszyn przeżyło tylko dwóch, którzy zdążyli wyskoczyć na spadochronach i trafili do fińskiej niewoli. Cała walka trwała zaledwie cztery minuty.
Po wylądowaniu w Utti mechanicy naliczyli w Fokkerze Sarvanto kilkadziesiąt przestrzelin. Sam pilot wyszedł z walki bez szwanku. Wiadomość o jego wyczynie błyskawicznie obiegła świat dzięki zagranicznym korespondentom wojennym przebywającym w Finlandii. W Europie ogarniętej wojną historia samotnego pilota, który rozbił całą eskadrę bombowców, stała się symbolem nadziei dla narodów stojących w obliczu sowieckiej lub nazistowskiej agresji.
Fenomen fińskiego lotnictwa
Wyczyn Sarvanto nie był odosobnionym przypadkiem fińskiej skuteczności w powietrzu. Podczas wojny zimowej małe Fińskie Siły Powietrzne zadały Sowietom straty, które do dziś trudno wytłumaczyć samą statystyką. Według fińskich szacunków zestrzelono dwieście trzydzieści dwa sowieckie samoloty w walce powietrznej, a kolejne dziewięćdziesiąt dwa zaginęło bez wieści. Niemal dwieście maszyn Sowieci stracili w katastrofach i awariach, a ponad sto dwadzieścia zostało poważnie uszkodzonych.
Propaganda sowiecka twierdziła, że zniszczyła ponad czterysta fińskich samolotów. W rzeczywistości Finowie stracili sześćdziesiąt dwie maszyny, z czego tylko około czterdziestu pięciu w walce powietrznej. Dysproporcja była porażająca i stanowiła jedno z największych upokorzeń Armii Czerwonej przed niemiecką inwazją rok później.
Jorma Sarvanto zakończył wojnę zimową z trzynastoma potwierdzonymi zwycięstwami, stając się pierwszym asem myśliwskim II wojny światowej z dziesięcioma zestrzeleniami. Kontynuował służbę podczas wojny kontynuacyjnej, osiągając ostatecznie siedemnaście zwycięstw powietrznych. Jego ostatnie zestrzelenie miało miejsce 9 maja 1943 roku.
Po wojnie robił karierę wojskową, dowodził szkołą lotniczą i służył jako attaché wojskowy w Londynie. Zmarł w 1963 roku, pozostawiając po sobie nie tylko imponujący rekord bojowy, ale też wspomnienia wojenne, które opublikował jako książkę o wymownym tytule „Pilot myśliwski nad Karelią
