Masih Alineżad. Najodważniejsza dziennikarka Iranu

Kiedy w 2022 roku nowojorska policja zatrzymała kierowcę za jazdę bez prawa jazdy, znalazła w jego samochodzie naładowany karabin AK-47 z zatartym numerem seryjnym. Mężczyzna zmierzał pod dom irańsko-amerykańskiej dziennikarki Masih Alineżad. To był już drugi udokumentowany zamach na jej życie, zlecony przez władze w Teheranie. Historia kobiety, która dwa pasma włosów wystających spod chusty zamieniła w międzynarodowy symbol oporu, pokazuje cenę, jaką płaci się za sprzeciw wobec teokratycznej dyktatury.

Od wiejskiej dziewczyny do parlamentarnej reporterki

Masih Alineżad przyszła na świat we wrześniu 1976 roku w Ghomi Kola, niewielkiej wiosce w północnym Iranie. Polityczna świadomość obudziła się w niej niezwykle wcześnie. 

Miała zaledwie osiemnaście lat, gdy wraz z bratem i pierwszym mężem rozrzucała ulotki krytykujące islamski ustrój. Aresztowanie nastąpiło błyskawicznie, a ciężarna wówczas Masih stanęła przed sądem bez dostępu do obrońcy. Wypuszczono ją stosunkowo szybko, lecz jej towarzysze spędzili w więzieniu dwa i pół roku.

Pięć lat później rozpoczęła karierę dziennikarską, pracując dla dziennika Hambastegi i Irańskiej Robotniczej Agencji Prasowej. Otrzymała akredytację parlamentarną, co w warunkach irańskich stanowiło przepustkę do świata wielkiej polityki. 

Szybko jednak okazało się, że jej temperament nie pasuje do roli potulnej kronikarki rządowych sukcesów. Podczas jednego z wywiadów parlamentarzysta będący jednocześnie duchownym zagroził jej pobiciem za dwa pasma włosów wystające spod hidżabu. Zamiast się cofnąć, Alineżad opisała incydent publicznie.

W 2005 roku ujawniła aferę korupcyjną dotyczącą nielegalnych premii dla posłów. Artykuł trafił na pierwsze strony gazet, a jego autorka straciła akredytację. Paradoksalnie wyrzucenie z parlamentu uczyniło ją jeszcze bardziej rozpoznawalną. 

Pisała dla kolejnych redakcji, z których większość władze później zamknęły. W jednym z tekstów porównała zwolenników prezydenta Ahmadineżada do delfinów wykonujących sztuczki za rybę. Redaktor naczelny, wpływowy duchowny Mehdi Karrubi, musiał publicznie przepraszać.

Czytaj również:  Królowa seksbiznesu. Obsługiwała największe gwiazdy Hollywood

Ucieczka i narodziny ruchu

Sfałszowane wybory prezydenckie z 2009 roku stały się punktem zwrotnym. Gdy władze zaprzeczały jakiejkolwiek przemocy wobec demonstrantów, Alineżad udokumentowała pięćdziesiąt siedem przypadków śmiertelnych ofiar. Atmosfera terroru zmusiła ją do wyjazdu najpierw do Londynu, potem do Stanów Zjednoczonych. W Iranie pozostała jej rodzina, która przez kolejne lata będzie zakładnikiem reżimu.

W 2014 roku założyła na Facebooku stronę My Stealthy Freedom, zachęcając Iranki do publikowania zdjęć bez nakrycia głowy. Inicjatywa eksplodowała. W ciągu kilku miesięcy liczba obserwujących przekroczyła milion. Kobiety z całego Iranu, ryzykując więzieniem, przesyłały fotografie i nagrania. Władze odpowiedziały groźbą dziesięciu lat pozbawienia wolności dla każdej uczestniczki. Samą Alineżad uznano oficjalnie za wroga państwa.

Równolegle powstała akcja Białe Środy, podczas których Iranki zakładały białe ubrania jako symbol pokojowego protestu. To co zaczęło się od osobistej historii z dwoma pasmami włosów, przerodziło się w międzynarodowy ruch. Alineżad zaczęła prowadzić program satyryczny Tablet w telewizji Głos Ameryki, docierając do milionów Irańczyków za pośrednictwem telewizji satelitarnej.

Rodzina jako zakładnik

Teheran zastosował wobec emigrantki taktykę, którą irański reżim doskonalił przez dekady. Państwowe media publikowały sfabrykowane zdjęcia sugerujące jej rzekomo niemoralny tryb życia. Pokazywano je jej niepiśmiennemu ojcu, który przez trzy lata odmawiał z nią rozmowy. Rozpowszechniano kłamstwa o rzekomym gwałcie w londyńskim metrze i pracy dla brytyjskiego wywiadu pod osobistym nadzorem królowej Elżbiety II.

We wrześniu 2019 roku służby bezpieczeństwa aresztowały trzech członków jej rodziny. Brat Alireza trafił do więzienia, gdzie według amerykańskiego sądu był torturowany aż do sierpnia 2021 roku. Otrzymał wyrok ośmiu lat. Wcześniej agenci wywiadu wielokrotnie naciskali na rodziców, by zwabili córkę na rzekome spotkanie rodzinne do Turcji. Brat ostrzegł ją, że to pułapka.

Czytaj również:  Milczenie, które zabiło. Ukryta historia katastrofy Challengera

W 2018 roku siostra i siostrzenica Alineżad wystąpiły w irańskiej telewizji państwowej, oświadczając że rodzina wstydzi się jej zachowania, a rodzice ją wydziedziczyli. Matka zadzwoniła do niej przed emisją, płacząc. Służby próbowały zmusić ją do udziału w programie, lokalny imam publicznie wzywał do współpracy. Odmówiła. Ta drobna, niepiśmienna kobieta, wydana za mąż w wieku czternastu lat, okazała się silniejsza od aparatu państwowego terroru.

Polowanie na dysydentkę

W 2019 roku FBI udaremniło pierwszy udokumentowany plan porwania Alineżad z Nowego Jorku. Irańscy agenci wywiadu opracowali trasy ucieczki przez Brooklyn do portu, badali możliwość wynajęcia szybkich łodzi motorowych i analizowali połączenia morskie do Wenezueli, sojusznika Teheranu. Jeden z mężczyzn instruował wynajętych detektywów, by fotografowali koperty w jej skrzynce pocztowej.

Trzy lata później pod jej dom przyjechał mężczyzna z naładowanym karabinem szturmowym. Zatrzymany przypadkowo podczas kontroli drogowej, twierdził że szukał mieszkania do wynajęcia i nie wiedział nic o broni w bagażniku. W styczniu 2023 roku prokuratura przedstawiła mu i dwóm innym osobom zarzuty spisku w celu zabójstwa. W październiku 2024 roku oskarżono irańskiego generała Ruhollaha Bazghandiego wraz z sześcioma innymi mężczyznami. Miesiąc później postawiono zarzuty trzem kolejnym mężczyznom w odrębnym spisku Korpusu Strażników Rewolucji, którego celem była również eliminacja prezydenta elekta Donalda Trumpa.

W marcu 2025 roku nowojorski sąd federalny skazał dwóch wysokich rangą członków azerskiej frakcji rosyjskiej mafii za zlecenie zabójstwa, spisek i pranie pieniędzy. Rafat Amirov i Polad Omarov otrzymali wyroki dwudziestu pięciu lat więzienia. Łańcuch powiązań między Teheranem, służbami wywiadowczymi a międzynarodową przestępczością zorganizowaną okazał się zadziwiająco krótki.

Masih Alineżad nadal mieszka w Nowym Jorku, prowadzi podcast o demokracji i prawach człowieka, zasiada w prezydium Światowego Kongresu Wolności. W styczniu 2026 roku przemawiała przed Radą Bezpieczeństwa ONZ jako przedstawicielka irańskiego społeczeństwa obywatelskiego. Kobieta, której kiedyś grożono pobiciem za dwa pasma włosów, stała się głosem milionów mieszkańców Iranu. 

Czytaj również:  Policjant, który gwałcił i zabijał. Ścigano go przez 40 lat

O autorze: przez wieki

(Visited 79 times, 1 visits today)