Mikołaj Kornicz Siestrzeniec. Najbardziej tajemniczy dyplomata Jagiełły

Kiedy w 1415 roku płomienie strawił ciało Jana Husa na soborze w Konstancji, nikt nie przypuszczał, że ta egzekucja rozpali pożar, który pochłonie Europę Środkową na kolejne dekady. W tej brutalnej grze o władzę i wpływy Polska potrzebowała ludzi zdolnych do zadań, których oficjalnie nikt nie mógł się podjąć. Jednym z nich okazał się Mikołaj Kornicz Siestrzeniec – człowiek o niejasnej przeszłości i niezwykłych talentach dyplomatycznych.

Stos w Konstancji i jego konsekwencje

Jan Hus nie był zwykłym kaznodzieją. Jako rektor uniwersytetu praskiego i tłumacz Biblii na język czeski uderzał w same fundamenty średniowiecznego porządku. Jego postulaty ograniczenia bogactw Kościoła i udostępnienia Pisma Świętego w językach narodowych były rewolucyjne. Tak rewolucyjne, że papież i cesarz, zwykle zaciekle ze sobą rywalizujący, tym razem stanęli ramię w ramię.

Cesarz Zygmunt Luksemburski gwarantował Husowi nietykalność podczas soboru. Ta obietnica okazała się pustym gestem – reformator został podstępnie schwytany i spalony na stosie. Zamiast jednak zdusić ruch reformacyjny, egzekucja przyniosła skutek odwrotny. Czechy stanęły w płomieniach buntu, który przekształcił się w krwawe wojny husyckie trwające do 1434 roku.

Dla Władysława Jagiełły kłopoty Zygmunta Luksemburskiego były politycznym prezentem. Cesarz był przecież obrońcą i sojusznikiem zakonu krzyżackiego, odwiecznego wroga Polski. Każde osłabienie jego pozycji oznaczało korzyść dla Krakowa. Problem polegał na tym, że Jagiełło nie mógł otwarcie poprzeć husytów.

Król między młotem a kowadłem

Jagiełło znajdował się w niezwykle delikatnej sytuacji. W Europie wciąż uważano go za świeżego katolika, niedawnego poganina z Litwy. Otwarte wsparcie dla heretyków mogło przekreślić wszystko, co osiągnął od chrztu w 1386 roku. Dodatkowo w jego własnym otoczeniu potężny biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki był nieprzejednanym wrogiem czeskiej herezji.

Tymczasem wśród biedniejszej szlachty polskiej husytyzm zyskiwał coraz więcej zwolenników. Nie chodziło bynajmniej tylko o kwestie teologiczne. Wojna z armią cesarską oznaczała łupy, a dla zubożałych rycerzy była to perspektywa szybkiego wzbogacenia się. Król musiał jakoś pogodzić te sprzeczne interesy.

Czytaj również:  Chwile próby. Kiedy młode państwo niemieckie stanęło na krawędzi zagłady

W 1420 roku, po śmierci króla Wacława IV, umiarkowani husyci ofiarowali koronę czeską Jagielle. Odmówił, ale sprytnie zgodził się, by po nią sięgnął jego brat Witold. Do Czech jako namiestnik wyruszył kuzyn wielkiego księcia – Zygmunt Korybutowicz. Zygmunt Luksemburski sam ułatwił te manewry, wydając na sejmie Rzeszy we Wrocławiu wyrok korzystny dla krzyżaków. W Polsce uznano to za zdradę.

Człowiek do zadań specjalnych

Skomplikowana gra dyplomatyczna wymagała ludzi nietypowych. Do Czech przeklętych przez papieża nie mogli oficjalnie posłować duchowni. Z tych samych powodów odmówiliby tego prominentni rycerze pokroju Zawiszy Czarnego. Potrzebni byli ludzie zuchwali, inteligentni i na tyle elastyczni moralnie, by podjąć się tajnych misji do heretyków.

Król polecił szukać kandydatów wśród tak zwanych łapkowników. Tym mianem określano w ówczesnej Polsce różnej maści awanturników, często rycerzy-rozbójników, którzy nie potrafili spokojnie usiedzieć w swoich podupadłych posiadłościach. Wojowali ze wszystkimi wokół, rabując bez skrupułów. Wielu z nich sympatyzowało z husytami lub wspomagało ich oddziały z czystej chęci zysku.

Wśród tych podejrzanych osobistości król odnalazł prawdziwy skarb – Mikołaja Kornicza Siestrzeńca, burgrabiego będzińskiego. Człowieka, który połączył w sobie cechy dyplomaty, szpiega i awanturnika.

Kariera burgrabiego z Będzina

Mikołaj Siestrzeniec urodził się w drugiej połowie XIV wieku i wyraźnie od początku miał ambicje wykraczające poza prowincjonalną egzystencję. Jego kontakty z dworem królewskim datują się już na rok 1404, gdy Jagiełło poświadczył transakcję między Korniczem a Jaksą z Targowiska. Dostęp do najwyższych kręgów władzy zawdzięczał protekcji rodu Szafrańców herbu Stary Koń, których stał się klientem.

Król szybko docenił talenty burgrabiego, zaliczając go w poczet swoich dworzan. Siestrzeniec miał jednak coś, czego brakowało większości polskich rycerzy – rozległe kontakty na czeskim Śląsku, gdzie żyło wielu przedstawicieli jego rodu Korniczów. Przez jakiś czas pełnił nawet urząd starosty siewierskiego, co potwierdzają dokumenty księcia cieszyńskiego Bolesława.

Czytaj również:  Król, który nie znał litości. Początki panowania Chrobrego

Przychylność dworu zyskał najprawdopodobniej dzięki udziałowi w walkach przeciwko zakonowi krzyżackiemu. Szczególnie cenne okazało się jego uczestnictwo w zdobyciu zamku Dzierzgoń. Jednak to nie wojenne czyny miały przynieść mu największą sławę.

Tajna dyplomacja w cieniu stosów

Misje do husytów nie były debiutem Siestrzeńca w dyplomacji. Wcześniej wykonywał na Śląsku bliżej nieznane zadania zlecone przez wielkiego księcia Witolda. Historycy przypuszczają, że mogło chodzić o włączenie części książąt śląskich do koalicji antykrzyżackiej w 1414 roku. Być może uczestniczył też w negocjacjach prowadzących do zaprzysiężenia pokoju przez Konrada V Kąckiego i Konrada VII Białego w 1417 roku.

Jego znajomość Śląska, kontakty rodzinne i umiejętność poruszania się w skomplikowanym świecie pogranicza czyniły go idealnym kandydatem do najtrudniejszych misji. Potrafił przemierzać wrogie terytoria, docierając do Czech ogarniętych wojenną zawieruchą. W świecie, gdzie oficjalna dyplomacja była niemożliwa, ludzie tacy jak Siestrzeniec stawali się nieocenieni.

Burgrabia będziński okazał się jednym z najbardziej skutecznych tajnych posłów do heretyków w służbie króla polskiego. Jego działalność pozostaje w dużej mierze owiana tajemnicą, co paradoksalnie świadczy o jej skuteczności. Dobry szpieg to taki, o którym historia milczy.

O autorze: przez wieki

(Visited 189 times, 1 visits today)