Sfingował własną śmierć. Nieznane epizody życia Znanieckiego

Polski uczony, który zmienił sposób badania społeczeństw na całym świecie, rozpoczynał karierę od pisania wierszy i ucieczki przed carską armią. Florian Znaniecki przeszedł drogę od relegowanego studenta do prezesa Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego, tworząc po drodze metody badawcze stosowane do dziś.

Młodość i bunt

Świątniki koło Włocławka na przełomie XIX i XX wieku były typowym zakątkiem polskiego ziemiaństwa pod zaborem rosyjskim. To właśnie tam, w rodzinie administratora majątku, przyszedł na świat przyszły reformator nauk społecznych. Domowa edukacja prowadzona przez guwernerów koncentrowała się na językach obcych, co miało zaprocentować w późniejszych wędrówkach po Europie i Ameryce.

Młody Znaniecki przejawiał początkowo ambicje literackie, publikując poezje i dramaty. Jego wiersz trafił nawet do antologii z 1900 roku, choć sam autor w późniejszych latach dystansował się od tych prób artystycznych. Prawdziwe powołanie czekało gdzie indziej, ale droga do niego wiodła przez dramatyczne wydarzenia.

Studia filozoficzne na Cesarskim Uniwersytecie Warszawskim zakończyły się w 1903 roku relegacją za udział w protestach przeciwko rosyjskim ograniczeniom swobód akademickich. Groźba wcielenia do carskiej armii zmusiła dwudziestodwulatka do emigracji, rozpoczynając jeden z najbardziej barwnych rozdziałów jego biografii.

Europejskie podróże

Szwajcaria, Francja, Algieria – przez następne lata Znaniecki przemierzał kontynent, łącząc studia uniwersyteckie z najbardziej nieoczekiwanymi zajęciami. W Genewie, Zurychu i paryskiej Sorbonie miał okazję słuchać wykładów największych umysłów epoki, w tym Henriego Bergsona i Émile’a Durkheima. Te intelektualne doświadczenia ukształtowały jego późniejsze podejście do nauki.

Równolegle jednak przyszły profesor wiódł życie awanturnika. Pracował na pchlim targu, w wędrownym cyrku, redagował francuskojęzyczny magazyn literacki w Nicei. Najbardziej spektakularnym epizodem było sfingowanie własnej śmierci i krótka służba w Legii Cudzoziemskiej w Algierii. Te doświadczenia z marginesu społeczeństwa paradoksalnie przygotowały go do późniejszych badań nad losami emigrantów.

Czytaj również:  June Almeida. Kobieta, która odkryła pierwsze koronawirusy

Spokojniejszy okres przyniósł posadę bibliotekarza w Polskim Muzeum w szwajcarskim Rapperswilu. W 1909 roku Znaniecki powrócił wreszcie na ziemie polskie, by na Uniwersytecie Jagiellońskim obronić doktorat z filozofii. Praca o zagadnieniu wartości otworzyła mu drzwi do świata akademickiego, choć polityczna przeszłość wciąż utrudniała karierę.

Rewolucja w socjologii

Niemożność uzyskania stanowiska na prestiżowym uniwersytecie pchnęła Znanieckiego w nieoczekiwanym kierunku. Od 1910 roku pracował w warszawskim Towarzystwie Opieki nad Wychodźcami, szybko awansując na dyrektora i redaktora czasopisma „Wychodźca Polski”. Codzienny kontakt z tysiącami Polaków opuszczających ojczyznę w poszukiwaniu lepszego życia dostarczył mu bezcennego materiału badawczego.

Właśnie ta praktyczna wiedza zwróciła uwagę amerykańskiego socjologa Williama Thomasa. Wspólna praca nad monumentalnym dziełem „Chłop polski w Europie i Ameryce” zrewolucjonizowała nauki społeczne. Zamiast suchych statystyk badacze sięgnęli po listy, pamiętniki i autobiografie emigrantów, tworząc metodę biograficzną stosowaną do dziś.

Znaniecki sformułował wówczas zasadę współczynnika humanistycznego, postulując badanie rzeczywistości społecznej oczami jej uczestników, nie zaś zewnętrznego obserwatora. To podejście zrywało z pozytywistycznym obiektywizmem dominującym w ówczesnej nauce i otworzyło nowe perspektywy dla socjologii humanistycznej.

Kariera w Ameryce

Okres międzywojenny przyniósł Znanieckiemu możliwość realizacji największych ambicji. Na Uniwersytecie Poznańskim stworzył od podstaw polski ośrodek socjologiczny, zakładając w 1921 roku Instytut Socjologiczny oraz redagując „Przegląd Socjologiczny”. Wychował całe pokolenie badaczy, którzy kontynuowali jego humanistyczne podejście do nauk społecznych.

Jednocześnie jego międzynarodowa renoma rosła dzięki licznym wykładom w Stanach Zjednoczonych. Właśnie tam, w Nowym Jorku, zastała go II wojna światowa podczas jednego z pobytów gościnnych. Decyzja o pozostaniu w Ameryce oznaczała nowy rozdział kariery, tym razem na Uniwersytecie Illinois.

Ukoronowaniem życiowych osiągnięć stał się wybór na prezesa Amerykańskiego Towarzystwa Socjologicznego w 1953 roku. Polski emigrant, który pół wieku wcześniej uciekał przed carskim poborem, stanął na czele najważniejszej organizacji socjologów w zachodnim świecie. Zmarł pięć lat później w Urbanie, pozostawiając kilkanaście fundamentalnych dzieł i kluczową metodę badawczą.

Czytaj również:  Tajemnice mózgu Lenina. Brutalna prawda o intelekcie sowieckiego dyktatora

O autorze: przez wieki

(Visited 92 times, 1 visits today)