Uratowała tysiące Żydów. Najodważniejsza wieś II wojny światowej

W grudniu 1940 roku na odludnym płaskowyżu Vivarais rozpoczęła się jedna z najbardziej niezwykłych akcji ratunkowych II wojny światowej. Nie przeprowadzili jej partyzanci ani tajna organizacja, lecz zwykli mieszkańcy górskich wiosek — rolnicy, hotelarze, nauczyciele. Przez niemal cztery lata ukrywali tysiące uciekinierów przed nazistami i kolaboracyjnym rządem Vichy, ryzykując własne życie i życie swoich rodzin.

Pastor, który zbudował sieć

Le Chambon-sur-Lignon liczyło zaledwie 5000 mieszkańców, a okoliczne wsie na płaskowyżu zamieszkiwało łącznie 24 000 ludzi. Większość z nich stanowili protestanci – hugenoci, których przodkowie przez stulecia doświadczali represji ze strony katolickiej Francji. Ta zbiorowa pamięć ukształtowała głęboką nieufność wobec autorytarnej władzy.

Kiedy w czerwcu 1940 roku powstał rząd Vichy pod wodzą marszałka Pétaina, mieszkańcy płaskowyżu masowo odmawiali składania przysięgi na wierność nowemu reżimowi. Dzwony kościelne milczały, gdy reszta Francji biła w nie na cześć marszałka. Dla społeczności, która przetrwała wieki prześladowań religijnych, kolaboracja z okupantem oznaczała zdradę własnej tożsamości.

André Trocmé, urodzony w 1901 roku duchowny Kościoła Reformowanego, objął parafię w Le Chambon wraz z żoną Magdą – Włoszką, która okazała się równie nieustraszona jak mąż. Jeszcze przed wojną Trocmé głosił pacyfizm i sprzeciwiał się antysemityzmowi z ambony. Zimą 1940 roku nawiązał kontakt z amerykańskimi kwakrami działającymi w Marsylii, którzy próbowali pomagać 30 000 zagranicznych Żydów przetrzymywanych w obozach internowania w południowej Francji.

Problem polegał na tym, że nawet gdy udawało się wyciągnąć kogoś z obozu, nie było dokąd go wysłać. Trocmé znalazł rozwiązanie – jego parafianie otworzyli drzwi własnych domów.

Magda Trocmé zorganizowała sieć wolontariuszy, którzy spotykali uciekinierów już na stacji kolejowej. Stamtąd trafiali do prywatnych domów, hoteli, gospodarstw rolnych i szkół rozsianych po odludnych górskich wioskach.

Pastor wraz z asystentem Edouardem Theisem założył też liceum Collège Lycée International Cévenol, które przyjmowało żydowskie dzieci pod przykrywką zwykłej szkoły. Fałszowano dokumenty tożsamości i kartki żywnościowe. Dla tych, którym groziło bezpośrednie niebezpieczeństwo, organizowano przeprawy przez granicę do neutralnej Szwajcarii.

Czytaj również:  Ostatni cichociemny. Niezwykłe życie Aleksandra Tarnawskiego

Góry jako labirynt ocalenia

Większość ukrywanych stanowili Żydzi urodzeni poza Francją – nie mieli obywatelstwa, a zatem żadnej ochrony prawnej. Szczególnie dużo było wśród nich dzieci, które trafiały do Le Chambon dzięki żydowskiej organizacji OSE zajmującej się opieką nad najmłodszymi. Powstało siedem domów sfinansowanych specjalnie po to, by schronić żydowskich wychowanków.

Gdy patrole SS lub żandarmeria Vichy pojawiały się w okolicy, uruchamiała się błyskawiczna sieć ostrzeżeń. Uciekinierzy znikali w górach, rozpraszali się po odległych zagrodach i leśnych kryjówkach. Izolacja geograficzna płaskowyżu, która przez wieki stanowiła przekleństwo jego mieszkańców, teraz działała na ich korzyść. Trudno było kontrolować dziesiątki rozsianych osad połączonych krętymi górskimi drogami.

W lipcu 1942 roku francuska policja przeprowadziła masową obławę na Żydów w Paryżu, gromadząc ponad 13 000 osób na stadionie kolarskim Vélodrome d’Hiver. Miesiąc później Trocmé wygłosił kazanie, w którym publicznie potępił ten czyn. Stwierdził, że Kościół chrześcijański powinien uklęknąć i prosić Boga o przebaczenie za swoją obecną słabość i tchórzostwo. Słowa te dotarły do władz Vichy.

Cena nieposłuszeństwa

Kolaboracyjny rząd wielokrotnie wzywał pastora do zaprzestania działalności. Podczas jednej z konfrontacji urzędnik zażądał wyjaśnień, gdzie ukrywa Żydów. Odpowiedź Trocmégo przeszła do historii: nie wie, czym jest Żyd, ponieważ zna tylko istoty ludzkie.

Taka postawa miała swoją cenę. André został aresztowany, choć udało mu się uniknąć deportacji. Mniej szczęścia miał jego kuzyn Daniel Trocmé, który kierował domem dziecka w Le Chambon i osobiście opiekował się dziesiątkami żydowskich podopiecznych. Gestapo wykryło jego działalność w 1943 roku. Daniel został deportowany do obozu zagłady Majdanek, gdzie zginął.

Mimo represji akcja ratunkowa trwała nieprzerwanie do wyzwolenia we wrześniu 1944 roku. Przez niemal cztery lata przez Le Chambon i okoliczne wsie przewinęło się około 5000 uciekinierów, z czego od 3000 do 3500 stanowili Żydzi. Skala tego przedsięwzięcia nie ma odpowiednika w okupowanej Europie –  całe regiony rzadko angażowały się w pomoc prześladowanym, a tu w ratowanie włączyła się większość populacji płaskowyżu.

Czytaj również:  Mieczysław Fogg. Piosenkarz, który odmówił podpisania volkslisty

Izraelski Instytut Yad Vashem uznał André i Magdę Trocmé, Daniela Trocmégo, Edouarda Theisa oraz 32 innych mieszkańców za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Sama wioska Le Chambon otrzymała specjalny certyfikat jako zbiorowy symbol oporu.

O autorze: przez wieki

(Visited 535 times, 1 visits today)