Alfred Wielki. Kim był król, który zatrzymał Wielką Armię Pogańską?

Gdy wiosną 878 roku Alfred błąkał się po mokradłach Somerset z garstką wiernych ludzi, nikt nie stawiałby na jego przetrwanie. Duńscy najeźdźcy właśnie zajęli Chippenham, a ich Wielka Armia Pogańska przez dekadę połknęła wszystkie angielskie królestwa oprócz Wesseksu. Kilka miesięcy później ci sami wikingowie klęczeli przed Alfredem, przyjmując chrzest. Co zmieniło bieg historii?

Król na bagnach

Początek 878 roku wyglądał katastrofalnie. Wojownicy Guthruma wyruszyli z Gloucester i bez większego trudu zdobyli Chippenham, główną bazę Wesseksu. Alfred ledwo uniknął pojmania, przedostając się na wyspę Athelney pośród bagien, gdzie okoliczna ludność żyła z łowienia ryb i wyplatania koszy. Późniejsi kronikarze ubarwili ten epizod legendą o królu przebranym za barda, który miał podsłuchiwać plany wikingów w ich własnym obozie.

Czy rzeczywiście tak było? Źródła milczą. Pewne jest natomiast coś innego – przez te tygodnie na bagnach Alfred nie tylko przetrwał, ale zdołał wysyłać posłańców do możnych z okolicznych hrabstw. Somerset, Hampshire, Wiltshire – z każdego przychodziły odpowiedzi. Ludzie zbierali się pod jego sztandarem, choć racjonalna kalkulacja nakazywała raczej szukać porozumienia z Duńczykami, którzy wydawali się niepokonani.

Wiosną wojsko było gotowe. Alfred poprowadził je pod Edington, gdzie doszło do starcia, które zadecydowało o losach wyspy na następne stulecia. Rozbito Duńczyków tak doszczętnie, że ci musieli szukać schronienia w Chippenham i bronić się przez dwa tygodnie, zanim zgodzili się na kapitulację.

Chrzest i granice

Warunki pokoju były niezwykłe jak na tamte czasy. Guthrum nie tylko musiał opuścić Wessex, ale też przyjąć chrzest, a jego ojcem chrzestnym został sam Alfred. Trzydziestu najważniejszych duńskich wodzów towarzyszyło mu podczas ceremonii w Aller. Dla wikingów oznaczało to nie tylko zmianę wiary, ale też wejście w sieć zobowiązań wobec anglosaskiego władcy.

Czytaj również:  „Cidini”, czyli gdzie Mieszko I pokonał Hodona?

Czy Guthrum potraktował konwersję poważnie? Trudno powiedzieć, ale dotrzymał słowa i wycofał się na wschód. W 886 roku obaj władcy zawarli układ wyznaczający granicę między ich państwami. Linia biegła od ujścia rzeki Lei do Tamizy, potem do Bedford i dalej wzdłuż starej rzymskiej drogi Watling Street. Na wschód od niej rozciągało się Danelaw – kraina pod duńskim prawem. Na zachód – Anglia Alfreda.

Pokój był kruchy. Już jesienią 878 roku kolejna grupa Normanów przedostała się przez Tamizę i założyła obóz w Fulham. Alfred znów musiał chwytać za miecz. Tak naprawdę walki nie ustały do końca jego panowania – w 884 roku duńska flotylla zaatakowała Kent, a sam Guthrum wsparł pobratymców. W 892 roku nadeszła nowa wielka fala najazdów. Alfred odpierał je wszystkie.

Budowniczy i reformator

Doświadczenie bliskiej katastrofy z 878 roku nauczyło Alfreda jednego – samo zwycięstwo w bitwie nie wystarczy. Duńczycy mogli wracać w nieskończoność, dopóki anglosaskie królestwa pozostawały słabo zorganizowane i źle bronione. Władca postanowił to zmienić w sposób systematyczny.

Powstała sieć umocnionych grodów zwanych burhs, rozmieszczonych tak, że żaden punkt w królestwie nie znajdował się dalej niż dzień marszu od najbliższej twierdzy. Tam gdzie zachowały się rzymskie mury, Alfred kazał je odbudować. Gdzie ich nie było – wznosił nowe fortyfikacje. Zreformował też armię, dzieląc ją na dwie zmiany, które mogły się rotować, dzięki czemu zawsze część wojowników pozostawała pod bronią, podczas gdy reszta zajmowała się gospodarstwami.

Powstała również flota składająca się z dużych łodzi, porównywalnych z duńskimi. Wcześniej Anglosasi nie dysponowali okrętami zdolnymi stawić czoła najeźdźcom na morzu. Teraz mogli przechwytywać wrogie jednostki, zanim te dotarły do brzegu – co udało się w 882 roku, gdy anglosaskie załogi zdobyły cztery duńskie okręty w cieśninie La Manche.

Czytaj również:  Mazowiecki blitzkrieg. Dlaczego Piastowie pozwolili Rurykowiczom obłowić się bajecznymi łupami?

Król-tłumacz

Alfred nauczył się łaciny dopiero w latach osiemdziesiątych IX wieku, mając już ponad trzydzieści lat. Dla człowieka jego epoki było to niezwykle późno – zwykle tacy uczeni kształcili się od dzieciństwa w klasztorach. A jednak to właśnie on stał się pierwszym tłumaczem prozy z łaciny na język staroangielski.

Na jego warsztacie powstały przekłady fundamentalnych dzieł chrześcijańskiej i antycznej myśli – Księgi Reguły Pasterskiej Grzegorza Wielkiego, traktatu Boecjusza O pocieszeniu, jakie daje filozofia, Historii kościelnej Bedy Czcigodnego. Alfred nie tylko tłumaczył, ale też komentował i adaptował teksty dla swoich odbiorców. Sprowadził na dwór uczonych z całej Anglii, Irlandii i kontynentu, wzorując się na karolińskim renesansie sprzed półwiecza.

Planował coś jeszcze bardziej radykalnego – rozszerzenie znajomości pisma na wszystkich wolnych Anglosasów, nie tylko duchownych. Fundował szkoły, bo poziom wykształcenia kleru po latach najazdów był opłakany. Czy zdążył zrealizować te ambicje? Raczej nie w pełni. Ale idea przetrwała.

Alfred zmarł w 899 roku, pozostawiając synowi Edwardowi królestwo silniejsze niż kiedykolwiek. To właśnie Edward, korzystając z ojcowskich reform, rozpoczął systematyczne odbijanie ziem Danelaw. Droga do zjednoczonej Anglii była otwarta. A wytyczył ją władca, który ćwierć wieku wcześniej ukrywał się na bagnach przed wikingami.

O autorze: przez wieki

(Visited 287 times, 1 visits today)