Skarga kupiecka ze starożytnego Ur
List Nanniego odnaleziono w ruinach Ur, jednego z najważniejszych miast starożytnej Mezopotamii, położonego na terenie dzisiejszego południowego Iraku. Tekst zapisano w języku akadyjskim, posługując się pismem klinowym.
Choć zawiera on liczne zarzuty wobec sprzedawcy, zmieścił się na niewielkiej glinianej tabliczce.
Zabytek ma zaledwie 11,6 centymetra wysokości, 5 centymetrów szerokości i 2,6 centymetra grubości. Znaki wyciśnięto na więcej niż jednej powierzchni, wykorzystując dostępną przestrzeń.
Dzięki temu możemy dziś przeczytać skargę człowieka żyjącego niemal cztery tysiąclecia temu.
W pierwszych słowach listu wskazano nadawcę i adresata. Nanni przypominał Ea-Nasirowi, że ten obiecał dostarczyć miedź dobrej jakości, lecz nie dotrzymał ustaleń. Według relacji kupującego jego posłaniec usłyszał, że może przyjąć gorsze sztaby albo odejść bez towaru.
Nanni nie zamierzał godzić się na takie warunki. W liście zarzucał sprzedawcy również lekceważące traktowanie wysłanników i przedstawiał własną wersję całego sporu.
Nie znamy jednak odpowiedzi Ea-Nasira, dlatego nie możemy ustalić, czy zgadzał się on z zarzutami dotyczącymi jakości dostawy.
Problemy z odzyskaniem pieniędzy
Pretensje Nanniego nie ograniczały się do samych sztab miedzi. Autor twierdził, że wielokrotnie wysyłał ludzi po należące do niego pieniądze, ale za każdym razem wracali z pustymi rękami. Szczególnie irytowało go to, że posłańcy musieli podróżować przez niebezpieczne, wrogie terytorium.
Każda taka wyprawa oznaczała dodatkowy wysiłek i ryzyko, a mimo to nie przynosiła oczekiwanego rezultatu.
Nanni uważał więc, że sprzedawca nie tylko nie wywiązuje się z zobowiązań, ale również naraża jego przedstawicieli na niepotrzebne trudności. Dał temu wyraz w stanowczo sformułowanym liście.
Ea-Nasir zajmował się handlem związanym z Dilmun, ważnym ośrodkiem wymiany handlowej w rejonie Zatoki Perskiej. W korespondencji Nanni odwoływał się do zwyczajów panujących wśród tamtejszych kupców. Porównywał zachowanie adresata z postępowaniem innych handlarzy, podkreślając, że nie akceptuje sposobu traktowania swoich ludzi.
Żądania Nanniego
Pod koniec listu niezadowolony klient jasno przedstawił swoje oczekiwania. Żądał odzyskania pieniędzy, a przy następnych dostawach zamierzał osobiście wybierać sztaby miedzi we własnym obejściu. Nie chciał już zdawać się wyłącznie na zapewnienia sprzedawcy.
Zapowiedział też, że będzie odrzucał metal, który uzna za niewłaściwy. Chciał w ten sposób uniknąć kolejnych sporów o jakość towaru.
Nie wiemy jednak, czy Ea-Nasir przyjął te warunki i czy Nanni kiedykolwiek odzyskał swoje pieniądze.
Odkrycie tabliczki i innych skarg
Glinianą tabliczkę odnaleziono podczas wykopalisk prowadzonych w Ur przez ekspedycję Leonarda Woolleya w latach 1922–1934. Badania organizowały wspólnie British Museum oraz Muzeum Uniwersytetu Pensylwanii. Budynek, w którego ruinach znaleziono korespondencję, uznano za dawny dom Ea-Nasira.
Co ciekawe, list Nanniego nie był jedyną zachowaną skargą skierowaną do tego kupca. Arbituram upominał się o miedź, której nie otrzymał, natomiast Imgur-Sin również narzekał na jakość dostarczanego metalu.
Wynika z tego, że Ea-Nasir musiał mierzyć się z pretensjami więcej niż jednego kontrahenta.
Zachowane dokumenty nie pozwalają jednak ocenić całej jego działalności handlowej. Nie znamy wszystkich transakcji ani wyjaśnień, jakie mógł przedstawiać niezadowolonym klientom.
Wiemy jedynie, jakie zarzuty pojawiały się w części kierowanej do niego korespondencji.
Najstarsza znana reklamacja klienta
Tabliczka Nanniego trafiła do zbiorów British Museum, a pełne tłumaczenie listu znalazło się w książce asyriologa A. Leo Oppenheima wydanej w 1967 roku.
Dokument zdobył później dużą popularność jako niezwykle wczesny przykład reklamacji handlowej. Guinness odnotowuje go jako najstarszą znaną pisemną skargę klienta.
Choć od powstania listu minęły tysiące lat, opisane w nim pretensje brzmią zaskakująco znajomo. Nanni skarżył się na słabą jakość towaru, trudności z odzyskaniem pieniędzy i nieuprzejme traktowanie swoich przedstawicieli. Nie znamy jedynie zakończenia tej historii, ponieważ zachowana tabliczka zawiera żądania kupującego, ale nie odpowiedź sprzedawcy.