Zmarł po nocnej libacji. Zagadkowa śmierć Piasta

Wieczorem bawił się na uczcie u brata, a kilka dni później już nie żył. Stanisław, jeden z dwóch ostatnich książąt mazowieckich, zmarł nagle w wieku zaledwie dwudziestu czterech lat, tuż po tym, jak przełknął kęs kapłona polanego octem. Jego przedwczesny zgon, a wkrótce i śmierć brata, do dziś owiane są tajemnicą.

Książę mazowiecki StanisławKsiążę mazowiecki Stanisław
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Osieroceni dziedzice Mazowsza

Stanisław przyszedł na świat w 1500 roku, a jego brat Janusz dwa lata później. Obaj wcześnie stracili ojca, księcia mazowieckiego Konrada III Rudego, który zmarł w 1503 roku. Rządy nad dzielnicą przejęła wówczas ich matka, Anna Radziwiłłówna, córka wojewody wileńskiego, która w chwili śmierci męża miała zaledwie dwadzieścia siedem lat.

Anna była kobietą niepospolitej urody i wielkiej ambicji. Zabiegała nawet o rękę Zygmunta Starego, późniejszego króla Polski, lecz z tych planów nic nie wyszło, bo władca związał się z Barbarą Zápolyą. Po tym niepowodzeniu księżna w pełni poświęciła się sprawom Mazowsza, sprawując rządy w imieniu małoletnich synów.

Jako regentka Anna sprzeciwiała się dążeniom Jagiellonów do włączenia Mazowsza do Polski. Choć oficjalnie przestała rządzić w 1518 roku, aż do śmierci w 1522 roku zachowała realny wpływ na politykę synów. Dorastający Stanisław i Janusz stopniowo przejmowali stery, wspierając Polskę w wojnie z Krzyżakami oraz w zmaganiach z Tatarami.

Feralna uczta w Błoniu

Na początku sierpnia 1524 roku Stanisław odwiedził młodszego brata w Błoniu. Spotkanie uwieńczono suto zakrapianą ucztą, podczas której nie znano umiaru. Służba wlewała wino do ust nawet tym biesiadnikom, którzy dawno opadli z sił i leżeli już na ziemi.

Nazajutrz Stanisław ocknął się w opłakanym stanie. Niemiłosiernie bolała go głowa i nie mógł przełknąć żadnego posiłku.

By żołądek nie pozostał zupełnie pusty, na siłę zjadł kęs specjalnie przygotowanego dla niego kapłona polanego małmazją octową. Następnie pożegnał się z Januszem i markotny, skacowany ruszył do Warszawy.

Kac jednak nie mijał, a książę z godziny na godzinę czuł się coraz gorzej. Ostatecznie 8 sierpnia 1524 roku Stanisław zmarł po południu w warszawskiej kamienicy przy dzisiejszym Placu Zamkowym.

Pochowano go w Kolegiacie świętego Jana, żegnany przez tłumy ludzi. Z powodu młodego wieku nie doczekał się ani żony, ani dzieci.

Makabryczny pomysł siostry

Śmierć Stanisława wiąże się z osobliwym epizodem, który pokazuje, jak niecodzienne bywały wówczas obyczaje pogrzebowe. Jego siostra Anna pozwoliła wprawdzie złożyć ciało brata do trumny, lecz kazała ją zalać smołą i ułożyć zwłoki tak, by twarz zmarłego wystawała ponad krawędź trumny.

Ten makabryczny pomysł wybił jej z głowy dopiero sam król Zygmunt Stary. Władca przekonał ją, by nieboszczyka pochowano w tradycyjny sposób, godny księcia.

Trudno dziś dociec, co kierowało siostrą zmarłego, lecz cała sytuacja dobrze oddaje atmosferę niepokoju i niezwykłości, jaka towarzyszyła tej przedwczesnej śmierci.

Odejście Stanisława było ciosem dla całego rodu, bo dzielnicę mazowiecką przejął teraz jego jedyny brat, Janusz. Na nim spoczęła cała nadzieja na przetrwanie warszawskiej linii Piastów, która wisiała już na włosku.

Śmierć ostatniego z rodu

Po objęciu rządów Janusz dał się poznać jako władca stanowczy. W 1525 roku zakazał na Mazowszu wyznawania i szerzenia luteranizmu pod groźbą utraty życia i majątku. Nie było mu jednak dane rządzić długo.

Na przełomie lat 1525 i 1526 książę ciężko zachorował. O jego dolegliwości wiadomo niewiele poza tym, że była to choroba przewlekła. Janusz zdołał na kilka tygodni stanąć na nogi, a opiekujący się nim medycy uznali nawet, że organizm przezwyciężył kryzys. Niestety choroba wkrótce powróciła i tym razem powaliła księcia na dobre.

Janusz zmarł w nocy z 9 na 10 marca 1526 roku. Wraz ze śmiercią bezpotomnego księcia, ostatniego przedstawiciela rodu Piastów na Mazowszu, jego dzielnicę włączono do Korony. Tak zakończyło się trwające wieki panowanie Piastów mazowieckich, a niemal równoczesna śmierć obu młodych i silnych braci natychmiast wzbudziła podejrzenia.

Wielu współczesnych nie chciało uwierzyć w naturalny zgon i zaczęło rozpowiadać, że książęta padli ofiarą trucizny, a palcem wskazywano konkretną osobę, czyli piękną i mściwą wojewodziankę.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026)
Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę możesz zamówić w wielu księgarniach, w tym w empiku pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie