Sprzedawał ziemię w fikcyjnym kraju. Tyle oszukał ludzi

Poyais miało mieć operę, pałac i własny bank, a jego banknoty już drukowano. Gregor MacGregor sprzedawał ziemię w tym kraju i wysyłał tam osadników, choć obiecana stolica nie istniała. Jeden z emigrantów opowiadał po powrocie, że na miejscu znalazł zaledwie dwie chaty.

Gregor MacGregorGregor MacGregor
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Stolica z operą i pałacem

MacGregor przedstawiał Brytyjczykom kraj na wybrzeżu Ameryki Środkowej, którym miał rządzić jako kacyk. Reklamowana stolica, St Joseph, miała aleje obsadzone drzewami, katedrę z kopułą, operę, pałac i siedzibę banku. Zapewniano nawet, że mieszkańcy mówią po angielsku.

Do podróży zachęcał wydany w 1822 roku przewodnik po wybrzeżu i terytorium Poyais, podpisany nazwiskiem Thomasa Strangewaysa. Przyszli osadnicy czytali o bogactwach naturalnych, żyznej ziemi i klimacie odpowiednim dla Europejczyków. W rzekach miało znajdować się złoto.

MacGregor miał przy tym prawdziwą przeszłość wojskową. Służył w armii brytyjskiej, a następnie walczył po stronie ruchu niepodległościowego w Wenezueli i został tam generałem.

W 1820 roku uzyskał również od władcy Miskitów nadanie ziemi, na której zamierzał rozwijać Poyais. Dokument zastrzegał jednak, że suwerenność nad tym obszarem pozostaje przy dotychczasowym władcy.

Obligacje można było kupić na raty

Ziemię sprzedawano w biurach, a Poyais miało własne banknoty i obligacje. 23 października 1822 roku uruchomiono pożyczkę o wartości nominalnej 200 tys. £, z oprocentowaniem wynoszącym sześć procent rocznie. Uczestniczyła w niej londyńska firma bankowa Perring, Shaw and Barber.

Obligacja opiewająca na 100 £ kosztowała 80 £. Kupujący nie musiał od razu wykładać całej sumy: wystarczało wpłacić 15 £, a resztę dopłacić w dwóch ratach.

Ponieważ nie zdążono wydrukować właściwych obligacji, początkowo wydawano tymczasowe zaświadczenia uprawniające do ich odbioru po uregulowaniu należności.

Oferta trafiła na okres, w którym londyńscy inwestorzy chętnie kupowali dług państw Ameryki Łacińskiej. W regionie powstawały nowe państwa, a pożyczki na ich rozwój przyciągały brytyjski kapitał. Poyais występowało na tym samym rynku z własnymi papierami, obietnicą odsetek i ziemią oferowaną przyszłym emigrantom.

Obraz miasta i słona mąka

Wśród ludzi, którzy zdecydowali się wyjechać, był James Hastie, szkocki robotnik znający rolnictwo i zawód tracza. W biurze sprzedaży ziemi w Edynburgu pokazano mu obraz miasta San Josef. Jak opowiadał po powrocie, sprzedał wszystko, co miał, i wyruszył z żoną oraz dziećmi.

Pierwsze grupy osadników docierały do celu na statkach Honduras Packet i Kennersley Castle w 1823 roku. Obiecanej stolicy nie znalazły. Według Hastiego za całe miasto musiały im wystarczyć dwie chaty, bez ludności, o której opowiadano przed wyjazdem.

Kłopoty z zapasami zaczęły się już podczas wyładunku. Hastie relacjonował, że płycizna uniemożliwiała podpłynięcie łodzi, więc beczki przetaczano przez wodę na brzeg. Słona woda dostała się do środka i zniszczyła mąkę oraz jęczmień.

Nasiona przywieźli ze Szkocji

Osadnicy próbowali urządzić na wybrzeżu obóz i rozpocząć uprawę ziemi. Hastie opisywał teren, na którym pracowali, jako piaszczysty i porośnięty zaroślami. Po ich usunięciu nadal pozostawał piasek, a przywiezione ze Szkocji nasiona nie dały plonów.

Przy pracy dokuczały im komary i inne owady. Choroby oraz niedostatki szybko pogarszały stan osady, do której nie docierały obiecane dostawy. Większość emigrantów z pierwszej katastrofalnej wyprawy zmarła; ocalałych ewakuowano przy pomocy statku z Hondurasu Brytyjskiego.

Powrót nie oznaczał końca nieszczęść. Hastie mówił lordowi burmistrzowi Londynu, że MacGregor zatrudnił go za 45 £ rocznie, a on stracił oszczędności i dwoje dzieci. Jego żona była ciężko chora, chorowały również pozostałe dzieci, a sam Hastie cierpiał na gorączkę i nie miał pieniędzy na chleb.

Lord burmistrz polecił przyjąć go wraz z rodziną do szpitala św. Tomasza. O pomoc prosił też młody James Burgess, syn budowniczego łodzi, który popłynął do Poyais z rodzicami i rodzeństwem. Oboje rodzice zmarli na gorączkę w drodze powrotnej, pozostawiając chłopca i jego trzy siostry.

MacGregor z generalską emeryturą

Nie wszyscy ocaleni wrócili do Wielkiej Brytanii. Część zatrudniono przy pozyskiwaniu mahoniu w Hondurasie Brytyjskim, natomiast przywiezione do osady ładunki sprzedawano na pokrycie kosztów ewakuacji. W Londynie trwały kolejne próby zorganizowania pożyczek Poyais.

MacGregor próbował również pozyskać osadników i inwestorów we Francji. Został aresztowany i stanął przed sądem, lecz go uniewinniono. Obrona przekonywała, że za promocję przedsięwzięcia odpowiadali jego współpracownicy.

W 1838 roku wyjechał do Wenezueli. Odzyskał tam rangę wojskową i otrzymał generalską emeryturę, którą pobierał do śmierci w 1845 roku.

Wybrane dla Ciebie