Latryna przynosi właścicielowi dochód
W okresie Edo, obejmującym lata 1603–1868, ludzkie odchody były w Japonii towarem potrzebnym rolnikom. Nawóz ten nazywano shimogoe. Gospodarstwa w rejonie Kasai dostarczały do Edo, dzisiejszego Tokio, ryż, warzywa i kwiaty, a z miasta sprowadzały nieczystości do nawożenia upraw.
W zabudowie czynszowej zwanej nagaya mieszkańcy korzystali ze wspólnych latryn. Prawo do sprzedaży ich zawartości miał właściciel lub zarządca, z którym rolnicy zawierali umowy.
Kupcem mógł być pojedynczy gospodarz, cała wieś albo pośrednik odsprzedający nawóz dalej. Przychód z latryny bywał większy niż suma czynszów pobieranych w budynku.
W Osace nawet prawa do kału i moczu rozdzielano: pierwszy należał do gospodarza domu, drugim mogli handlować lokatorzy. Rolnicy w zachodniej Japonii cenili mocz jako nawóz bardziej niż ich odpowiednicy pod Edo.
Bakłażany za prawo do odbioru
O cenie decydowało również to, kto korzystał z latryny. Wyżej ceniono odchody zamożnych mieszkańców, których dieta była bardziej urozmaicona.
Nawóz z siedzib panów feudalnych oceniano wyżej niż z zabudowy czynszowej, a za najmniej wartościową uchodziła zawartość latryn więziennych.
Rejestr ze wsi Kichijōji z 1867 roku wymienia 35 domów wojowników i siedem budynków nagaya w rejonie Yotsuya w Edo, z których odbierano nieczystości. Prawo do odbioru nawozu z jednego nagaya przez rok kosztowało od 3 do 6 ryō. Była to cena za odchody wszystkich lokatorów budynku, w którym mieściło się od 4 do 14 gospodarstw domowych.
Rodziny wojowników chętnie przyjmowały zapłatę w płodach rolnych. W przywołanym rejestrze wymieniono od 50 do 100 bakłażanów i tyle samo rzodkwi daikon na osobę rocznie. Rzodkiew dostarczano w postaci suszonej lub marynowanej.
Ceny zmieniały się również wraz z kalendarzem prac polowych. W Kasai nawóz drożał wiosną, gdy rolnicy intensywnie pracowali na polach, a latem osiągał najniższe ceny.
Nawóz wożono łodziami
Pośrednicy zatrudniali ludzi do opróżniania latryn i przenoszenia nieczystości do przystani. Stamtąd towar płynął rzekami i kanałami do gospodarstw. W Kasai przewóz nawozu był dodatkowym zajęciem także dla zamożniejszych rolników, a używane do niego łodzie nazywano Kasai-bune.
Skalę tego transportu widać w zestawieniu władz prefektury Tokio z 1872 roku, już po zakończeniu okresu Edo. Spośród 6545 jednostek pływających aż 1564 służyły do przewozu nieczystości. Stanowiły niemal jedną czwartą wszystkich łodzi ujętych w zestawieniu.
Przewoźników oskarżano również o rozcieńczanie towaru podczas rejsu. Do pojemników mieli dolewać rzeczną wodę, a nawet dodawać papier toaletowy.
Rosnące pod koniec XVIII wieku zapotrzebowanie podbijało ceny i prowadziło do sporów. Rolnicy domagali się od władz obniżek oraz usunięcia z rynku pośredników, których obwiniali o drożyznę. W konflikcie z 1789 roku uczestniczyło ponad tysiąc wsi z prowincji Musashi i Shimōsa.
Za wywóz zaczęli płacić mieszkańcy
Na początku XX wieku rozrastające się miasta produkowały coraz więcej nieczystości, a tereny uprawne oddalały się od ich centrum. Rolnicy mieli też do wyboru inne nawozy, w tym produkowane przemysłowo, co zmniejszało opłacalność odbierania miejskich odchodów. Po I wojnie światowej Tokio wytwarzało więcej nieczystości, niż mogło wykorzystać miejscowe rolnictwo.
W części tokijskiej dzielnicy Hongō w 1918 roku nieczystości nagromadziło się tyle, że władze musiały zatrudnić ludzi do ich usuwania. Przewoźnicy zaczęli żądać zapłaty za opróżnianie latryn. W Jokohamie w 1921 roku rolnicy również przestali płacić za odbierany nawóz i sami zażądali opłat.
Zmiana kierunku zapłaty nie oznaczała, że rolnicy od razu zrezygnowali z ludzkiego nawozu. W rejonie Kasai łodzie przewożące nieczystości działały jeszcze w pierwszej połowie lat 60. XX wieku.