Dostojewski napisał książkę w miesiąc. Pomogła mu ta kobieta

Anna Snitkina miała dwadzieścia lat, gdy podjęła pracę u Fiodora Dostojewskiego. Do terminu oddania nowej powieści zostało niewiele czasu, a za spóźnienie groziła pisarzowi utrata zarobków na wiele lat.

Anna DostojewskaAnna Dostojewska
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Powieść w niecały miesiąc

Jesienią 1866 roku Dostojewski kończył "Zbrodnię i karę", ale miał też inne zobowiązanie. Wydawcy Fiodorowi Stellowskiemu obiecał nowy utwór do 1 listopada według używanego w Rosji kalendarza juliańskiego.

Jeśli nie dotrzymałby terminu, Stellowski mógł przez dziewięć lat wydawać wszystko, co pisarz w tym czasie stworzy, bez płacenia mu wynagrodzenia.

Pomocą miała być stenografia, czyli szybki zapis mowy za pomocą skróconych znaków. Anna uczyła się jej na kursie. Jak wspominała, początkowo szło jej tak źle, że chciała zrezygnować. Ojciec przekonał ją do dalszej nauki, a nauczyciel, Pawieł Olchin, polecił ją później Dostojewskiemu.

W październiku przyszła do jego petersburskiego mieszkania. Pisarz dyktował "Gracza", ona zapisywała tekst, a w domu odczytywała stenogram i przepisywała go zwykłym pismem. Dostojewski nanosił poprawki.

Dyktowanie trwało dwadzieścia sześć dni, a rękopis powstał na czas. Powieść pozostała jego dziełem, lecz ukończenie jej w tak krótkim terminie wymagało również codziennej pracy Anny.

Od stenogramu do drukarni

Wspólna praca zbliżyła ich do siebie. W 1867 roku pobrali się, a Anna nadal zapisywała i przepisywała utwory męża.

Stenografię wykorzystywała także do prowadzenia własnego dziennika. Z czasem zajęła się kolejnym etapem pracy nad książką: jej drukowaniem i sprzedażą.

W 1873 roku sami wydali "Biesy". Anna poznała warunki oferowane przez drukarnie, koszty papieru oraz rabaty, których domagali się księgarze.

Od ich wysokości zależało, ile pieniędzy ze sprzedaży zostanie dla rodziny. Sam sukces powieści nie wystarczał, jeśli większość wpływów pochłaniały druk i pośrednicy.

Trzeba było uzgodnić warunki druku, sprawdzić korektę, zamieścić ogłoszenia i dopilnować rozliczeń. Anna podejmowała się tych zajęć, a także korespondowała z odbiorcami i organizowała wysyłkę książek.

Niektórzy czytelnicy sądzili, że obsługuje ich sam Dostojewski. To jemu dziękowali za przesyłki albo wypominali opóźnienia.

Książki po śmierci autora

Kiedy pisarz zmarł w 1881 roku, Anna miała już doświadczenie w prowadzeniu jego spraw wydawniczych. Teraz przygotowywała pośmiertne wydania i porządkowała pozostawione materiały. Gromadziła listy, rękopisy oraz dokumenty, z których powstawało archiwum męża.

W latach 1882–1883 ukazało się pierwsze pośmiertne wydanie zbiorowe jego dzieł, liczące czternaście tomów. Kolejne edycje przynosiły rodzinie dochód.

W 1883 roku rozpoczęła także wydawanie wyboru utworów Dostojewskiego przeznaczonego dla dzieci. Decydowała więc o tym, jak dorobek męża będzie trafiał do kolejnych grup odbiorców.

Umowa, która zmieniła sprzedaż

W 1893 roku zawarła umowę z Adolfem Marksem, właścicielem popularnego tygodnika "Niwa". Na dwa lata przekazała mu prawa do wydawania utworów Dostojewskiego.

Marks dołączał tomy do pisma jako bezpłatny dodatek. Książki dotarły w ten sposób do szerokiego grona czytelników, ale dla Anny umowa miała również niekorzystne następstwa.

Po zakończeniu kontraktu rynek był już wypełniony egzemplarzami z wydawnictwa Marksa. Trudniej sprzedawało się następne edycje, które przygotowywała sama.

Prawa wróciły do niej, lecz popyt nie wrócił do wcześniejszego poziomu. Między innymi dlatego z czasem przestała wydawać książki.

Anna nadal zajmowała się spuścizną męża i pisała wspomnienia. Zmarła w 1918 roku. Pozostawiła po sobie własne zapiski oraz uporządkowany zbiór rękopisów, listów i dokumentów

Wybrane dla Ciebie