Jedyny Piast, którego ścięto. Krwawy koniec księcia opolskiego

Szedł na śmierć boso, a na szafocie sam uniósł włosy, żeby ułatwić katu cios. Chwilę później miecz odciął głowę Mikołaja II opolskiego, jedynego Piasta, jaki kiedykolwiek zginął z ręki kata.

Scena ścięcia Mikołaja II opolskiego na rynku w Nysie w 1497 rokuScena ścięcia Mikołaja II opolskiego na rynku w Nysie w 1497 roku
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Wyrok wydany w pośpiechu

Proces Mikołaja II opolskiego odbył się w błyskawicznym tempie. Po kilku oskarżycielskich mowach sędziowie zarządzili krótką naradę, po której ogłosili wyrok skazujący księcia na śmierć przez ścięcie mieczem. Od jego szaleńczego ataku na zjeździe w Nysie nie minęła nawet doba.

Ten pośpiech każe podejrzewać, że proces miał przede wszystkim podłoże polityczne. Wszystko wskazuje na to, że Mikołaj padł ofiarą intryg Kazimierza cieszyńskiego, z którym od lat toczył zaciekły spór o przewodnictwo na Górnym Śląsku.

Nieprzypadkowo w relacji naocznego świadka zapisano, że Kazimierz po śmierci swego rywala wręcz skakał z radości.

Pojawiły się też domysły, jakoby Mikołaj planował przejście Śląska pod polskie zwierzchnictwo, lecz ta hipoteza nie ma pokrycia w źródłach. Ówczesny król Polski Jan Olbracht w ogóle nie interesował się sprawami śląskimi, pochłonięty przygotowaniami do wyprawy mołdawskiej. Nawet po jej zakończeniu nie podjął żadnych kroków, by przyłączyć Śląsk do Polski.

Pośpiech, który miał zapobiec odsieczy

Wyrok wykonano natychmiast po ogłoszeniu, i to również nie bez powodu. Historycy wskazują, że uczyniono tak celowo, by zapobiec sprowadzeniu z Opola zbrojnej odsieczy. Obawy te były w pełni uzasadnione.

Potwierdziły to późniejsze wydarzenia. Gdy do Jana Dobrego dotarła wieść o ścięciu młodszego brata, zaczął on gromadzić wojska, by krwawo rozprawić się z Kazimierzem cieszyńskim.

Do walk ostatecznie nie doszło jedynie dzięki naciskom dyplomatycznym króla Władysława Jagiellończyka.

Dla Jana Dobrego wojna z Kazimierzem i popierającym go monarchą byłaby politycznym samobójstwem. Dlatego rozważny książę, w przeciwieństwie do porywczego brata, w porę wycofał się z siłowego rozwiązania. Gdyby jednak egzekucję odwleczono, opolska odsiecz mogła zmienić bieg wydarzeń, czego organizatorzy procesu doskonale byli świadomi.

Droga na szafot

Pięćdziesięciu pachołków poprowadziło Mikołaja na miejsce stracenia. Szedł boso, odziany w podarowaną mu wcześniej lisiurkę, prosząc mijanych ludzi o modlitwę za swoją duszę. Kondycja psychiczna prowadzonego na śmierć księcia była, co zrozumiałe, opłakana.

Ponoć żalił się głośno na swój los, ale nie mógł już niczego zmienić. Wyrok był przesądzony, a rusztowanie czekało.

Znalazłszy się na specjalnie wzniesionym dla niego szafocie, Mikołaj przez chwilę leżał krzyżem, szukając otuchy w modlitwie. Potem gwałtownie wstał i ostentacyjnie zrzucił z siebie odzienie.

Nikt go nie ponaglał, gdy sam uklęknął, próbując przytrzymać w górze swoją bujną czuprynę, by ułatwić katowi zadanie.

Śmierć i koniec epoki

Księciu drżały jednak zbyt mocno ręce, więc jego głowę nakryto czapką, pod którą wsunięto włosy. Wreszcie kat mocno machnął mieczem, odcinając głowę od tułowia.

Warto dodać, że późniejsze przekazy dorzuciły do tej sceny zmyślony obraz księcia kładącego głowę na pniu. To niemożliwe, bo ścięcia mieczem dokonywano na klęczącym skazańcu, a pień służył jedynie do ścinania toporem.

Zwłoki Mikołaja zaniesiono do tego samego kościoła, z którego wcześniej go wywleczono. Po kilku dniach modłów trumnę przewieziono do Opola.

Według tradycji Jan Dobry kazał zamurować bramę miejską, przez którą wwieziono ciało brata. Zgodnie z ostatnią wolą Mikołaja pochowano go w opolskim kościele Franciszkanów, a na nagrobku wyryto dumny napis, w którym książę żegnał się ze światem jako ten, który padł wierny swoim zasadom.

Śmierć Mikołaja II miała wymiar znacznie większy niż tylko osobista tragedia. Był on bowiem jedynym Piastem w całej historii dynastii, który zginął z ręki kata. Żaden inny potomek Mieszka I, Chrobrego czy Krzywoustego nie skończył na szafocie. Przez pięćset lat Piastowie umierali na wszelkie możliwe sposoby, lecz publiczna egzekucja zawsze była dla nich czymś nie do pomyślenia.

Tymczasem pod koniec XV wieku wystarczyło kilka chwil, by opolski książę stanął boso na rusztowaniu przed tłumem pospólstwa. Coś istotnego zmieniło się w świecie, skoro tak mogło się zdarzyć. Czasy, gdy książęca krew dawała niepisaną nietykalność, bezpowrotnie minęły.

Źródło

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026).

Książka "Kryminalne dzieje Piastów" (wyd. ZNAK, Kraków 2026) © Licencjodawca

Książkę można zamówić w wielu księgarniach, w tym na empik.com pod tym linkiem.

Wybrane dla Ciebie