Zapomniany kryzys na Filipinach. Wywołało go Pepsi

Wieczorem 25 maja 1992 roku na Filipinach ogłoszono zwycięski numer w promocji Pepsi: 349. Problem w tym, że takich kapsli trafiły do sprzedaży setki tysięcy. Wielu klientów było przekonanych, że właśnie wygrało milion peso.

Puszki Pepsi z designem z lat 40., 50. i 60. Puszki Pepsi z designem z lat 40., 50. i 60.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 4.0 | Qirille

Milion peso pod kapslem

W 1992 roku filipiński oddział Pepsi prowadził promocję Number Fever. Na oznaczonych kapslach znajdowały się trzycyfrowy numer, kod bezpieczeństwa i kwota nagrody. Najwyższa wygrana wynosiła milion peso, a zwycięskie numery podawano w dni robocze.

Akcja okazała się tak popularna, że ją przedłużono. Do czasu wybuchu kryzysu wypłacono ponad 51 tysięcy nagród, w tym 17 głównych po milion peso.

Wszystko zmieniło się po ogłoszeniu numeru 349. Posiadacze takich kapsli zaczęli zgłaszać się po pieniądze, ale szybko wyszło na jaw, że numer ten występuje na ogromnej liczbie opakowań. Na wielu widniała także kwota miliona peso.

Pepsi tłumaczyło, że błąd oprogramowania doprowadził do wydrukowania setek tysięcy dodatkowych kapsli z numerem 349. Źródła przytoczone w materiale podają od około pół miliona do 800 tysięcy sztuk.

Według firmy do głównej nagrody uprawniał jednak tylko numer połączony z właściwym kodem bezpieczeństwa, a większość kapsli 349 go nie miała.

Pepsi odmawia pełnych wypłat

Dla firmy sam numer nie wystarczał, bo o wygranej decydował również kod. Wielu uczestników widziało to inaczej. W telewizji usłyszeli numer 349, a pod kapslem mieli wydrukowany milion peso.

Wypłacenie pełnej nagrody wszystkim posiadaczom błędnych kapsli oznaczałoby gigantyczne roszczenia. Pepsi zaoferowało więc po 500 peso za kapsel 349 z niewłaściwym kodem.

Na tę propozycję przystało 486 170 osób. Według późniejszych ustaleń filipińskiego Sądu Najwyższego rekompensaty kosztowały firmę około 240 milionów peso.

Nie wszyscy zgodzili się na takie rozwiązanie. Część posiadaczy kapsli domagała się pełnych kwot i zaczęła organizować protesty. Spór szybko wyszedł poza zwykłą reklamację konsumencką.

Protesty i przemoc

Przed biurami i rozlewniami Pepsi gromadziły się tłumy. Z czasem dochodziło także do ataków na ciężarówki i obiekty firmy. Używano kamieni, bomb zapalających, a nawet granatów.

W jednym z takich ataków granat rzucony w stronę ciężarówki Pepsi odbił się i eksplodował w pobliżu ludzi. Zginęły nauczycielka i pięcioletnia dziewczynka, a sześć osób zostało rannych.

Nie oznacza to, że przemoc stosowali wszyscy protestujący. Konflikt objął jednak tysiące ludzi i przeniósł się do sądów. W 1993 roku prasa informowała już o setkach pozwów cywilnych oraz tysiącach zawiadomień dotyczących oszustwa i wprowadzania klientów w błąd.

Spór trafia do sądów

Procesy związane z numerem 349 ciągnęły się przez lata, a sądy niższych instancji nie zawsze orzekały tak samo. Jedne przyznawały posiadaczom kapsli odszkodowania, inne odrzucały ich żądania.

Ostatecznie filipiński Sąd Najwyższy podtrzymał stanowisko, że zwycięski numer musiał występować razem z prawidłowym kodem bezpieczeństwa. Kapsle 349 z niewłaściwymi kodami nie dawały więc prawa do wydrukowanych na nich nagród.

Promocja, która początkowo była wielkim sukcesem, zamieniła się w wieloletni kryzys. Błąd przy drukowaniu kapsli i publiczne ogłoszenie numeru 349 sprawiły, że tysiące klientów uznały się za zwycięzców. Gdy Pepsi odmówiło pełnych wypłat, konflikt przeniósł się z punktów odbioru nagród na ulice i do sądów.

Wybrane dla Ciebie