Antwerpia czeka na atak
Dwa tygodnie wcześniej Jan donosił Andriesowi, kupcowi mieszkającemu w Kolonii, o żołnierzach napotkanych podczas podróży. Pisał również o napięciu między miastem a cytadelą, z której oddziały królewskie ostrzeliwały Antwerpię. Nawet statki przywożące żywność nie mogły bezpiecznie wpływać do portu.
Na początku listopada ludzie z okolicznych wsi wprowadzali za mury bydło i wozy z dobytkiem. Mieszczanie przygotowywali zapasy wody do gaszenia pożarów. W ostatnim liście Jan zapisał także wiadomość o otwarciu bram przed posiłkami Stanów Generalnych.
Stawką była jedna z najważniejszych handlowych metropolii północnej Europy. Zanim jednak doszło do rabunku jej bogactw, w mieście narastał konflikt zbrojny, którego strony nie dawały się łatwo podzielić na "Hiszpanów" i "Antwerpczyków".
Królewska cytadela przeciw miastu
Armia Filipa II od dawna zalegała żołnierzom z wypłatą. Część z nich zbuntowała się i zajęła Aalst, ale niewypłacony żołd nie wyjaśnia sam całej tragedii. Po śmierci namiestnika Niderlandów w marcu 1576 roku spór o władzę dzielił również królewskich urzędników i dowódców.
W Antwerpii rządziło dwóch ludzi stojących po różnych stronach tego konfliktu. Frédéric Perrenot, zwany panem na Champagney, sprawował władzę cywilną i pozostawał wierny królowi, choć sprzeciwiał się obecności hiszpańskich wojsk. Cytadelą dowodził Sancho Dávila.
Obaj mieli powstrzymać się od sprowadzania zewnętrznych oddziałów. Porozumienie nie wytrzymało próby. Dávila gromadził wojsko w twierdzy, a Champagney wpuścił do miasta posiłki Stanów Generalnych.
Kiedy Jan pisał ostatni list, w mieście i cytadeli stały już przeciw sobie uzbrojone oddziały. Mieszkańcy przygotowywali się na pożar, a dowódcy w twierdzy widzieli zagrożenie w nadciągających posiłkach. Do otwartego starcia brakowało już niewiele.
Walki o Antwerpę i pożar ratusza
Rankiem 4 listopada do cytadeli dotarli zbuntowani żołnierze z Aalst. Przyłączyli się do innych sił królewskich i uderzyli na miasto w zorganizowanych oddziałach.
Po stronie atakującej walczyli Hiszpanie i Niemcy; obrońcy mieli własne jednostki walońskie i niemieckie oraz wsparcie mieszczan.
Napastnicy sforsowali pozycje obronne i dotarli na Wielki Rynek. Tam nadal trwała walka, między innymi przy ratuszu, który stanął w ogniu. Zachowane przekazy różnią się co do tego, dlaczego go podpalono.
Hiszpański radca Gerónimo de Roda tłumaczył, że obrońcy strzelali z ratusza do żołnierzy i dlatego budynek podpalono. Inni autorzy widzieli w pożarze celowy cios wymierzony w symbol miasta. Pewne jest samo zniszczenie ratusza, nie jeden bezsporny motyw sprawców.
Po kilku godzinach opór załamał się, a zwycięzcy zaczęli rabować Antwerpię. Wdzierali się do domów, podpalali zabudowania i dopuszczali się przemocy wobec mieszkańców, w tym gwałtów. Plądrowanie trwało przez następne dni.
Ostatni list i ugoda gandawska
List Jana dotarł do Kolonii 7 listopada, gdy wiadomość o furii już krążyła. Kilka dni później znajomy kupca pisał Andriesowi, że nie wie, co stało się z jego bratem. Rodzina dowiedziała się w końcu, że Jan nie przeżył splądrowania miasta.
Wieści z Antwerpii nabrały znaczenia politycznego. W Gandawie przedstawiciele prowincji podpisali 8 listopada porozumienie, które przewidywało między innymi usunięcie hiszpańskich wojsk z Niderlandów. Rozmowy trwały jednak wcześniej, a zasadniczy tekst uzgodniono jeszcze przed atakiem, 28 października.
Frans Hogenberg utrwalił wydarzenia na rycinach, które pokazywały przemoc i pożary. Historyk Raymond Fagel zwraca uwagę, że taki obraz słabo oddaje pierwszą fazę wydarzeń, czyli walkę między oddziałami po obu stronach cytadeli. W Antwerpii lojalny wobec króla gubernator musiał bronić miasta przed wojskami tego samego władcy.