Światła nad kanionem
Wieczorem 8 grudnia 1923 roku na zboczu góry Mount Lee, nad doliną Beachwood Canyon, zapłonęło 4000 żarówek. Najpierw rozbłysło "HOLLY", następnie "WOOD" i "LAND", a na końcu kropka. Dziennikarz "Los Angeles Evening Express" pisał o "gigantycznym elektrycznym szyldzie, największym na świecie", który blaskiem rywalizował z gwiazdami.
Każda z trzynastu liter miała około 13 metrów wysokości. Napis reklamował nowe osiedle Hollywoodland. Za inwestycją stało pięciu wspólników: wydawca "Los Angeles Timesa" Harry Chandler, przedsiębiorcy kolejowi Moses Sherman i Eli Clark, do którego należały grunty, oraz deweloperzy Sidney Woodruff i Tracy Shoults.
Shoults nie doczekał rozświetlenia napisu. Zmarł nagle w lipcu 1923 roku, pięć miesięcy przed uruchomieniem reklamy.
Osiedle Hollywoodland
Sprzedaż działek w Hollywoodland rozpoczęła się w marcu 1923 roku. Do czerwca 200 robotników wytyczyło blisko 11 kilometrów dróg. Włoscy kamieniarze budowali granitowe mury i schody łączące ulice na zboczu.
Przyszli mieszkańcy nie mieli pełnej swobody przy projektowaniu domów. Mogli wybierać spośród czterech stylów: angielskiego Tudorów, francuskiego normandzkiego, śródziemnomorskiego i hiszpańskiego.
Hollywood było już wówczas dzielnicą kojarzoną z kinem. Pierwsze studio filmowe otwarto tam w 1911 roku, a w 1920 roku do kin chodziło co tydzień 40 milionów Amerykanów.
Budowa napisu kosztowała 21 tysięcy dolarów, co według amerykańskiego magazynu "Smithsonian" odpowiada około 370 tysiącom dzisiejszych dolarów. Reklama miała zniknąć, gdy działki znajdą nabywców.
Tragedia przy literze H
Przez lata napisem opiekował się Albert Kothe, imigrant z Niemiec. Mieszkał w szopie za literami "L", a gdy przepaliła się żarówka, wspinał się na konstrukcję z zapasem wetkniętym za koszulę.
We wrześniu 1932 roku z litery "H" skoczyła 24-letnia Peg Entwistle. Brytyjska aktorka odnosiła sukcesy na Broadwayu, ale nie udało jej się zdobyć podobnej pozycji w filmie. W liście pożegnalnym nie wspomniała jednak o kinie.
Dziennikarze "Los Angeles Timesa" powiązali jej śmierć z "filmowym fatum". Jak zauważa amerykański historyk kultury Leo Braudy, przez następne 40 lat nie wracali do tej historii. Legenda "dziewczyny z napisu" odżyła dopiero w latach 70.
W 1933 roku, w środku Wielkiego Kryzysu, wspólnicy rozwiązali spółkę. Billboard trafił do firmy założonej przez Shermana, lecz jej właściciele uznali, że oświetlenie kosztuje zbyt wiele. Zrezygnowali z niego, a zaniedbana konstrukcja zaczęła się rozpadać: we wrześniu 1936 roku wichura przewróciła drugie "O", do 1944 roku runęło również "H".
Według popularnej opowieści literę "H" staranował samochodem pijany Kothe. Historycy z Hollywood Sign Trust, fundacji opiekującej się dziś napisem, uważają tę historię za legendę i przypisują zniszczenie wiatrowi. Pod koniec 1944 roku właściciele chcieli już pozbyć się całej konstrukcji.
Ocalenie napisu HOLLYWOOD
Zarząd firmy Shermana przekazał miastu niszczejący napis wraz ze 172 hektarami ziemi. Trzy lata później członkowie miejskiej komisji parków uznali konstrukcję za szpetną i chcieli ją rozebrać.
Sprzeciwili się temu działacze Izby Handlowej Hollywood, stowarzyszenia miejscowych przedsiębiorców. W 1949 roku odnowili napis, usuwając z niego słowo "LAND". Nie przywrócili jednak oświetlenia, bo sami musieliby płacić rachunki za prąd.
Na wzgórzu pozostało "HOLLYWOOD", nazwa kojarzona już z całą branżą filmową. Twórcy filmowi chętnie umieszczali napis w kadrach. W kryminale "Down Three Dark Streets" z 1954 roku pod zniszczonymi literami rozgrywa się strzelanina.
Drewno i blacha niszczały dalej. W 1973 roku urzędnicy wpisali znak na listę zabytków Los Angeles. Kilka miesięcy później działacze Izby Handlowej zaprosili Glorię Swanson, gwiazdę filmu "Bulwar Zachodzącego Słońca", na uroczyste podświetlenie napisu. Gdy aktorka włączyła wynajęte reflektory, fotoreporterzy zobaczyli jedynie gęstą mgłę.
1 stycznia 1976 roku 22-letni student sztuki Danny Finegood zasłonił część liter płachtami materiału, zmieniając napis w "HOLLYWEED". Słowo weed oznacza w slangu marihuanę. Był to komentarz do złagodzenia w Kalifornii kar za jej posiadanie. Finegood dostał za tę pracę najwyższą ocenę na uczelni, lecz litery, z których zażartował, naprawdę groziły zawaleniem.
Litera za 27 700 dolarów
Drewno niszczyły termity. Trzecie "O" i górna część "D" stoczyły się ze zbocza, a koszt odbudowy oszacowano na ćwierć miliona dolarów. W zbiórkę włączył się Hugh Hefner, założyciel "Playboya". W czerwcu 1978 roku urządził w swojej rezydencji przyjęcie, na które bilety kosztowały po 150 dolarów.
Sponsorzy mogli "kupić" literę za 27 700 dolarów. Rockman Alice Cooper wybrał trzecie "O" i zadedykował je komikowi Groucho Marksowi, a piosenkarz Andy Williams zapłacił za "W". Z pieniędzy zebranych podczas przyjęcia sfinansowano "Y", poświęcone gospodarzowi.
W sierpniu robotnicy rozebrali stary napis. Przez trzy miesiące Hollywood pozostawało bez swojego symbolu, aż w listopadzie 1978 roku na wzgórzu stanęła nowa, stalowa konstrukcja. Jej litery mają po 13,7 metra wysokości.
Osiedle, które napis miał reklamować, istnieje do dziś. Z Beachwood Drive prowadzą do niego dwie kamienne bramy z 1923 roku. Nad nimi wciąż widać dawną reklamę, choć nie ma w niej już czterech liter odróżniających Hollywoodland od reszty Hollywood.