Park budowany przed kamerami
Disneyland powstał w Anaheim na terenie dawnych sadów pomarańczowych. Budowa trwała około roku, więc tempo prac było bardzo szybkie. Walt Disney od początku wiedział jednak, że sam park to nie wszystko. Potrzebował jeszcze publiczności.
Pomogła mu telewizja. Stacja ABC uczestniczyła w finansowaniu przedsięwzięcia, a program Disneya regularnie pokazywał widzom powstający Disneyland. Miliony Amerykanów znały więc to miejsce, zanim po raz pierwszy otwarto jego bramy.
17 lipca zaplanowano uroczystą inaugurację transmitowaną na żywo. Nie był to jeszcze zwykły dzień sprzedaży biletów. Zaproszono prasę, gwiazdy, przedstawicieli władz i innych gości, a dla publiczności park miał zostać otwarty następnego dnia.
ABC przygotowała specjalny program "Dateline Disneyland". Prowadzili go Art Linkletter, Bob Cummings i Ronald Reagan. Transmisję oglądały dziesiątki milionów ludzi.
W parku
Kłopoty zaczęły się, gdy na teren Disneylandu dostało się znacznie więcej ludzi, niż przewidywali organizatorzy. Część osób posługiwała się podrobionymi zaproszeniami.
Park nie był przygotowany na taki tłum. Rosły kolejki, restauracje przestawały nadążać z obsługą, zaczęło brakować jedzenia i napojów. Do tego dochodziły korki na drogach prowadzących do Anaheim.
Upał, awarie i wyciek gazu
W pewnym momencie doszło również do wycieku gazu. Obsługa musiała zamknąć część parku, w tym Fantasyland. Tłum przeniósł się więc do pozostałych otwartych miejsc, gdzie kolejki jeszcze bardziej się wydłużyły.
Dla ludzi stojących w upale dzień daleki był od wymarzonego otwarcia. Telewidzowie widzieli jednak znacznie bardziej uporządkowany obraz. Kamery skupiały się na przygotowanych punktach programu, dlatego wiele problemów pozostawało poza kadrem.
Następnego dnia prasa pisała już o korkach, tłoku, awariach i brakach w gastronomii. Pracownicy Disneylandu zaczęli później określać 17 lipca mianem Czarnej Niedzieli.
Publiczne otwarcie odbyło się 18 lipca. Mimo doniesień o problemach ludzie ustawiali się przed wejściem jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży biletów.
Okazało się, że nieudana inauguracja nie odstraszyła gości. W ciągu dziesięciu tygodni Disneyland przyjął milionowego odwiedzającego.
Czarna Niedziela była więc dla Disneya bolesnym sprawdzianem, ale nie początkiem klęski. Park otwarto zbyt szybko i w obecności większego tłumu, niż zakładano, a wiele niedociągnięć wyszło na jaw jednego dnia. Ale później było już lepiej.