Michael Jackson i Paul McCartney. To poróżniło obu muzyków

Na początku lat 80. Michael Jackson i Paul McCartney nagrywali razem przeboje i dobrze się dogadywali. Kilka lat później Jackson zapłacił 47,5 mln dolarów za firmę posiadającą prawa do znacznej części kompozycji Beatlesów. Transakcja była legalna, ale dla McCartneya miała również osobisty wymiar.

Michael Jackson w 1983 r.Michael Jackson w 1983 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Matthew Rolston

Jackson i McCartney

Jackson i McCartney współpracowali przy kilku utworach, między innymi "The Girl Is Mine", "Say Say Say" i "The Man". "Say Say Say" przez sześć tygodni zajmowało pierwsze miejsce amerykańskiej listy "Billboardu".

Podczas wspólnej pracy rozmawiali także o pieniądzach i prawach do muzyki. McCartney sam inwestował w katalogi innych twórców i tłumaczył Jacksonowi, że prawa wydawnicze mogą zapewniać stałe dochody.

Później wspominał, że Jackson żartował, iż pewnego dnia kupi jego piosenki. McCartney nie traktował tej uwagi poważnie.

Jackson kupuje ATV

W 1985 roku na sprzedaż wystawiono ATV Music Publishing. Firma posiadała prawa do tysięcy kompozycji, w tym do dużej części utworów napisanych przez Johna Lennona i Paula McCartneya.

Nie chodziło przy tym o oryginalne nagrania Beatlesów. Prawa wydawnicze dotyczą samych kompozycji, czyli między innymi możliwości zarabiania na ich wykorzystaniu i licencjonowaniu.

Jackson zainteresował się całym katalogiem. Po wielomiesięcznych negocjacjach zapłacił za ATV 47,5 mln dolarów.

McCartney nie brał udziału w końcowej licytacji. Popularna opowieść, według której obaj muzycy bezpośrednio przebijali swoje oferty, jest więc zbyt uproszczona.

Bez praw

Ważne jest również to, że Jackson nie kupił katalogu bezpośrednio od McCartneya. Były Beatles utracił kontrolę nad dużą częścią swoich kompozycji znacznie wcześniej.

Gdy ATV trafiło na sprzedaż, chodziło o przejęcie całej firmy, a nie tylko wybranych piosenek Beatlesów. W katalogu znajdowały się tysiące innych utworów.

Jackson został o możliwości zakupu poinformowany przez swojego prawnika Johna Brancę. Według późniejszych ustaleń McCartney i Yoko Ono mieli zostać zapytani, czy są zainteresowani transakcją. Oboje odmówili.

Ochłodzenie relacji

Od strony prawnej Jackson przeprowadził zwykłą transakcję biznesową. Dla McCartneya sprawa wyglądała jednak inaczej.

Prawa do części jego własnych piosenek znalazły się u człowieka, z którym niedawno nagrywał i któremu sam opowiadał o opłacalności kupowania muzycznych katalogów.

McCartney przyznawał później, że sytuacja go drażniła. Miał również zwracać się do Jacksona z prośbą o zmianę warunków finansowych dotyczących jego własnych kompozycji, ale bez oczekiwanego skutku.

Nie chodziło wyłącznie o pieniądze. Właściciel praw wydawniczych miał także wpływ na sposób licencjonowania utworów, z którymi McCartney był związany jako autor i wykonawca.

Czy była awantura?

Po zakupie ATV Jackson i McCartney nie wrócili już do dawnej bliskości. Ich kontakty stopniowo stawały się rzadsze, a wspólna współpraca muzyczna się skończyła.

McCartney nie przedstawiał jednak tej historii jako gwałtownego zerwania przyjaźni. W 2009 roku mówił, że między nimi nie doszło do wielkiej awantury. Po prostu z czasem się od siebie oddalili.

Po śmierci Jacksona wspominał również dobre chwile ze wspólnej pracy. Sprawa katalogu pozostała dla niego przykra, ale nie sprowadzała całej ich relacji do jednego konfliktu.

Historia była więc bardziej złożona niż popularna opowieść o Jacksonie, który "podebrał Beatlesom ich piosenki". Nie odebrał praw McCartneyowi podczas bezpośredniej rywalizacji, ale zakup ATV niewątpliwie wpłynął na ich wcześniejszą przyjaźń.

Wybrane dla Ciebie