Diagnoza, której Beethoven nie doczekał
Problemy ze słuchem pojawiły się, zanim kompozytor skończył 30 lat. Początkowo ukrywał je przed otoczeniem, ponieważ głuchota mogła zakończyć jego karierę.
Z czasem nie dało się już zachować choroby w tajemnicy.
Około 1818 roku Beethoven niemal całkowicie przestał słyszeć. Nie zrezygnował jednak z komponowania. Właśnie w tym okresie tworzył dzieła należące do najważniejszych w jego dorobku.
Głuchota była tylko jednym z problemów zdrowotnych. Kompozytor przez wiele lat cierpiał również na silne bóle brzucha i przewlekłe biegunki.
Lekarze nie potrafili mu pomóc. Nie znali też przyczyny stopniowej utraty słuchu.
Beethoven chciał, aby prawdę poznano przynajmniej po jego śmierci. Takie życzenie zapisał w testamencie z Heiligenstadt, przygotowanym wiele lat przed ostatnią chorobą.
Naukowcy zbadali włosy kompozytora
Po śmierci artysty zachowano kilka pukli przypisywanych Beethovenowi. Przez lata trafiały one do prywatnych zbiorów i kolekcji.
Nie było jednak pewności, które naprawdę należały do kompozytora.
Przełom przyniosły metody badania starego i mocno uszkodzonego DNA. W 2023 roku międzynarodowy zespół porównał osiem próbek włosów wiązanych z Beethovenem.
Pięć pukli miało ten sam profil genetyczny. Badacze uznali więc, że pochodzą od jednej osoby i mogą być autentyczne.
Z najlepiej zachowanej próbki udało się odtworzyć znaczną część genomu. Naukowcy mogli sprawdzić, czy Beethoven odziedziczył skłonność do chorób, które dręczyły go przez większą część życia.
Badanie nie wyjaśniło przyczyny głuchoty. Nie dało też jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o wieloletnie dolegliwości jelitowe.
Znacznie więcej udało się ustalić na temat jego wątroby.
Geny, wirus i alkohol
W DNA kompozytora znaleziono warianty zwiększające ryzyko chorób wątroby. Dotyczyły one genów PNPLA3 oraz HFE.
Samo obciążenie genetyczne nie przesądzało jeszcze o rozwoju ciężkiej choroby. W przypadku Beethovena doszły jednak kolejne niekorzystne czynniki.
W badanych włosach wykryto ślady wirusowego zapalenia wątroby typu B. Kompozytor pił również alkohol, z którego nie zrezygnował nawet wtedy, gdy jego stan wyraźnie się pogarszał.
Takie połączenie mogło znacząco przyspieszyć niszczenie narządu.
Pod koniec 1826 roku ciało Beethovena zaczęło puchnąć. Pojawiła się także żółtaczka, wskazująca na zaawansowane problemy z wątrobą.
Kompozytor zmarł w marcu 1827 roku. Współczesne badania wskazują, że do jego śmierci doprowadziła najpewniej choroba wątroby rozwijająca się pod wpływem kilku nakładających się czynników.
Ołów nie wyjaśnił wszystkiego
Przez długi czas popularna była hipoteza, że Beethoven zmarł w wyniku zatrucia ołowiem. Analizy autentycznych włosów nie potwierdziły, że była to bezpośrednia przyczyna śmierci.
W jego organizmie rzeczywiście znajdowały się jednak ogromne ilości szkodliwych substancji.
W jednej z próbek poziom ołowiu przekraczał dzisiejsze normy 64 razy. W innej był wyższy aż 95 razy. Włosy zawierały też znaczne ilości arsenu i rtęci.
Źródeł narażenia mogło być kilka. Ołów trafiał do naczyń, żywności i wina, które czasem dosładzano jego trującymi związkami.
Niebezpieczne substancje występowały również w stosowanych wówczas lekarstwach. Pacjent mógł więc otrzymywać je od medyków, którzy próbowali złagodzić inne dolegliwości.
Metale ciężkie mogły pogłębiać bóle brzucha i uszkadzać nerki. Prawdopodobnie nie wystarczały jednak, aby samodzielnie wyjaśnić śmierć Beethovena.
Największa zagadka nadal dotyczy jego słuchu. Badania genomu nie wykazały jednoznacznej przyczyny głuchoty, która naznaczyła niemal całe dorosłe życie kompozytora.
Beethoven chciał, aby lekarze po jego śmierci nazwali choroby, z którymi walczył. Po niemal 200 latach nauka zdołała odpowiedzieć tylko na część jego pytań.