Wojsko Hetytów. Tak walczyła potęga starożytnego Bliskiego Wschodu

Wojownicy hetyccy siedzieli w koszarach cały rok, a między wyprawami budowali drogi i pilnowali porządku jak dzisiejsza policja. Piechota stanowiła 90% armii, a pozostałą część elitarne rydwany, pędzące do szarży z prędkością blisko 45 km na godzinę. Tak wyglądała jedna z największych potęg militarnych starożytnego Bliskiego Wschodu.

Zwycięstwo Ramzesa II nad Hetytami i szturm na DapurZwycięstwo Ramzesa II nad Hetytami i szturm na Dapur
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Wojsko, które budowało drogi

Trzon hetyckich sił zbrojnych stanowiły zawodowe oddziały pełniące służbę przez cały rok. Żołnierze mieszkali w koszarach i pozostawali w ciągłej gotowości do działania.

Same kampanie miały jednak charakter sezonowy i odbywały się między wiosną a wczesną jesienią. W martwych okresach pomiędzy wyprawami wojskowych angażowano do prac publicznych, czyli do budowy dróg, gmachów oraz fortyfikacji, a także do zadań przypominających dzisiejsze obowiązki policji.

Wielu członków armii stałej rekrutowano na terytoriach podległych. Niektórym krajom, takim jak Tarhuntassa, przyznawano zwolnienie z obowiązku dostarczania młodzieży do pełnoetatowej służby. W pozostałych przypadkach lokalni urzędnicy odpowiadali za pobór młodych mężczyzn ze swoich okręgów i odsyłanie ich do Hattusa na szkolenie.

Można przypuszczać, że wielu młodzieńców żyło w strachu przed wizytą poborcy. Po zakwalifikowaniu się do służby nie istniała żadna droga odwrotu ani możliwość wykupienia się, nawet dla tych, których na to stać. Niewielkim pocieszeniem był fakt, że rekruci trafiali do oddziałów złożonych z ludzi z tej samej okolicy i służyli pod dowództwem miejscowych oficerów.

Do tej puli rekrutacyjnej dochodziła znaczna liczba deportowanych, czyli jeńców sprowadzanych do kraju jako łupy wojenne po hetyckich podbojach. Wielu z nich przydzielano do pracy w majątkach rolnych, lecz liczni zasilali również szeregi wojska, część jako żołnierze armii stałej, a część jako rezerwiści powoływani w razie potrzeby.

Król jako naczelny wódz

Na szczycie hierarchii stał król, który był naczelnym dowódcą armii. Często osobiście prowadził kampanie, co odpowiadało wizerunkowi władcy jako wielkiego wodza i wojownika, obecnemu w ideologii królewskiej.

Zdarzało się jednak, że przekazywał dowództwo generałom oraz członkom rodziny, zwłaszcza następcy tronu lub jednemu ze swoich braci. Działo się tak wtedy, gdy armie musiały walczyć jednocześnie w kilku regionach albo gdy kampania miała niewielkie znaczenie. Kiedy król sam stawał na czele wyprawy, mężczyźni z rodziny królewskiej pełnili zwykle funkcje dowódców dywizji.

Zarówno w bitwie, jak i w życiu codziennym władcę chroniła elitarna gwardia włóczników znana jako MESZEDI. Dowodził nią jeden z najważniejszych członków rodziny królewskiej, noszący wówczas tytuł GAL.MESZEDI, a stanowisko to należało do najbardziej prestiżowych w całym imperium.

Kolejny szczebel hierarchii tworzył korpus oficerski wywodzący się z arystokracji. Kadrę stanowili właściciele ziemscy, baronowie i inni dostojnicy, przy czym dla nich, podobnie jak dla większości hetyckich wojowników, służba wojskowa była zajęciem dorywczym.

System wzajemnych korzyści

Ta niepełnoetatowa warstwa oficerska składała się głównie z właścicieli rozległych majątków pasterskich i rolnych, często nadanych im wcześniej przez króla. W zamian byli zobowiązani do służby wojskowej w okresie kampanii, za co monarcha wynagradzał ich częścią łupów w postaci jeńców, bydła i owiec. Jeńcy zwiększali siłę roboczą w majątkach, a zwierzęta powiększały stada.

Zależność działała w obie strony. Gdy takiego właściciela ziemskiego wzywano na wyprawę, najprawdopodobniej miał obowiązek zabrać ze sobą robotników rolnych, czyli przydzielonych mu wcześniej jeńców, aby wzmocnić szeregi piechoty.

Sama piechota stanowiła w większości kampanii co najmniej 90 procent całkowitego stanu armii. Pozostałe 10 procent tworzył niemal wyłącznie elitarny korpus rydwanów bojowych, rekrutowany głównie spośród warstwy oficerskiej.

Uzbrojenie armii hetyckiej

Wyobrażenie o wyposażeniu hetyckiego piechura zawdzięczamy przede wszystkim reliefowi boga wojownika o wysokości 2,25 metra, wykutemu po wewnętrznej stronie jednej z głównych bram Hattusa. Uzbrojenie bóstwa dość dokładnie odzwierciedla ekwipunek jego śmiertelnych wyznawców.

Głowę boga osłania skórzany hełm z osłonami policzków i karku, z długim pióropuszem z tyłu, a na dolnej części tułowia widnieje krótka spódniczka. Możliwe, że postać nosi również koszulkę kolczą, na co wskazują przypominające drut spiralne elementy na torsie. Interpretowano je także jako gęste owłosienie, lecz za stosowaniem pancerzy przemawiają fragmenty zbroi łuskowej znalezione w Hattusa.

Inaczej wyglądali wojownicy walczący na rydwanach, przedstawieni na egipskich reliefach z bitwy pod Kadesz. Noszą oni długie, sięgające od szyi po kostki szaty z rękawami, wykonywane zapewne z lnu i skóry, na które naszywano kolczugę. Standardem były też skórzane buty z zadartymi czubkami.

Ochronę zapewniały tarcze, przy czym standardowa powstawała ze skóry rozpiętej na drewnianej ramie i osłaniała ciało od szyi po uda. Uzbrojenie zaczepne obejmowało topór bojowy oraz noszony przy pasie krótki miecz o zakrzywionej głowni.

Krótkie miecze kłujące sprawdzały się w zwarciu w terenie górzystym lub zalesionym, a długie na otwartym polu, które Hetytom odpowiadało bardziej. Podobnie było z przekraczającą dwa metry włócznią, stanowiącą regularne wyposażenie wszystkich oddziałów. Łuki i strzały z grotami z brązu były podstawowym uzbrojeniem załóg rydwanów.

Rydwany – czołgi starożytności

Rydwanów zaczęto używać dopiero po wprowadzeniu koni do świata hetyckiego, co nastąpiło prawdopodobnie w XVII wieku przed naszą erą. Wspomniany podręcznik, przypisywany jeńcowi z państwa Mittani, pokazuje, jak poważnie traktowano przygotowanie zwierząt. Konie ćwiczono pod kątem szybkości, siły i reakcji na komendy, lecz przede wszystkim wytrzymałości, a do treningu dopuszczano wyłącznie osobniki wybrane w rygorystycznej selekcji.

Nowością w hetyckiej taktyce było zwiększenie załogi rydwanu z dwóch do trzech wojowników. Do woźnicy oraz wojownika uzbrojonego we włócznię i łuk dołączył tarczownik, którego jedynym zadaniem stała się ochrona pozostałych przez odpieranie wrogich pocisków. Pozwalało to woźnicy skupić się na manewrowaniu, a wojownikowi na atakowaniu przeciwnika.

Rozwiązanie to miało poważne wady, bo taki pojazd był wolniejszy, mniej zwrotny i bardziej narażony na wyrzucenie załogi przy gwałtownych skrętach. Poza relacjami z bitwy pod Kadesz brak dowodów na stosowanie przez Hetytów trzyosobowych rydwanów, co sugeruje, że była to taktyka jednorazowa.

Rydwany wykorzystywano głównie w początkowej fazie bitwy, gdzie ich kontyngent działał podobnie do współczesnej formacji czołgów. Pędziły przed czołem wojsk, uderzały z impetem w szeregi przeciwnika i siały zamęt, torując drogę piechocie, która zadawała decydujący cios. Prędkość takiego oddziału w pełnym ataku szacuje się na około 45 kilometrów na godzinę.

Źródło

Okładka książki "Hetyci" © Licencjodawca

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki prof. Trevora Bryce’a "Hetyci. Wojownicy z Anatolii", wydanej nakładem wydawnictwa Rebis (Poznań 2026). Książkę można zamówić, klikając ten link.

Wybrane dla Ciebie