Gaz dociera do zamieszkanych dolin
Jezioro Nyos leży w północno-zachodnim Kamerunie, na wulkanicznym obszarze Oku. Wypełnia dawny krater, a jego głębokość sięga około 200 metrów. Przez podłoże przenikają gazy pochodzące z wnętrza Ziemi.
21 sierpnia z wody nagle uwolniły się ogromne ilości dwutlenku węgla. Chmura gazu przemieszczała się w dół zboczy i docierała do miejscowości położonych w dolinach. Mieszkańcy ginęli wskutek uduszenia.
Katastrofa pochłonęła również życie ponad trzech tysięcy zwierząt hodowlanych. W okolicznych osadach nie doszło ani do pożaru, ani do zniszczeń spowodowanych lawą. Zabójcze okazało się powietrze, którym nie dało się oddychać.
Jak do tego doszło?
Dwutlenek węgla przedostawał się z głębi Ziemi do jeziora, m.in. wraz z wodami podziemnymi. Rozpuszczał się w wodzie i gromadził przede wszystkim w jej głębszych warstwach. Przez pewien czas pozostawał tam uwięziony.
Po katastrofie próbowano ustalić, czy doszło do bezpośredniego wybuchu wulkanicznego, czy też gaz uwolnił się z samego jeziora. Drugi mechanizm nazywa się erupcją limniczną.
Polega na gwałtownym wydzieleniu dwutlenku węgla wcześniej rozpuszczonego w wodzie.
Ważną wskazówką były pomiary wykonane już po tragedii. Wykazały, że gaz nadal dopływa do jeziora i ponownie gromadzi się przy dnie. Przemawiało to za erupcją limniczną, a nie jednorazowym wybuchem wulkanu.
Po sierpniowej nocy
Katastrofa nie oznaczała końca niebezpieczeństwa. Choć duża część nagromadzonego dwutlenku węgla wydostała się z jeziora, jego dopływ z głębi Ziemi nie ustał. Kolejne badania potwierdzały, że zapas gazu stopniowo się odbudowuje.
Nyos nie było jedynym jeziorem w Kamerunie, w którym doszło do podobnego zjawiska. W 1984 roku gaz uwolnił się również z jeziora Monoun. Oba zbiorniki objęto obserwacjami, regularnie badając wodę na różnych głębokościach.
W marcu 1987 roku w Jaunde odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona tragedii. Powołano wówczas grupę roboczą zajmującą się jeziorami kraterowymi.
W 1993 roku przekształcono ją w komisję działającą w ramach międzynarodowej organizacji wulkanologicznej.
Rury wyprowadzały wodę z głębi
W marcu 2001 roku rozpoczęto kontrolowane usuwanie gazu z jeziora Nyos. W zbiorniku umieszczono rury, którymi bogata w dwutlenek węgla woda mogła wydostawać się z głębi na powierzchnię. Tam uwalniał się rozpuszczony w niej gaz.
Wypływająca woda tworzyła wysoką fontannę, napędzaną przez wydzielający się dwutlenek węgla. Dzięki temu system nie potrzebował pompy pracującej bez przerwy. Rury utrzymywano za pomocą pływającej platformy.
Badania opublikowane w 2008 roku potwierdziły, że ilość gazu w jeziorze zaczęła maleć. Okazało się jednak, że jedna rura usuwa go zbyt wolno. Autorzy opracowania zalecili montaż kolejnych, aby szybciej zmniejszyć ilość dwutlenku węgla zgromadzonego w głębokich warstwach wody.