Okręt podwodny zaatakował pociąg. Nocna akcja załogi USS Barb

W nocy z 22 na 23 lipca 1945 roku ośmiu marynarzy amerykańskiego okrętu podwodnego USS Barb wyprawiło się na brzeg południowego Sachalinu. Nie mieli atakować portu ani statków. Chcieli wysadzić pociąg, który kursował po torach biegnących niedaleko morza.

Ośmiu uczestników akcji USS Barb z flagą bojową okrętu w Pearl Harbor, sierpień 1945 r.Ośmiu uczestników akcji USS Barb z flagą bojową okrętu w Pearl Harbor, sierpień 1945 r.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | U.S. Navy; fotograf nieznany

Cel widoczny z morza

USS Barb, jednostka typu Gato, w czerwcu 1945 roku rozpoczął dwunasty i ostatni patrol wojenny. Dowodził nim Eugene Fluckey. Okręt działał na północnych podejściach do Japonii, atakując statki oraz obiekty na wybrzeżu.

Fluckey nie ograniczał się do torped. Korzystał także z artylerii pokładowej i wyrzutni niekierowanych rakiet, ostrzeliwując instalacje na lądzie.

Tym razem zainteresował się linią kolejową, która biegła na tyle blisko morza, że można było obserwować przejeżdżające nią składy.

Przez kilka dni załoga przyglądała się pociągom. Tory znajdowały się na południowym Sachalinie, nazywanym wówczas przez Japończyków Karafuto. Było to terytorium pod japońską kontrolą, ale poza czterema głównymi wyspami kraju.

Ośmiu ludzi w pontonach

Fluckey postanowił wysłać na ląd ośmioosobową grupę ochotników. Wśród nich znaleźli się Paul Saunders i Billy Hatfield, którzy pomagali przygotować operację. Marynarze musieli wykonać zadanie i wrócić przed świtem.

Plan zakładał, że ładunek wybuchnie pod przejeżdżającym pociągiem. Dzięki temu ludzie nie musieli pozostawać przy torach ani prowadzić przewodu aż do brzegu. Przygotowano około 25 kg materiału wybuchowego pochodzącego z wyposażenia okrętu.

W pochmurną noc Barb wynurzył się kilkaset metrów od wybrzeża. Ośmiu marynarzy wsiadło do dwóch gumowych pontonów i popłynęło na ląd. Okręt pozostał na morzu, czekając na ich powrót.

Eksplozja podczas odwrotu

Po przybiciu do brzegu część grupy pozostała przy pontonach, a reszta ruszyła w stronę nasypu. Marynarze wystawili straże i zaczęli zakładać ładunek. W pewnym momencie nadjechał pociąg, który zmusił ich do przerwania pracy i ukrycia się.

Kiedy skład odjechał, dokończyli przygotowania i wycofali się na plażę. Wsiedli do pontonów i skierowali się ku okrętowi. Wtedy usłyszeli nadjeżdżający kolejny pociąg.

Chwilę później nastąpiła eksplozja, którą można było zobaczyć z morza. Według relacji Amerykanów lokomotywa została zniszczona, a wagony wykoleiły się i spiętrzyły na torach. Wszyscy uczestnicy wypadu bezpiecznie wrócili na pokład Barb.

Nie wiadomo dokładnie, ile osób zginęło w wybuchu. Opisy zniszczeń opierają się głównie na obserwacjach załogi, która nie mogła sprawdzić, ilu pasażerów znajdowało się w pociągu.

Pociąg na banderze

Z biegiem lat o tej operacji zaczęto mówić, że okręt podwodny "zatopił pociąg". To obrazowe określenie, a nie dosłowny opis ataku. Skład zniszczył ładunek podłożony pod torami przez marynarzy, a nie torpeda wystrzelona z morza.

Barb kontynuował patrol, ostrzeliwując kolejne cele przybrzeżne. 2 sierpnia 1945 roku dotarł do Midway, kończąc swoją ostatnią wojenną wyprawę. Nocny wypad na Sachalin pozostał samodzielną akcją niewielkiej grupy, a nie początkiem większego desantu.

W sierpniu ośmiu uczestników sfotografowano w Pearl Harbor z flagą bojową okrętu. Wśród symboli przedstawiających sukcesy w walce z jednostkami pływającymi znalazła się również sylwetka pociągu. Umieszczono ją w dolnej części flagi, na pamiątkę nocnego ataku na Sachalinie.

Wybrane dla Ciebie