Wojna przez psa? Tak tłumaczono zbrojny konflikt na Bałkanach

Grecki żołnierz miał pobiec za psem, przekroczyć granicę i zginąć od strzału bułgarskiego strażnika. Ta opowieść przylgnęła do krótkiej wojny Grecji z Bułgarią w październiku 1925 roku. Początek starcia pozostaje jednak sporny, a za incydentem kryły się wieloletnie napięcia na bałkańskim pograniczu.

Wojna przez psa? Tak tłumaczono zbrojny konflikt na BałkanachWojna przez psa? Tak tłumaczono zbrojny konflikt na Bałkanach
Źródło zdjęć: © Pexels - darmowy dostęp | Anastasia Lashkevich

Pogranicze pełne napięć

Grecja i Bułgaria od lat rywalizowały o Macedonię oraz Trację. Podczas drugiej wojny bałkańskiej i I wojny światowej walczyły po przeciwnych stronach, a kolejne zmiany granic nie zakończyły wzajemnej nieufności.

Nowy podział terytoriów pozostawił nierozwiązane spory o ludność i ziemię. Przez pogranicze przemieszczali się uchodźcy, a napięcie zwiększały akcje zbrojnych organizacji działających po obu stronach granicy.

Szczególnie aktywna była Wewnętrzna Macedońska Organizacja Rewolucyjna, znana jako IMRO. Jej członkowie organizowali wypady z terytorium Bułgarii, a jednym z ważnych ośrodków ruchu stało się Petrich.

Bułgarscy nacjonaliści nie godzili się z utratą wpływów w Macedonii i Tracji. Dodatkowym źródłem konfliktów była obecność ludności bułgarskiej na obszarach przyznanych Grecji.

W Atenach władzę sprawował wtedy generał Theodoros Pangalos. W takich warunkach nawet niewielka strzelanina graniczna mogła wywołać reakcję, której skutki daleko wykraczały poza jeden posterunek.

Dwie wersje pierwszych strzałów

Najgłośniejsza historia zaczyna się przy przełęczy Demir Kapia w górach Belasica. Grecki żołnierz miał ruszyć za swoim psem na bułgarską stronę granicy, gdzie został zastrzelony przez strażnika.

Stąd wzięło się popularne określenie "wojna bezpańskiego psa", choć nawet w tej wersji chodzi o zwierzę należące do żołnierza. Przede wszystkim jednak udział psa pozostaje anegdotą, nie ustalonym przebiegiem incydentu.

W greckiej wersji wydarzeń to Bułgarzy pierwsi przekroczyli granicę i zaatakowali posterunek. Zginąć mieli wartownik oraz oficer. W tej relacji przyczyną starcia nie była pogoń za zwierzęciem.

Sofia wyraziła ubolewanie i zaproponowała wspólne zbadanie sprawy. Rząd grecki zażądał przeprosin, ukarania winnych oraz wypłaty dwóch milionów franków rodzinom zabitych.

Od wkroczenia wojsk do odszkodowania

22 października greckie oddziały przekroczyły granicę, by wymusić spełnienie żądań. W rejonie Petrich do obrony stanęli także miejscowi ochotnicy i członkowie IMRO.

Bułgaria zwróciła się o pomoc do Ligi Narodów, utworzonej po I wojnie światowej dla ochrony pokoju. Rada organizacji zażądała wstrzymania walk i wyprowadzenia wojsk greckich z bułgarskiego terytorium.

Wycofywanie oddziałów obserwowali przedstawiciele wojskowi Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch. Osobna komisja kierowana przez Horace'a Rumbolda zbadała przebieg kryzysu i uznała Grecję za odpowiedzialną za jego eskalację.

Komisja zaproponowała ponadto zmiany w pracy służb granicznych. Ateny przyjęły decyzję Ligi Narodów i zostały zobowiązane do zapłacenia Bułgarii 45 tysięcy funtów odszkodowania.

Wybrane dla Ciebie