Srebro kryło tańszy metal. Tak fałszowano antyczne monety

Srebrna moneta nie zawsze była wykonana ze srebra. Już w starożytności fałszerze potrafili ukryć miedziany lub brązowy rdzeń pod cienką warstwą cennego kruszcu. Inni wytwarzali podróbki przy użyciu glinianych form, kopiując wygląd prawdziwych pieniędzy. Władze próbowały zwalczać takie oszustwa. W Atenach działał nawet specjalny kontroler monet, któremu za zaniedbanie obowiązków groziło pięćdziesiąt uderzeń biczem.

Rzymska forma do odlewania monet, około 308–320 roku n.e., Metropolitan Museum of Art.Rzymska forma do odlewania monet, około 308–320 roku n.e., Metropolitan Museum of Art.
Źródło zdjęć: © CC0 | Twórca formy i fotograf nieznani; materiał udostępniło Metropolitan Museum of Art.

Srebrna powłoka i ukryty rdzeń

Jednym z najprostszych sposobów fałszowania pieniędzy było wykonanie monety z taniego metalu i pokrycie jej cienką warstwą srebra. W środku znajdowała się miedź lub brąz, ale z zewnątrz pieniądz przypominał wartościowy oryginał. Fałszerz zużywał znacznie mniej cennego kruszcu, a różnicę zatrzymywał dla siebie.

Takie podróbki nazywa się dziś fourrée. Zachowały się zarówno egzemplarze naśladujące greckie drachmy, jak i rzymskie denary. Ich wytwórcy starali się jak najwierniej odtworzyć wygląd srebrnych monet, aby mogły bez przeszkód trafiać do obiegu.

Oszustwo nie zawsze udawało się jednak ukryć. Z czasem srebrna powłoka mogła się ścierać lub pękać, odsłaniając znajdujący się pod nią tańszy metal.

Na niektórych zachowanych monetach do dziś widać miedziane albo brązowe fragmenty. Podejrzenia mogła też wzbudzać niewłaściwa masa, niedokładnie wykonane napisy lub mniej staranne przedstawienia.

Istniał również sposób na sprawdzenie podejrzanego pieniądza. Wystarczyło naciąć jego powierzchnię i zobaczyć, jaki metal kryje się pod zewnętrzną warstwą. Na części greckich monet zachowały się ślady takich prób.

Nie każde nacięcie oznaczało jednak wykrycie fałszerstwa, ponieważ sprawdzane w ten sposób pieniądze mogły okazać się autentyczne.

Ateński kontroler monet

Fałszowanie pieniędzy stanowiło na tyle poważny problem, że w starożytnych Atenach zajęto się nim również na poziomie prawa. Ustawa z 375/374 roku p.n.e. określała obowiązki specjalnego kontrolera srebrnych monet, nazywanego dokimastes. Co ciekawe, funkcję tę powierzano niewolnikowi należącemu do państwa.

Kontroler pracował na ateńskiej agorze, w pobliżu stołów bankierów i osób zajmujących się wymianą pieniędzy. Jego zadaniem było sprawdzanie monet oraz rozpoznawanie egzemplarzy wykonanych z niewłaściwych materiałów. Jeśli wykrył brązowy lub ołowiany rdzeń albo nieodpowiedni skład stopu, musiał przeciąć podejrzany pieniądz.

Takiej monety nie wolno było ponownie wykorzystać do płacenia. Wycofywano ją z obiegu i składano jako przedmiot poświęcony Matce Bogów. W ten sposób władze starały się zapobiegać dalszemu rozpowszechnianiu podróbek.

Przepisy chroniły również osoby posługujące się prawdziwymi pieniędzmi. Sprzedawca, który odmówił przyjęcia srebra uznanego przez kontrolera za autentyczne, ryzykował konfiskatę towarów wystawionych tego dnia na sprzedaż.

Surowe wymagania dotyczyły także samego urzędowego sprawdzającego. Za nieobecność w pracy lub niewykonanie obowiązków groziło mu pięćdziesiąt uderzeń biczem. Była to szczególnie dotkliwa kara, pokazująca, jak poważnie traktowano kontrolowanie pieniędzy.

Podobne stanowisko utworzono również w Pireusie, głównym porcie Aten. Tamtejszego kontrolera wybierano spośród niewolników państwowych albo specjalnie kupowano do pełnienia tej funkcji. Miał pracować przy steli Posejdona, która stanowiła charakterystyczny punkt na miejscowym rynku.

Denary kopiowane za pomocą gliny

Pokrywanie monet srebrną powłoką nie było jedynym sposobem ich podrabiania. W starożytności korzystano również z odlewania, które pozwalało kopiować wygląd istniejących pieniędzy.

Była to metoda odmienna od stosowanej w oficjalnych rzymskich mennicach, gdzie metalowe krążki umieszczano pomiędzy stemplami i wybijano na nich odpowiednie wizerunki.

Do wykonywania kopii wykorzystywano między innymi gliniane formy. Odciskano w nich obie strony oryginalnej monety, aby późniejszy odlew zachował jej napisy i przedstawienia. Dzięki temu można było uzyskać pieniądz przypominający egzemplarz wybity w mennicy.

Ślady takiej działalności odkryto w Lingwell Gate, niedaleko dzisiejszego Wakefield w Anglii. Znalezione tam formy służyły do odtwarzania rzymskich denarów pochodzących z II i początku III wieku n.e. Poszczególne części układano w stosy, co pozwalało przygotowywać jednocześnie większą liczbę monet.

W krawędziach form wykonywano specjalne kanały, którymi doprowadzano roztopiony metal. Gotowe odlewy mogły zawierać mniej srebra niż oficjalne denary, choć zachowywały ich charakterystyczny wygląd. Osoba przyjmująca taki pieniądz nie zawsze była w stanie od razu rozpoznać różnicę.

Małe warsztaty i masowa produkcja

Nie wszystkie monety odlewano pojedynczo w niewielkich warsztatach. Zachowane znaleziska wskazują, że działalność ta mogła przybierać znacznie większe rozmiary. Obok miejsc, w których kopiowano pojedyncze egzemplarze, istniały również ośrodki nastawione na wytwarzanie dużej liczby pieniędzy.

Odlewano przy tym nie tylko monety naśladujące srebrne oryginały, lecz także egzemplarze wykonane ze stopów miedzi. Nie każda taka kopia musiała jednak powstawać wyłącznie z zamiarem oszukania odbiorcy.

W niektórych regionach lokalna produkcja mogła służyć uzupełnianiu niedoborów gotówki potrzebnej do codziennego handlu lub wypłat dla żołnierzy. Nie można jednak zakładać, że właśnie tak było we wszystkich przypadkach.

O tym, jak duże rozmiary mogła osiągać produkcja odlewanych monet, świadczą odkrycia w Dionysias, dzisiejszym Qasr Qarun w Egipcie. Podczas wykopalisk prowadzonych w latach 1948–1950 archeolodzy znaleźli tam około piętnastu tysięcy glinianych form pochodzących z początku IV wieku n.e.

Oprócz samych form odkryto również pozostałości metalu, zestawy przygotowane do odlewania oraz nieudane egzemplarze monet. Znalezisko pokazuje, że wytwarzanie kopii pieniędzy mogło odbywać się na ogromną skalę, a nie tylko w małych warsztatach produkujących po kilka sztuk.

Wybrane dla Ciebie