Jej lot miał być sensacją. Katastrofa Titanica zmieniła wszystko

16 kwietnia 1912 roku Harriet Quimby wystartowała z Dover i samotnie przeleciała samolotem nad kanałem La Manche. Jako pierwsza kobieta dokonała tego wyczynu zasiadając za sterami maszyny. Światowe gazety żyły jednak przede wszystkim katastrofą Titanica, który zatonął dzień wcześniej.

Harriet Quimby w samolocie, na którym uczyła się latać. Zdjęcie z 1911 roku.Harriet Quimby w samolocie, na którym uczyła się latać. Zdjęcie z 1911 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Fotograf agencji Bain, nazwisko nieustalone; George Grantham Bain Collection.

Dziennikarka za sterami

Zanim zaczęła latać, Quimby zarabiała na życie pisaniem. Po przeprowadzce do Nowego Jorku w 1903 roku trafiła do tygodnika "Leslie's Illustrated Weekly", gdzie zajmowała się między innymi tematyką teatralną.

W 1910 roku obejrzała pokazy lotnicze w Belmont Park i postanowiła sama nauczyć się pilotowania. Przekonała redakcję do sfinansowania lekcji w zamian za cykl artykułów o doświadczeniach początkującej lotniczki.

Uczyła się w szkole Moisant na Long Island. W sierpniu 1911 roku otrzymała licencję Aero Club of America z numerem 37. Była pierwszą kobietą w Stanach Zjednoczonych z takim dokumentem.

Nie porzuciła przy tym dziennikarstwa. W tekstach objaśniała działanie samolotów i zasady bezpiecznego latania, a na pokazach wyróżniała się fioletowym kombinezonem lotniczym.

Pokazy były także sposobem na zarobek. Za nocny występ we wrześniu 1911 roku zapłacono jej 1500 dolarów, co dobrze pokazuje, jak wielkie zainteresowanie wzbudzali wówczas piloci.

Przelot z Dover do Francji

W marcu 1912 roku Quimby przyjechała do Europy, aby przygotować lot nad La Manche. Wybrała jednopłatowiec Blériot i zaplanowała start z angielskiego Dover.

Próbą interesowała się prasa. Brytyjski "Daily Mirror" wsparł przedsięwzięcie finansowo w zamian za wyłączne prawo do relacjonowania go na swoim rynku. Na miejsce przybyli reporterzy, fotografowie i filmowcy.

Quimby wystartowała 16 kwietnia. Po 59 minutach w powietrzu wylądowała na plaży francuskiego wybrzeża, na południe od Calais. Przez całą drogę sama prowadziła samolot, a nie podróżowała jako pasażerka.

Do orientowania się w czasie przelotu służyły jej zegarek oraz kompas trzymany w ręku. Tak skromne wyposażenie wystarczało w epoce, gdy przelot nad otwartą wodą wciąż był poważnym wyzwaniem.

Sukces obok wiadomości o katastrofie

Dzień wcześniej, 15 kwietnia, podczas pierwszego rejsu przez Atlantyk zatonął Titanic. Informacje o katastrofie i ofiarach wypełniły gazety właśnie wtedy, gdy Quimby dotarła szczęśliwie do Francji.

Jak podaje National Aviation Hall of Fame, wiadomości o jej przelocie ustępowały miejsca relacjom z tragedii i trafiały na dalsze strony. Nie chodziło o podważanie osiągnięcia pilotki, lecz o nadzwyczajny zbieg dwóch wydarzeń.

Sukces nie przeszedł jednak zupełnie bez echa. Francuski magazyn "La Vie au Grand Air" umieścił Quimby na okładce numeru z 27 kwietnia, a zdjęcia i artykuły przypominały o pierwszym takim locie wykonanym przez kobietę.

Zaledwie kilka tygodni później, 1 lipca 1912 roku, kariera lotniczki zakończyła się tragicznie. Podczas pokazu w Massachusetts samolot, którym leciała z organizatorem imprezy Williamem Willardem, gwałtownie pochylił się do przodu. Oboje wypadli z maszyny i zginęli.

Wybrane dla Ciebie