Baczyński i Bartelski. Spotkanie, które zmieniło polską literaturę
Lesław Marian Bartelski należał do tego wyjątkowego pokolenia, które młodość spędziło między bronią a piórem, tworząc literaturę w cieniu śmierci. Urodzony 8 września 1920 roku w Warszawie, stał się jednym z najważniejszych świadków i kronikarzów tamtej epoki. Jego życie stanowi fascynujący przykład tego, jak wojna może ukształtować nie tylko biografię człowieka, ale całą jego twórczą misję. Przez dziesięciolecia powracał do lat 1939-1945, jakby nigdy nie mógł ich do końca opuścić.
Od prawa do poezji
Dzieciństwo spędzał między Warszawą a Górnym Śląskiem, głównie w Królewskiej Hucie, którą w 1935 roku przemianowano na Chorzów. Pochodził z rodziny inteligenckie – jego ojciec Zygmunt i matka Zofia z Ulanowskich zapewnili mu staranne wykształcenie. W 1938 roku zdał maturę w prestiżowym Gimnazjum Państwowym im. Adama Mickiewicza w Warszawie.
Wybór studiów prawniczych na Uniwersytecie Warszawskim był raczej konwencjonalny niż przemyślany. Sam przyznawał później, że prawo traktował obojętnie, znacznie więcej czasu poświęcając wieczorkom poetyckim.
To właśnie na tych spotkaniach kształtowała się jego prawdziwa pasja i przyszła droga życiowa. Wybuch wojny przerwał regularne studia, ale nie zakończył edukacji – Bartelski kontynuował naukę na tajnych kompletach, by ostatecznie uzyskać magisterium w 1948 roku.
Pierwszą próbą literacką był wiersz o pożarze Rzymu, napisany jako praca domowa z historii. Choć koledzy z klasy docenili utwór, nauczyciel wyraził sceptycyzm co do poetyckich zdolności czternastolatka. Rada „więcej wierszy nie pisz” okazała się na szczęście nietrafiona – historia potoczyła się zupełnie inaczej.
Spotkanie z legendami walczącej Warszawy
Okupacja niemiecka paradoksalnie stworzyła wyjątkowe środowisko literackie. W konspiracji działało podziemne życie kulturalne, które mimo śmiertelnego niebezpieczeństwa tętniło niezwykłą intensywnością. W latach 1942-1944 Bartelski był członkiem grupy literackiej związanej z pismem „Sztuka i Naród”, która skupiała młodych twórców piszących w cieniu wojny.
7 czerwca 1943 roku przeżył jedno z najważniejszych spotkań w swoim życiu. Otrzymał zaproszenie do domu Krzysztofa Kamila Baczyńskiego na ulicy Hołówki 3. To spotkanie po latach wspominał z niemal religijnym przejęciem. Baczyński przyjął go ciepło, przeczytał przyniesione wiersze i długo rozpytywał o przyjaciół ze „Sztuki i Narodu”. Dla młodego Bartelskiego był to jakby chrzest w bractwie wojennych poetów.
Oprócz Baczyńskiego poznał innych artystów, którzy weszli do kanonu polskiej literatury: Tadeusza Gajcego, Zdzisława Stroińskiego i Andrzeja Trzebińskiego. Później wielokrotnie podkreślał, że zetknięcie się z tymi poetami było wielkim szczęściem jego życia. Większość z nich nie przeżyła wojny, a Bartelski stał się jednym z głównych strażników ich pamięci.
Żołnierz z piórem w ręku
Już we wrześniu 1939 roku młody student zgłosił się ochotniczo do obrony Warszawy. Walczył w 336 pułku piechoty na Saskiej Kępie podczas obrony Pragi. Po kapitulacji nie wrócił jednak do zwykłego życia – od 1941 roku służył w Tajnej Organizacji Wojskowej, a następnie w Armii Krajowej.
W 1944 roku ukończył specjalny kurs sprawozdawców wojennych, co doskonale łączyło jego dwie pasje: służbę wojskową i pisarstwo. Podczas powstania warszawskiego pełnił funkcję w dowództwie pułku „Baszta” oraz w Komendzie V Obwodu Mokotów. To doświadczenie bezpośredniego uczestnictwa w powstaniu miało stać się jednym z głównych tematów jego późniejszej twórczości.
Po upadku powstania los rzucił go na Dolny Śląsk, gdzie trafił na roboty przymusowe. Udało mu się zbiec z obozu pracy i przedostać do Częstochowy w Generalnym Gubernatorstwie. Tam został oficerem Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej AK, służąc aż do jej rozwiązania w 1945 roku. Jesienią tego roku przeszedł weryfikację w Departamencie Personalnym MON jako podporucznik czasu wojny.
Kronikarz straconego pokolenia
Powojenne życie Bartelskiego było naznaczone misją, którą sam sobie wyznaczył. Stał się krytykiem literackim, prozaikiem, publicystą i przede wszystkim kronikarzem pokolenia literatów czasu wojny. W swoich tekstach nieustannie powracał do lat okupacji i powstania, jakby spłacał dług wobec tych, którzy nie doczekali pokoju.
Jego działalność wykraczała poza samą twórczość. Był aktywnym działaczem Związku Literatów Polskich oraz redaktorem wielu czasopism literackich. W prozie i eseistyce starał się ukazać „jeden z najdramatyczniejszych okresów naszej współczesnej historii”, jak sam to określał.
Zmarł 27 marca 2006 roku w Warszawie, mieście które ukształtowało jego życie i twórczość. Pochowany został 6 kwietnia na cmentarzu Bródnowskim. Pozostawił po sobie nie tylko własne teksty, ale przede wszystkim żywą pamięć o tych, którzy zginęli zbyt wcześnie, by móc opowiedzieć własną historię.